Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli do biura Rzecznika Praw Dziecka - potwierdził na antenie Polsat News rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Agenci prowadzą tam czynności na polecenie Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
CBA w biurze Rzecznika Praw Dziecka. "Zatrzymanie pewnych rzeczy"

Wejście funkcjonariuszy CBA ma związek z wpłynięciem do szczecińskiej prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez Rzecznika Praw Dziecka. Chodzi o przestępstwa z art. 231 k.k. - nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza oraz 234 k.k., czyli fałszywego oskarżenia. O wejściu CBA do biura RPD poinformował pierwszy portal Wirtualna Polska.
ZOBACZ: Jest zawiadomienie na RPD. Pokłosie głośnej interwencji Horny-Cieślak
Chodzi o interwencję dotyczącą rodziny z warszawskiej Białołęki, opisaną przez Zero.pl Według publikacji portalu RPD Monika Horna-Cieślak, będąc świadkiem ulicznego incydentu z udziałem dziecka podjęła działania, które doprowadziły do odebrania biologicznym rodzicom dwojga dzieci.
Agenci CBA weszli do biura Rzecznika Praw Dziecka. Dobrzyński apeluje: Nie szukajmy drugiego dna
Do sprawy odniósł się we wtorek na antenie Polsat News rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. - Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego przyszli dzisiaj do pani rzecznik. Działali na polecenie Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, to prokurator wydał taki nakaz do działania agentów CBA. Nakaz dotyczył zatrzymania pewnych rzeczy, do śledztwa prowadzonego przez szczecińską prokuraturę - powiedział.
ZOBACZ: Monika Horna-Cieślak poszła do prokuratury. Złożyła dwa zawiadomienia
- Podkreślam, śledztwo prowadzone jest tylko i wyłącznie przez prokuraturę. Prokuratura wyznaczyła agentów CBA do wykonania tych czynności, do zabezpieczenia tych rzeczy. Ważne jest, iż to śledztwo prokuratorskie nie dotyczy stricte korupcji. Nie ma mowy o podejrzeniu korupcji, tylko o wykonywaniu czynności zleconych przez prokuraturę - dodał rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.
Jak wskazał "prokuratura nie wydała tego polecenia policji, czynnej służbie. Wydała to polecenie agentom CBA". - Nie szukajmy w tym momencie drugiego dna tej sprawy - zaapelował.
Interwencja Moniki Hornej-Cieślak wywołała kontrowersje
Do opisanego przez Zero.pl zdarzenia doszło w sierpniu. Według portalu Horna-Cieślak, spacerując chodnikiem na warszawskiej Białołęce, zauważyła kobietę, która szarpała swoje dziecko i na nie krzyczała. Rzeczniczka zwróciła jej uwagę, na co kobieta odpowiedziała, używając wulgarnych słów.
O sprawie Horna-Cieślak zawiadomiła policję, która pod presją, jak twierdzi portal, wydała wobec rodziców nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dzieci, co skutkowało umieszczeniem trzy i czterolatka w placówce opiekuńczo-wychowawczej.
ZOBACZ: Dzieci odebrane rodzicom. Rzeczniczka praw dziecka wyjaśnia
Portal, powołując się na słowa sądu rodzinnego, podał, iż podjęte przez RPD działania "mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej", a "machina państwowa i urzędowa została tu uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia".
W rozmowie z PAP RPD odparła te zarzuty, tłumacząc, iż działała w ramach swoich kompetencji i w trosce o bezpieczeństwo dzieci. Wskazała, iż rodzina, której dotyczyła interwencja, była znana służbom i oraz objęta procedurą Niebieskiej Karty.


1 godzina temu







