42 na 50 pracowało nielegalnie. Straż Graniczna prześwietliła agencję, która ściągała ludzi z drugiego końca świata

2 dni temu

Warmińsko-mazurski oddział Straży Granicznej wziął pod lupę agencję pracy z siedzibą w Warszawie, która sprowadzała pracowników do dwóch firm w powiecie ostródzkim. Wynik kontroli jest porażający: na 50 sprawdzonych cudzoziemców aż 42 pracowało nielegalnie – w większości obywatele państw Ameryki Łacińskiej, tysiące kilometrów od Polski. To kolejny dowód na to, jak wygląda w praktyce „import” taniej siły roboczej spoza Europy.

Najważniejsze fakty:

– warmińsko-mazurski oddział SG skontrolował agencję pracy z Warszawy, która kierowała cudzoziemców do dwóch firm w powiecie ostródzkim
– na 50 sprawdzonych obcokrajowców 42 wykonywało pracę nielegalnie
– wśród nich 34 obywateli Kolumbii, 4 z Nikaragui, 3 z Gwatemali i 1 z Paragwaju
– pracodawca nie zgłosił zatrudnienia do urzędu, a z częścią osób nie zawarł pisemnych umów o pracę
– prezes agencji wystąpił o dobrowolne poddanie się karze – grozi mu grzywna 40 tys. zł oraz mandat 2 tys. zł
– to nie odosobniony przypadek: tylko warmińsko-mazurski oddział SG ujawnił od początku 2026 roku setki cudzoziemców zatrudnionych z naruszeniem przepisów

Jak wyglądała kontrola Straży Granicznej

Sprawą zajęli się funkcjonariusze z warmińsko-mazurskiego oddziału Straży Granicznej odpowiedzialni za legalność zatrudnienia cudzoziemców. Na celowniku znalazła się agencja pracy tymczasowej z siedzibą w Warszawie, która kierowała obcokrajowców do dwóch przedsiębiorstw działających w powiecie ostródzkim na Warmii i Mazurach.

Funkcjonariusze sprawdzili sytuację 50 cudzoziemców. Okazało się, iż 42 z nich wykonywało pracę nielegalnie. To nie byli przybysze z sąsiednich państw – zdecydowaną większość stanowili obywatele Kolumbii, których naliczono aż 34. Do tego doszło czterech obywateli Nikaragui, trzech Gwatemali i jeden Paragwaju. Innymi słowy: agencja z Warszawy zorganizowała transport ludzi z drugiej półkuli, by obsadzić stanowiska w niewielkich firmach na północy Polski.

Straż Graniczna ustaliła, na czym polegały nieprawidłowości. W oficjalnym stanowisku Komendy Głównej opisano to precyzyjnie.

Ustalono, iż pracodawca nie dopełnił obowiązku poinformowania adekwatnego urzędu o podjęciu pracy przez cudzoziemca oraz nie zawarł z częścią pracowników umów o pracę w formie pisemnej, w języku dla nich zrozumiałym.
– komunikat Komendy Głównej Straży Granicznej

Brak zgłoszenia zatrudnienia do urzędu i brak pisemnych umów to nie są drobne uchybienia formalne. To mechanizm, który pozwala omijać kontrolę państwa nad tym, kto, gdzie i na jakich zasadach pracuje w Polsce – a przy okazji często oznacza pracę poniżej standardów, na które zgodziłby się polski pracownik.

Kara dla agencji. „Za niedopełnienie obowiązku informacyjnego”

Postępowanie nie zakończyło się samym stwierdzeniem naruszeń. Prezes zarządu agencji pracy przyznał się do zarzutów i wystąpił z wnioskiem o dobrowolne poddanie się karze. Straż Graniczna wskazała, jaki wymiar kary wchodzi w grę.

Prezesowi zarządu agencji pracy grozi kara grzywny w wysokości 40 tys. zł, a także mandat karny w wysokości 2 tys. zł za niedopełnienie obowiązku informacyjnego wobec adekwatnego urzędu.
– komunikat Komendy Głównej Straży Granicznej

Ostateczną decyzję o karze podejmie sąd. Warto jednak zwrócić uwagę na proporcje: 42 osoby pracujące nielegalnie, a na horyzoncie grzywna, która przy skali takiego procederu bywa traktowana jako zwykły koszt prowadzenia biznesu. To pytanie, które wraca przy każdej podobnej sprawie – czy sankcje realnie odstraszają, czy raczej wliczane są w rachunek.

