Komentarz Mariusza Zielonki, głównego ekonomisty Lewiatana

Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w lipcu o 6,8% r/r, wyraźnie powyżej konsensusu na poziomie 6,2%. Nie oznacza to jednak powrotu szerokiej presji płacowej. Za lipcowe przyspieszenie odpowiadają przede wszystkim pojedyncze branże, a szczególnie górnictwo i energetyka. W górnictwie płace wzrosły o 21,9% r/r, a w energetyce o 13,4% r/r. W tej drugiej branży miesięczny wzrost wyniósł aż 14,5%, co sugeruje, iż w danych mogły pojawić się premie i nagrody, a nie tylko wzrost wynagrodzeń zasadniczych.
W górnictwie dodatkowo działa efekt zmiany struktury. Zatrudnienie w tej branży spadło o 8,3% r/r, czyli można podejrzewać, iż mamy mniejszy udział pracowników o niższych wynagrodzeniach, co podbija przeciętną płacę. Co ważne, w ujęciu miesięcznym wynagrodzenia w górnictwie choćby spadły. To pokazuje, iż dynamika roczna na poziomie 21,9% nie jest dobrym miernikiem bieżącej presji płacowej w tej branży.
W energetyce miesięczny skok wynagrodzeń również może być związany z premiami i nagrodami. Sprzyjają temu dobre wyniki części dużych grup energetycznych. Enea wypracowała w I półroczu 2026 r. 1,5 mld zł zysku netto, a Energa 1,32 mld zł, przy wzroście zysku netto o 56% r/r. Nie można jednak na podstawie tych danych stwierdzić, iż cały wzrost płac wynikał z wypłat premii. Energetyka jest jednocześnie w fazie dużych inwestycji, przede wszystkim w sieci i transformację energetyczną, co zwiększa zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników.
Jest też drugi, bardziej strukturalny mechanizm, który warto obserwować. Rosnący przemysł obronny od miesięcy zwiększa produkcję w tempie przekraczającym 30% r/r, m.in. dzięki finansowaniu z europejskiego instrumentu SAFE. Zbrojeniówka, energetyka, górnictwo i część przemysłu maszynowego konkurują przy tym o podobne kompetencje: inżynierów, automatyków, elektryków, spawaczy czy specjalistów utrzymania ruchu. Rosnący popyt na pracowników w jednej z tych branż może więc podbijać wynagrodzenia również w innych.
W pozostałych dużych sektorach dynamika płac pozostaje znacznie spokojniejsza: w przetwórstwie wyniosła 5,7% r/r, w budownictwie 5,6%, a w handlu 7,2%. Jednocześnie zatrudnienie w całym sektorze przedsiębiorstw spadło o 0,8% r/r. Lipcowego wzrostu wynagrodzeń do 6,8% nie należy więc jeszcze traktować jako powrotu szerokiej presji płacowej na rynku pracy. Na razie wygląda on raczej na połączenie efektów jednorazowych, zmian struktury zatrudnienia oraz rosnącego popytu na pracowników w kilku branżach korzystających z boomu inwestycyjnego w energetyce i przemyśle obronnym.
Więcej komentarzy ekonomicznych w serwisie społecznościowym X, na profilu naszego eksperta Mariusza Zielonki, https://x.com/MariuszZielon11
Konfederacja Lewiatan




