Czy staniemy się cyborgami? – Raport

23 godzin temu

Czy Polacy są gotowi na wszczepialne chipy, nanoboty i interfejsy mózg–komputer? Choć brzmi to jak scenariusz filmu science fiction, technologie ingerujące w ludzkie ciało rozwijają się szybciej niż normy społeczne i prawo. Raport Centrum HumanTech Uniwersytetu SWPS pokazuje, iż społeczeństwo jest otwarte na cyborgizację – ale tylko pod ściśle określonymi warunkami.

„Czy staniemy się cyborgami? Raport z badań na temat postaw Polaków wobec technologicznych modyfikacji ciała” opracowali: psycholog społeczny dr Konrad Maj, kierownik Centrum HumanTech USWPS, studentka psychologii na USWPS Sylwia Lipińska i badacz, data scientist dr Przemysław Marcowski, University of California, San Diego/Uniwersytet SWPS.

W badaniu skoncentrowano się na postawach wobec cyborgizacji rozumianej szeroko: od technologii naprawczych i wspierających zdrowie, po rozwiązania poprawiające funkcjonowanie ponad standard oraz technologie najbardziej inwazyjne.

Polaków poproszono o ocenę podejścia do w tej chwili już istniejących i potencjalnych technologii przyszłości pozwalających na ingerencje w ludzkie ciało. Pytano ich również o to, na jakich warunkach uznają ulepszanie człowieka za dopuszczalne i kto powinien wyznaczać granice i regulować zastosowania takich technologii. Mieli też opisać własne doświadczenia z zakresu modyfikacji ciała. W badaniu wzięło udział 2233 osób, zrekrutowanych dzięki Ogólnopolskiego Panelu Badawczego Ariadna (52,5 proc. kobiet, 47,5 proc. mężczyzn). Kwoty dobrano wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania.

Akceptacja korzystania z technologii przyszłości: zdrowie na pierwszym miejscu

Badani otrzymali kilkuzdaniowe opisy 20 nowych technologii, obejmujące m.in. wszczepialny mikrochip monitorujący zdrowie, bioniczne oczy z funkcją noktowizji lub widzenia podczerwieni, tatuaż z nanocząsteczek zmieniający kolor w zależności od zmian w organizmie, bezpośrednie połączenie mózgu z internetem, nanoboty naprawiające komórki w organizmie, transfer świadomości do komputera („upload umysłu”) czy terapię genową eliminującą ryzyko chorób przed narodzeniem. Mieli ocenić ich znaczenie w skali od zdecydowanie negatywnego po zdecydowanie pozytywny.

Okazało się, iż najwyżej ocenione zostały zastosowania zdrowotne i „naprawcze” (nanoboty naprawiające komórki, implant monitorujący zdrowie, terapia genowa), a najniżej – rozwiązania dekoracyjne oraz najbardziej inwazyjne/„tożsamościowe” (tatuaże LED/UV, elektroniczne tatuaże, bezpośrednie połączenie mózgu z internetem, „upload umysłu”).

W pierwszej trójce znalazły się nanoboty naprawiające komórki w organizmie (60 proc. kobiet i 67 proc. mężczyzn), wszczepialny mikrochip monitorujący zdrowie (odpowiednio 59 i 66 proc.) oraz terapia genowa eliminująca ryzyko chorób przed narodzeniem (odpowiednio 58 i 61 proc.). Z najmniejszą akceptacją spotkały się tatuaże LED-owe lub UV świecące w ciemności (25 proc. kobiet i 33 proc. mężczyzn), modyfikacja genetyczna potomstwa przed narodzinami (odpowiednio 26 i 35 proc.) oraz bezpośrednie połączenie mózgu z internetem (odpowiednio 26 i 36 proc.).

Wraz z wiekiem spada akceptacja dla technologii ingerujących w ciało, szczególnie takich, które mają charakter dekoracyjny i stanowią zagrożenie dla autonomii oraz tożsamości. Najwięcej zrozumienia we wszystkich grupach wiekowych mają technologie medyczne, także wśród osób powyżej 55. roku życia. Dodatkowo mężczyźni wyraźnie wysoko cenią technologie służące wygodzie i rozmaitym usprawnieniom codzienności.

– Młodsi akceptują znacznie bardziej różne technologie wpływające na ciało człowieka. Starsi są sceptyczni, choć opowiadają się za korzystaniem z technologii, które poprawiają nasze zdrowie, ale zdecydowanie najmniej popierają rozwiązania związane z poprawą wyglądu człowieka oraz ingerujące w jego tożsamość i autonomię – podkreśla dr Maj.

