"Biedy nie ma". Donald Tusk o reformie zarobków lekarzy

4 godzin temu

- Mówimy o tym, iż ten górny limit wynagrodzenia to będzie 16-krotność płacy minimalnej. Biedy nie ma, czyli 76 tysięcy 800 złotych miesięcznie - powiedział premier Donald Tusk, odnosząc się do prac rządu nad maksymalnym limitem zarobków lekarzy w publicznej służbie zdrowia. Szef rządu stwierdził, iż ustawy będą prawdopodobnie procedowane we wrześniu.

Polsat News
Donald Tusk mówił o reformie publicznej ochrony zdrowia

Premier przed wtorkowym posiedzeniem rządu skomentował prace nad reformą systemu ochrony zdrowia. Za przygotowanie ustaw i rozporządzeń odpowiada minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

"Biedy nie ma". Tusk o limitach zarobków lekarzy

W ostatnim czasie wiele kontrowersji wywołały ujawniane przez media informacje na temat zarobków lekarzy, którzy mieli pracować po kilkanaście godzin dziennie na podstawie nieprawdziwych oświadczeń, zarabiając dzięki temu znaczne kwoty. Receptą na to ma być limit maksymalnych stawek dla lekarzy.

- Nie chodzi o wzbudzanie jakichś emocji, nie chodzi o to, żeby lekarze zarabiali źle, wręcz przeciwnie. Ta propozycja oznacza, iż polscy lekarze i tak będą zarabiali bardzo wyraźnie powyżej średniej europejskiej, jeżeli chodzi o możliwość zarabiania. Naprawdę nie będzie krzywdy, chociaż spodziewam się z niektórych stron jakichś poważnych emocji - mówił Tusk.

ZOBACZ: Odsyłają pacjentów chorych na raka? Szpital wydał oświadczenie

- Mówimy o tym, iż ten górny limit wynagrodzenia to będzie 16-krotność płacy minimalnej. Biedy nie ma, czyli 76 tysięcy 800 złotych miesięcznie. Niektórym to się będzie wydawało bardzo dużo. Bo to jest dużo. Ale oczywiście mówimy o maksymalnym pułapie - dodał szef rządu. Dodał, iż ta kwota oznacza stawkę 250 zł za godzinę dla kogoś, kto wypracuje równowartość dwóch pełnych etatów.

Donald Tusk zapewnił, iż "lekarze będą mogli pracować długo, żeby zarobić dużo", dodał jednak iż potrzebne jest precyzyjne określenie tego, ile lekarz może pracować.

Tusk wskazał na prezydenta. "Nazwę rzecz po imieniu"

- Chodzi o bezpieczeństwo pacjenta i chodzi o wyeliminowanie tego pola do nadużyć, iż zdarzały się przypadki, iż pracowano większą ilość godzin niż ma doba i to w kilku miejscach - podsumował.

Podczas wtorkowego wystąpienia Donald Tusk przekazał też szczegóły na temat szczegółów dotyczących wdrażania planowanych zmian. Zaznaczył, iż potrzeba kilku tygodni dla przeprowadzenia konsultacji dotyczących projektów ustaw. Szef rządu mówił o "nazwaniu rzeczy po imieniu" i wyjaśnił, iż nie chce dać prezydentowi Nawrockiemu pretekstu do zawetowania ustawy ze względów formalnych.

ZOBACZ: Groźna choroba szerzy się w Europie. Specjaliści ostrzegają

- Będziemy pilnowali tutaj każdej godziny i każdego dnia, aby jak najszybciej, ale zgodnie z regułami i przepisami doprowadzić do głosowania głosowania w Sejmie tych ustaw. Początek września wydaje się tutaj bardzo realistyczny - zapewnił.

- Nikt nie będzie mógł zarzucić ani pani minister, ani rządowi, iż nie dopełniliśmy jakichś szczegółów proceduralnych, a więc nikomu nie damy pretekstów, aby zablokować tę ustawę - podsumował premier.

WIDEO: Marcin Horała o decyzji Jarosława Kaczyńskiego. "Został wprowadzony w błąd"
Idź do oryginalnego materiału