W dwadzieścia lat po premierze kultowego już filmu „Diabeł ubiera się u Prady” zaprezentowano ciąg dalszy przebojowej opowieści. W tym czasie sporo się zmieniło. Fikcyjny filmowy magazyn „Runway” jest już prawie wyłącznie online, na scenie świata mody pojawiają się nowe postacie, a redaktorka naczelna – Miranda Priestly, musi przyjąć do wiadomości koncepty takie jak „body positivity” [akceptacja swojego ciała bez względu na jego wygląd – przyp. red.].
„Diabeł ubiera się u Prady 2” dość realistycznie obrazuje ewolucję czasopisma, jak i rzeczywistości, która je otacza, dostosowując szczegóły świata filmu do warunków i praktyk spotykanych współcześnie. Ale czy coś zmieniło się w kwestii środowiska pracy?
Czy toksyczne warunki panujące w redakcji „Runway” uległy poprawie? I czy ten film może coś powiedzieć o prawdziwych zmaganiach pracowników w realnym świecie?
Jak się pracuje u Diabła?
Tytułowym diabłem, który ubiera się u Prady, jest Miranda Priestly (Meryl Streep). To redaktorka naczelna czasopisma modowego, postać wzorowana na osobie Anny Wintour – głowie amerykańskiego Vogue’a do 2025 r.
Miranda zasłużyła sobie na swój przydomek, traktując pracowników redakcji okropnie. Na przykład, jak można się spodziewać po lwicy z branży mody w latach dwutysięcznych, jest niezwykle krytyczna co do wyglądu otaczających ją ludzi. Wprost nazywa główną bohaterkę „grubą”, pogardliwym tonem. To zachowanie jest oczywiście złe samo w sobie, ale dziwi tym bardziej, iż Andy, grana przez Anne Hathaway, jest widocznie i niezaprzeczalnie szczupła. Jednak bardziej bolesne od słów Mirandy jest jej lodowate spojrzenie – główna bohaterka pada jego ofiarą wielokrotnie, między innymi w scenie, gdzie jej szefowa woła ją, lustruje wzrokiem z wyraźną dezaprobatą, po czym z pogardą w oczach kwituje: „To wszystko”.
Miranda ma nieludzkie oczekiwania wobec personelu, i to nie tylko w kwestii wyglądu – wszystkie jej zachcianki, życzenia, rozkazy mają być spełniane bez żadnych pytań i na dziesięć minut temu. Jej polecenia są prawie zawsze niejasne.
W jednej scenie Miranda oznajmia, iż potrzebuje kilku spódnic od Calvina Kleina. Na całkiem rozsądne pytanie Andy: „A jakich spódnic?”, odpowiada: „Zanudzaj kogoś innego swoimi pytaniami”. Inne polecenia, które nasza bohaterka ma wykonać, to: „Zrób mi rezerwację w tym miejscu, które dostało pozytywną recenzję” oraz: „Znajdź ten papier, który miałam w ręce wczoraj rano”. Potrzebujesz więcej informacji? Twój problem. Jak mówi Emily, inna pracownica „Runway’a”: „Nigdy nie wolno ci pytać Mirandę o nic”. Poza całkowicie niejasnymi poleceniami, Miranda lubi też wydawać takie, których praktycznie nie da się spełnić. Przykładowo, zażądała zarezerwowania lotu w trakcie huraganu oraz zdobycia nieopublikowanej jeszcze części Harry’ego Pottera (co Andy, o dziwo, zrobiła).
Kolejnym aspektem toksycznego środowiska pracy jest niesprawiedliwość i brak nagradzania czy choćby dostrzegania wysiłków pracowników, którzy stają na głowie, żeby tylko zadowolić swoją szefową.
Urobieni, czyli polskie piekło pracy Paweł Jaworski
Jednym przykładem może być Emily, zawsze gotowa na zawołanie Mirandy, zawsze czujna na swoim stanowisku. Jej poświęcenie na nic się jednak zdało – wystarczyło chwilowe przeziębienie, by Emily została skreślona z listy gości na Tydzień Mody w Paryżu i zastąpiona przez Andy (która ma mniej doświadczenia i wiedzy).
Inną ofiarą niewdzięczności Mirandy jest Nigel – dyrektor kreatywny. Mimo jego nieustannych wysiłków i zasług dla czasopisma, redaktorka naczelna była w stanie handlować za jego plecami obiecaną mu atrakcyjną posadą u sławnego projektanta. Brak uznania dla wysiłków pracowników przejawia się także w niskim wynagrodzeniu – przynajmniej w przypadku głównej bohaterki. A mimo, iż stanowisko Andy nie jest szczególnie prestiżowe, to ilość związanej z nim pracy powinna znaleźć odzwierciedlenie w zarobkach.
Piszemy o Ludziach, a nie o władzy
Pokazujemy prawdę o przyczynach, nie o skutkach. Jesteśmy Twoim głosem. Wspieraj niezależność!
Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą
W przypadku Mirandy wyzyskiwanie pracowników sięga poza mury budynku redakcji i poza ustalone godziny ich pracy.
Andy w trakcie filmu dostaje niezliczone nagłe telefony z samego rana czy późnym wieczorem i zawsze musi je odebrać – czy to na spotkaniu ze swoim ojcem, czy w trakcie ważnej rozmowy ze swoim partnerem. Oczywiście jej relacje i życie towarzyskie bardzo na tym tracą.
Wiele wcieleń Diabła
Dużo już powiedzieliśmy o redaktorce naczelnej, którą można rozumieć jako antagonistkę filmu. Jednak, o ile toksyczna kultura pracy w redakcji „Runway” ma swój początek w Mirandzie, to zdecydowanie się na niej nie kończy.
Andy jest traktowana źle także przez swoich współpracowników, zwłaszcza przez Emily – pierwszą asystentkę Mirandy. Trzeba przyznać, iż nasza główna bohaterka trochę się o to prosi – wygląda, jakby ubrania wybierała jej maszyna losująca, i nie wie nawet, jak pisze się Dolce & Gabbana (a pracuje w czasopiśmie modowym). Mimo wszystko, uwagi Emily są bardzo złośliwe, na przykład, kiedy wraz z inną pracownicą komentuje jej wygląd i jej „babciną spódnicę” na głos, tuż przy Andy.
Emily robi też wszystko, by podkreślić, iż znajduje się wyżej w hierarchii redakcji – co czasem się zdarza, gdy pracownik dostaje odrobinę władzy i ląduje na pozycji kierownictwa średniego szczebla. „Ty i ja mamy kompletnie różne zadania” – mówi Emily. „W końcu ty załatwiasz kawę i sprawunki, a to ja zarządzam jej [Mirandy] kalendarzem, spotkaniami i wydatkami. A co najważniejsze, to ja jadę z nią na Tydzień mody w Paryżu”. Andy dostaje też pięć minut przerwy lunchowej mniej, niż Emily. Nigel też nie jest bez winy: ciągle nazywa Andy (pół żartobliwie, pół oskarżycielsko) „szóstką” – na cześć rozmiaru Andy. Wypomina jej też jedzenie tłustego chowderu.
Trzeba jednak zaznaczyć, iż choćby w redakcji „Runway”, pośród mobbingu, nierealistycznych oczekiwań i niesprawiedliwego traktowania, zdarzają się przejawy solidarności.
Przykładowo, kiedy Andy podpowiada Mirandzie, kim jest jeden z gości na przyjęciu, ratując w ten sposób Emily, ona jest w stanie szczerze jej podziękować. Z kolei Nigel bezinteresownie pomaga Andy nabyć poczucie stylu i udostępnia jej designerskie ubrania z budynku redakcji. choćby Miranda, tytułowy Diabeł, na koniec filmu wspomaga główną bohaterkę w szukaniu nowej pracy, dając swoją rekomendację.
Diabły w prawdziwym życiu
Tak wygląda środowisko pracy przedstawione w filmie „Diabeł ubiera się u Prady”. Jak się to ma do rzeczywistości?
„W branży modowej wszystko jest nagłą sprawą, wszyscy są wybuchowi i nikt nic nie je” – powiedział David (były stażysta w wielu magazynach modowych) w wywiadzie dla czasopisma „Coveteur”. Anonimowa była asystentka stylistki opisywała dla czasopisma „Elle” moment, w którym rzeczona stylistka rzuca w nią kawą i bajglem za pomylenie ubrań, które miała przynieść. Sara Idacavage opowiada dla „The Fashion Studies Journal”: „Chociaż w pierwotnym opisie stanowiska zaznaczono, iż nasze dni pracy będą «zazwyczaj» trwały od 10:00 do 18:00, coraz częściej normą stawały się dziesięcio- lub jedenastogodzinne dni pracy, sześć dni w tygodniu. Z biegiem czasu przerwy na lunch zaczęły być postrzegane jako oznaka lenistwa, więc hot dogi od ulicznych sprzedawców stały się standardowym posiłkiem na lunch, a czasem choćby na kolację”.
To tylko pojedyncze anegdoty z oceanu horrorowych opowieści ze świata mody. Poza luksusem i przepychem istnieją w nim (tak samo, jak w „Diabeł ubiera się u Prady”) długie godziny pracy, zaniedbywanie podstawowych potrzeb – takich, jak jedzenie, czy przesadzone reakcje na błędy pracowników.
