Warszawa, 03.09.2026 (ISBnews) – Morze Bałtyckie ma dziś najważniejsze znaczenie z punktu widzenia osiągnięcia niezależności energetycznej przez Europę, wymaga to jednak większego stopnia koordynacji działań i zacieśnienia współpracy pomiędzy państwami regionu, wynika z wypowiedzi uczestników Baltic Energy Conference 2026, zorganizowanej w Warszawie przez Orlen.
„Bałtyk był dla Polaków symbolem wolności przez długie dekady. Dzisiaj ponownie staje się symbolem wolności i niezależności – niezależności energetycznej. Mamy okazję udowodnić, iż rozwój przemysłu, transformacja energetyczna i spójność społeczna mogą iść ręka w rękę” – powiedział prezes Orlenu Ireneusz Fąfara podczas otwarcia konferencji.
Minister energii Miłosz Motyka podkreślił, iż Bałtyk jest dla Polski morzem suwerenności i bezpieczeństwa energetycznego.
„Bez Bałtyku nie da się zagwarantować pełnej niezależności Europy, ale potrzebujemy do tego dobrej współpracy instytucji i państw regionu. Polska chce być hubem gazowym, hubem energetycznym i budować tę infrastrukturę w dobrej współpracy z krajami regionu. Zagrożeniem jest natomiast dezinformacja energetyczna, stąd trzeba wzmacniać koordynację w zakresie przestrzeni informacyjnej, tak samo jak w sferze infrastrukturalnej i wojskowej” – zaznaczył minister.
Sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Marcin Bosacki zwrócił uwagę na znaczenie regionu Bałtyku na tle całej unijnej gospodarki.
„Region Bałtyku generuje ok. 3 bln euro PKB rocznie, co odpowiada około jednej szóstej europejskiej gospodarki. To już dziś jeden z najlepiej połączonych systemów energetycznych w Europie, a kooperacja w rozbudowie tych połączeń postępuje, choćby w zakresie połączeń wodorowych. w tej chwili na Bałtyku funkcjonuje mniej niż 5 GW mocy w morskich farmach wiatrowych, ale do 2030 roku powinno ich być ok. 30 GW, a każdy gigawat farm offshore generuje ok. 17 tys. miejsc pracy” – powiedział Bosacki.
Były premier Jerzy Buzek przekonywał, iż Morze Bałtyckie jest dziś najważniejszym morzem dla całej Europy, bo pomoże jej osiągnąć energetyczną niezależność od paliw kopalnych.
„Potrzebujemy podobnej albo jeszcze większej ambicji na Bałtyku, jak to miało miejsce na Morzu Północnym. Konieczne jest przejście od zbioru narodowych projektów do spójnego, bałtyckiego systemu energetycznego. Kluczem do tego będzie kooperacja państw regionu z wyłączeniem Rosji” – ocenił Buzek.
Jak wskazał szef Centre for Energy and Materials w World Economic Forum Roberto Bocca, kraje regionu Morza Bałtyckiego radzą sobie świetnie pod względem zaawansowania w procesie transformacji energetycznej. Szwecja, Finlandia, Dania i Estonia zajmują pierwsze cztery miejsca pod tym względem na świecie, a Łotwa i Niemcy również znajdują się w pierwszej dziesiątce.
„Z kolei Polska, choć znajduje się dopiero na 39. miejscu w tym zestawieniu, jest jednocześnie czwarta na świecie pod względem skali postępu transformacji” – powiedział Bocca.
Przedstawiciele Orlenu i S&P Global przypomnieli o znaczeniu regionu pod kątem budowy infrastruktury w rodzaju terminali LNG, farm offshore czy instalacji transportu i składowania dwutlenku węgla (CCS). Dla przykładu na Bałtyku funkcjonują dziś morskie farmy wiatrowe o mocy 4,4 GW i nie ma ani jednej instalacji CCS, w porównaniu do odpowiednio 35,3 GW i instalacji CCS o pojemności 11,5 mln ton CO2 na Morzu Północnym.
„Budowa tej infrastruktury powinna być skoordynowana pomiędzy krajami regionu. Nie ma potrzeby ani ekonomicznego sensu, aby każdy kraj basenu Morza Bałtyckiego budował ją samodzielnie” – argumentował Senior Director in the Energy Transition, Power and Critical Minerals w S&P Global Giacomo Boati.
Z kolei wicedyrektor Center for Energy and Environmental Policy Research w Massachusetts Institute of Technology (MIT) Michael Mehling zaznaczył, iż niektóre kraje regionu Bałtyku przez cały czas są w znacznym stopniu uzależnione od importu surowców energetycznych.
„Stopień zależności państw regionu dość znacząco się różni, od zaledwie 5% w przypadku Estonii, do 66% w przypadku Litwy” – poinformował.
W przypadku Polski stopień uzależnienia od importu surowców energetycznych wynosi ok. 46%, a Niemiec – 65%.
„Trzeba również brać pod uwagę uzależnienie całego świata od produkcji kluczowych komponentów niezbędnych w procesie transformacji energetycznej w Chinach” – dodał Mehling.
Jak wskazał, Chiny są w wielu wypadkach niemal monopolistą, posiadając od 76% do wręcz 97% udziału w globalnej produkcji kluczowych komponentów farm wiatrowych i instalacji fotowoltaicznych.
(ISBnews)

1 godzina temu