Modyfikacje ciała: kobiety wolą tatuaże, mężczyźni – implanty

W ramach badania kontekstu kulturowego dla postaw wobec „ulepszania” i „naprawiania” siebie uczestników zapytano, jakie są ich własne doświadczenia z modyfikacjami ciała. Młodsze osoby częściej stosują takie praktyki (piercing, tatuaże), starsi zaś wykazują podejście bardziej restrykcyjne.

W ciągu 12 miesięcy poprzedzających badanie 7,2 proc. kobiet zrobiło sobie piercing, a 6,5 proc. – tatuaż. Wśród mężczyzn było to odpowiednio 1,8 proc. i 4,7 proc. Mężczyźni przodowali w modyfikacjach zębów (licówki, implanty itp.), poddało się im 5,7 proc. z nich (kobiety – 4,6 proc.). Znacznie więcej mężczyzn niż kobiet zdecydowało się na implanty medyczne (np. rozrusznik serca, implant stomatologiczny czy endoprotezę stawu) – 4,8 proc. vs 1,8 proc. Panie wybierały częściej zabiegi medycyny estetycznej (np. botoks, kwas hialuronowy): dotyczyło to 4,4 proc. z nich (2,6 proc. wśród mężczyzn).

Zdecydowana większość badanych nie poddała się żadnym zabiegom w poprzednim roku: 75,1 proc. kobiet i 78,2 proc. mężczyzn.

Jak podają autorzy raportu, ingerencje w ciało związane z zabiegami medycyny estetycznej czy implantami elektronicznymi zaczynają się dopiero w wieku 25-34 lata, a później następuje spadek zainteresowania tego rodzaju usprawnieniami. Kobiety wykazują wobec cyborgizacji większe obawy niż mężczyźni.

Ingerencje w ciało: tak, ale pod pewnymi warunkami

Uczestnicy zapytani o to, czy technologie ulepszające człowieka powinny być dozwolone, czy zakazane, najczęściej odpowiadali, iż ulepszanie powinno być dopuszczalne w celach medycznych lub pod ścisłym nadzorem. Zgoda na pełną liberalizację takich działań jest rzadka, zwłaszcza u kobiet. Przystaje na nią tylko kilka procent badanych. Aż 20 proc. kobiet uważa, iż takie technologie powinny być całkowicie zakazane. Co piąty badany nie ma jednak w tej kwestii sprecyzowanego zdania.

Postawa, aby zakazywać całkowicie technologii ulepszających człowieka, wiąże się z rosnącym wiekiem. Starsi są częściej przeciwnikami pełnego przyzwolenia na dokonywanie modyfikacji w ciele.

Obawy wobec osób zmodyfikowanych technologicznie częściej wyrażają kobiety niż mężczyźni. Średnia dla obu płci 4,33 (w 7-punktowej skali) wskazuje na dość duże obawy w stosunku do osób zmodyfikowanych poprzez wykorzystanie technologii, np. dlatego iż będą bardziej konkurencyjne niż osoby niemodyfikowane. Najmniej obaw przed takimi osobami wykazują ludzie młodsi.

Kto powinien decydować o granicach użycia technologii ulepszających człowieka? Respondenci najczęściej wskazują na pozostawienie decyzji każdemu obywatelowi indywidualnie oraz środowiskom naukowym. Mężczyźni częściej niż kobiety skłaniają się ku przekazaniu decyzyjności całemu społeczeństwu, a rzadziej na przekazanie jej środowisku naukowemu. Postawy w zakresie regulacji są zbliżone w większości grup wiekowych, choć najmłodsi najczęściej optują za przekazaniem decyzyjności państwu. Rola instytucji religijnych jest w tym przypadku marginalna.

Doświadczenie zmienia sposób postrzegania

Z raportu wynika, iż wyższa akceptacja dla technologii modyfikujących ciało częściej pojawia się u osób o pozytywnym nastawieniu do nauki i tych, które same poddawały się modyfikacjom, np. w postaci tatuaży, piercingu czy implantów medycznych. Osoby z większą liczbą własnych modyfikacji są ogólnie bardziej otwarte na technologie modyfikujące ciało, ale bardziej przemawia do nich perspektywa „osobistego wyboru” niż argument dostępności „dla społeczeństwa”.

Ponadto okazuje się, iż osoby, które deklarują większe obawy wobec cyborgizacji i wobec technologicznie zmodyfikowanych osób, częściej popierają zakaz lub dopuszczanie technologii wyłącznie pod wyraźnymi warunkami i pod nadzorem. Temat nie pozostało szeroko znany społeczeństwu, o czym może świadczyć fakt, iż wobec wielu technologii modyfikujących ciało część badanych nie ma jeszcze ugruntowanego zdania.

Więcej szczegółów znajdziesz TUTAJ.

Źródło: Uniwersytet SWPS

Polecamy:

Idź do oryginalnego materiału