33 lata nienagannej pracy i proces o słowo “tyłek”. Jak próbowano zniszczyć liderkę Związkowej Alternatywy z Bartoszyc?

2 godzin temu
Zdjęcie: Gemini Generated Image usv0qsusv0qsusv0


Szpital przy granicy z Rosją powinien świecić przykładem porządku i praworządności. Niestety – panuje w nich chaos, a nasza liderka związkowa raportuje o poważnych naruszeniach.

Joanna Kupczyk, położna z 33-letnim stażem i przewodnicząca Związkowej Alternatywy w Szpitalu Powiatowym w Bartoszycach doświadczyła bezprawnej dyskryminacji płacowej i działań noszących znamiona mobbingu. Prokuratura bada działalność dyrekcji. Jest poważnie. Tymczasem samorząd zawodowy ciąga liderkę po sądach za… jedno potoczne słowo w szpitalnym komunikatorze.

33 lata służby i zderzenie z systemem

Problemy zaczęły się po objęciu sterów w placówce przez dyrektor Beatę Dekę. Gdy liderka związku zaapelowała o przestrzeganie praw pracowniczych, bezpiecznych norm zatrudnienia i transparentność, dyrekcja zamiast dialogu uruchomiła procedury dyscyplinujące.

Proces o jedno słowo za 4,7 tysiąca złotych

Do akcji wkroczyły układowe związki. Te same, który powinny bronić pracowników – wsparły dyrektorkę szpitała. Rozpoczęło się szukanie haków. W lipcu 2024 r. Joanna Kupczyk, odpowiadając na wewnętrzne ataki na związek zawodowy, zamieściła w szpitalnym komunikatorze CliniNET autoironiczne oświadczenie, pisząc m.in., iż „nie ma tyłka przyklejonego do stołka jak inne” i „nie jest pomidorem, by wszyscy musieli ją lubić”.

Pielęgniarka oddziałowa poczuła się urażona, a rzecznik dyscyplinarny w Olsztynie natychmiast skierował sprawę do sądu samorządu zawodowego za rzekome „naruszenie godności zawodu”. Okręgowy Sąd Pielęgniarek i Położnych w Olsztynie ukarał Kupczyk upomnieniem i obciążył ją kwotą 4 705,55 zł kosztów procesu – wliczając w to… wydatki na obsługę prawną wynajętą przez sam sąd i rzecznika dyscyplinarnego!

Dla Joanny to potężne wydatki. Szczególnie, iż na adwokata wydała ponad 10 tysięcy złotych, a od 33 lat opłaca składki na samorząd pielęgniarek i położnych, z których ten samorząd się utrzymuje.

To jeszcze nie koniec tej sprawy. Po odrzuceniu apelacji przez Naczelny Sąd Pielęgniarek i Położnych w Warszawie, obrona skierowała kasację do Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego, zarzucając rażące pogwałcenie Kodeksu postępowania karnego, orzekanie na podstawie nieistniejących przepisów oraz karanie za styl wewnątrzzakładowej polemiki związkowej.

Podwójne standardy: lekarz bezkarny, położna na celowniku

Hipokryzja w bartoszyckim szpitalu przerasta wszelkie wyobrażenia. Joanna jest targana po sądach za jedno słowo na komunikatorze. Nie wszystkich jednak obowiązują tak surowe standardy. Z formalnego pisma złożonego 14 września 2026 r. wynika, iż Joanna Kupczyk przez ponad rok była obiektem niewłaściwych zachowań ze strony lekarza. Medyk ten publicznie podważał jej kompetencje oraz używał wulgaryzmów i poniżających sformułowań w trakcie porodów, bezpośrednio przy rodzących pacjentkach i personelu.

Mimo wiedzy przełożonych, sprawę przez ponad rok zamiatano pod dywan: nie przeprowadzono rozmowy wyjaśniającej, nikt nie przeprosił położnej, a silniejsza pozycja zawodowa lekarza zapewniła mu całkowitą bezkarność.
Równie jaskrawy jest kontrast w izbie zawodowej: gdy Kupczyk zgłosiła zawiadomienie na oddziałową o mobbing i publiczne poniżanie, rzecznik dyscyplinarny w Olsztynie umorzył sprawę, odrzucając bez przesłuchania… wszystkich 13 świadków zawnioskowanych przez położną.