To nie jednorazowy wybryk. Skala rośnie

Kontrola w powiecie ostródzkim nie jest odosobnionym przypadkiem, ale fragmentem znacznie szerszego zjawiska. Straż Graniczna od miesięcy raportuje rosnącą liczbę cudzoziemców zatrudnianych z naruszeniem przepisów, a dane z poszczególnych oddziałów pokazują skalę problemu.

Tylko warmińsko-mazurski oddział SG ujawnił od początku 2026 roku setki obcokrajowców wykonujących pracę niezgodnie z przepisami. Jeszcze wyraźniej widać to na Śląsku – tamtejszy oddział w trakcie kontroli sprawdził ponad 2,5 tys. cudzoziemców, z których ponad 800 pracowało nielegalnie. Najczęściej powtarzające się naruszenia są wszędzie podobne: brak wymaganych zezwoleń na pracę, brak pisemnych umów oraz zatrudnianie osób, które w Polsce przebywają nielegalnie.

Za tymi liczbami kryje się model, który przez lata był w Polsce promowany jako remedium na braki kadrowe: sprowadzanie taniej siły roboczej z coraz odleglejszych zakątków świata. Kolumbia, Nikaragua, Gwatemala czy Paragwaj to kierunki, które jeszcze niedawno w kontekście polskiego rynku pracy nie pojawiały się w ogóle. Dziś to codzienność wielu agencji pośrednictwa.

Co grozi za nielegalne zatrudnienie cudzoziemców? Przepisy nie pozostawiają złudzeń

Polskie prawo jasno określa, na jakich zasadach można powierzyć pracę obcokrajowcowi. Co do zasady cudzoziemiec spoza Unii Europejskiej, by legalnie wykonywać pracę w Polsce, potrzebuje zezwolenia na pracę albo wpisanego do ewidencji oświadczenia o powierzeniu wykonywania pracy. Do tego dochodzi obowiązek legalnego pobytu oraz zawarcia pisemnej umowy w języku dla pracownika zrozumiałym. Brak któregokolwiek z tych elementów oznacza nielegalne zatrudnienie.

Za niedopełnieniem tych wymagań stoi konkretna odpowiedzialność. Podmiot powierzający pracę, który zatrudnia cudzoziemca bez wymaganego zezwolenia lub oświadczenia, podlega karze grzywny – a przepisy przyjęte w ostatnim czasie sankcje za takie naruszenia wyraźnie zaostrzyły. Kontrolę legalności zatrudnienia prowadzą w Polsce dwie służby: Straż Graniczna oraz Państwowa Inspekcja Pracy. To właśnie funkcjonariusze SG odpowiadają za sprawdzanie, czy agencje pracy i pracodawcy nie omijają przepisów o powierzaniu pracy cudzoziemcom na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

W praktyce najczęstsze naruszenia to brak zezwolenia na pracę, powierzenie pracy niezgodnie z warunkami wpisanymi do oświadczenia oraz zatrudnianie osób przebywających w Polsce nielegalnie. Dokładnie te uchybienia Straż Graniczna wskazuje w kolejnych komunikatach z kontroli – i to one najczęściej kończą się wnioskami o ukaranie.

Kto naprawdę korzysta na „imporcie” pracowników

Zwolennicy masowego napływu pracowników z zagranicy przekonują, iż bez nich gospodarka się zatrzyma. Sprawa z Ostródy pokazuje jednak drugą stronę tego bilansu. Pośrednik z Warszawy zarabia na skojarzeniu firmy z pracownikiem, firma dostaje tanie ręce do pracy, a państwo traci kontrolę nad tym, kto faktycznie przebywa i pracuje na jego terytorium – i kto płaci składki oraz podatki.

Nielegalne zatrudnienie cudzoziemców to nie jest problem wyłącznie biurokratyczny. To kwestia bezpieczeństwa, uczciwej konkurencji wobec pracodawców grających zgodnie z zasadami i wreszcie – wynagrodzeń Polaków, które trudno podnosić, gdy obok funkcjonuje szara strefa gotowa zatrudnić kogokolwiek za mniej. Skuteczna kontrola granic i rynku pracy nie jest więc fanaberią, ale warunkiem, by państwo w ogóle panowało nad procesami, które toczą się na jego terenie.

Kontrola pod Ostródą skończyła się wnioskiem o karę. Znacznie ważniejsze jest jednak pytanie, które pozostaje otwarte: ile podobnych agencji działa dziś w Polsce poza zasięgiem kontroli – i jak długo państwo będzie reagować dopiero wtedy, gdy funkcjonariusze zapukają do konkretnej firmy.

Idź do oryginalnego materiału