Co ustaliły kontrole PIP?

W szpitalu przeprowadzono aż trzy kontrole Państwowej Inspekcji Pracy. Ustalenia inspektorów obaliły narrację dyrekcji o „bezzasadnych roszczeniach” związkowców:
-Nielegalna dyskryminacja płacowa: w czerwcu 2025 r. szpital podpisał ugody podwyżkowe ze 101 pracownikami grup 5 i 6, podnosząc pensje do 9155 i 9855 zł brutto. Ugodami bezprawnie nie objęto 9 osób, w tym Joanny Kupczyk, pozostawiając im wynagrodzenia niższe o ponad 1400–1500 zł miesięcznie. PIP uznała to za bezpośrednie złamanie art. 18ła–c Kodeksu pracy i nakazała wyrównanie stawek.
-Działania o znamionach mobbingu: PIP wykazała manipulacje w ewidencji czasu pracy (wpisanie Kupczyk „nieobecności nieusprawiedliwionej” na zwolnieniu lekarskim) oraz ułożenie harmonogramu z trzema dyżurami w okresie świąteczno-noworocznym.
-Wadliwa komisja: szpitalna komisja antymobbingowa działała w składzie niezgodnym z prawem zakładowym.

Gdy Kupczyk zgłaszała nękanie, dyrekcja odmawiała uruchomienia procedury, twierdząc m.in., iż zawiadomienia… nie sporządzono na załączniku nr 2 szpitalnego regulaminu. Równocześnie w szpitalu prowadzono dwa postępowania, w których z samej Kupczyk próbowano zrobić sprawcę przemocy. Z akt wynika także, iż podjęto próbę zwolnienia jej z pracy.

Rezygnacja dyrektor i śledztwo prokuratury

Machina represji uderzyła w liderkę ze szczególną siłą po tym, gdy 17 września 2025 r. Prezes UODO nadał jej status sygnalistki. Oto lista działań podjętych przeciwko niej?

-Kłamstwa przed kamerami: dyrekcja zablokowała bezpłatną szkołę rodzenia przygotowaną w wolontariacie przez Kupczyk i medyków, a 30 grudnia 2025 r. dyrektor oświadczyła w telewizji i na Radzie Powiatu, iż to wina Kupczyk, bo ta „nie odpowiedziała na pismo” (odpowiedź leżała w sekretariacie od maja). Telewizja regionalna Bartsat musiała później emitować sprostowanie.
-Sieć hejtu: w grupach internetowych powiązanych ze szpitalem publikowano wpisy szkalujące dobre imię i zdrowie psychiczne przewodniczącej.

Są też dobre wiadomości. Determinacja Joanny sprawiła, iż dyrektor szpitala Beata Deka złożyła rezygnację ze stanowiska, a sprawą nieprawidłowości w placówce zajmuje się prokuratura.

Walka trwa

W sprawę zaangażowane są: Sąd Najwyższy, Państwowa Inspekcja Pracy, Prezes UODO, Prokuratura, Departament ds. Ochrony Sygnalistów Ministerstwa Sprawiedliwości, Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Pacjenta oraz Ministerstwo Zdrowia.

Przypominamy: zgodnie z art. 55 ustawy o ochronie sygnalistów, podejmowanie uporczywych działań odwetowych wobec osoby zgłaszającej nadużycia jest przestępstwem zagrożonym karą do 3 lat bezwzględnego więzienia! Odpowiedzialności karnej podlega także utrudnianie działalności związkowej (art. 35 ustawy o związkach zawodowych).
Związek Zawodowy stoi murem za Joanną Kupczyk. Nie pozwolimy zniszczyć położnej, która poświęciła temu szpitalowi 33 lata życia i miała odwagę przeciwstawić się bezprawiu.

Source

Idź do oryginalnego materiału