Statystyki także potwierdzają realizm filmu – według ankiety magazynu „Fashionista”z 2019 r. ponad ⅔ osób pracujących w sektorze mody twierdzi, iż bullying [nękanie i prześladowanie – przyp. red.] w pracy jest normą, 81% zgłasza, iż doświadczyło bullyingu przez przełożonych, a 61% było nękanych przez współpracowników. jeżeli chodzi o konkretne formy bullyingu, według raportu „Fashionisty” 60% procent badanych powiedziało, iż przełożeni grozili im znalezieniem kogoś innego na ich stanowisko, mówiąc, na przykład: „jest mnóstwo ludzi czekających na tę pracę, jeżeli jej nie chcesz”. Te słowa przywodzą na myśl powtarzane ciągle w „Diabeł ubiera się u Prady” (i choćby w sequelu) stwierdzenie „milion dziewczyn zabiłoby za tę pracę”.
Co ciekawe, i w filmie, i w rzeczywistości najbardziej obrywają ci na dole hierarchii firmy – stażyści i juniorzy.
Często są to młode osoby stawiające pierwsze kroki w świecie pracy. Statystyki to potwierdzają – według ankiety Ciphr z 2025 r., która objęła 4000 dorosłych z Wielkiej Brytanii, przypadki dyskryminacji w pracy i w procesie rekrutacji zgłaszają przede wszystkim osoby w wieku 18-35 lat. Procent badanych, którzy skarżą się na niesprawiedliwe traktowanie, drastycznie maleje w każdej kolejnej grupie wiekowej, co mniej więcej pokrywa się z rosnącą pozycją w hierarchii miejsca pracy.
Konferencja ,,Młodzi ludzie na rynku pracy”. Czy w końcu słuchamy Pokolenia Z? Agata Zadrożna
„Commission and the Diversity Council Australia”w swoim raporcie z 2026 r. donosi, iż 39% australijskich pracowników w wieku 18-29 lat doświadczyło mobbingu i dyskryminacji w pracy w ciągu ostatnich 12 miesięcy, w przeciwieństwie do 27% osób w wieku średnim (30-54 lat) i 19% starszych pracowników (55 i więcej lat). I to nie znaczy, iż pracownicy powyżej 55 lat nie zmagają się z innymi problemami (badani deklarowali na przykład, iż nie dostają okazji do rozwoju zawodowego), ale mobbing i dyskryminacja wydaje się mniej w nich uderzać.
Świat filmu „Diabeł ubiera się u Prady” jest więc zaskakująco realistyczny (może poza fragmentem, gdzie Andy oddaje całą szafę pełną Chanel), co można tłumaczyć pochodzeniem filmu – jest on oparty na powieści Lauren Weisberger, która z kolei powstała na podstawie prawdziwych przeżyć autorki z pracy dla redaktorki naczelnej „Vogue’a”.
Branża modowa stała się już synonimem łamania praw pracowników. Trzeba jednak pamiętać, iż nieludzkie warunki pracy są powszechne także poza nią. Długie godziny pracy, wysoki poziom stresu oraz mobbing są też charakterystyczne dla sektorów takich jak ochrona zdrowotna, gastronomia czy usługi.
Ostatecznie, żaden zawód nie jest całkowicie wolny od przypadków nękania, wyzysku i niesprawiedliwego traktowania.
Czy młodzi zmienią układ sił? Związki zawodowe i rady pracowników Michał Dziergas
Badanie agencji „SW Research” z 2025 r. pokazuje, iż aż 52% pracowników w Polsce doświadczyło mobbingu. Jest to problem nie tylko powszechny, ale także postępujący – odnotowano wzrost osób deklarujących bycie ofiarą mobbingu w porównaniu ze statystykami z 2019 r. Oczywiście, ten fakt, tak samo jak wysoki odsetek młodych pracowników donoszących przypadki mobbingu i bullyingu, można próbować wyjaśnić większą świadomością na temat tego zjawiska. Jednak tak wysokie liczby, odnotowane w tylu miejscach na świecie, nie mogą brać się jedynie z powszechnej znajomości pojęcia mobbingu. Badanie „SW Research”pokazuje także, iż w porównaniu z 2019 r. znacznie spadł odsetek polskich pracowników, którzy zetknęli się z konceptem mobbingu (z 84 do 69%).
Diabeł okiełznany?
Pierwszy „Diabeł ubiera się u Prady” wyszedł w 2006 r.: 20 lat temu, w zupełnie innym kontekście społecznym i kulturowym. Od tamtego czasu świat zmienił się nie do poznania, na przykład w kwestii wzrostu świadomości na temat zdrowia psychicznego i bardziej krytycznego spojrzenia na toksyczną kulturę tyrania. Czy świat filmu „Diabeł ubiera się u Prady 2” odzwierciedla te przeobrażenia?
Widzimy kilka zmian w porównaniu z pierwszą produkcją. Przykładowo, w filmie z 2006 r. pojawia się cały montaż pokazujący Mirandę raz po raz rzucającą swój płaszcz na biurko Andy, mijając jej twarz o centymetr. W produkcji z 2026 r. redaktorka naczelna musi sama odwieszać swoje okrycie, co robi z ostentacyjnie umęczonym wyrazem twarzy. Jej asystentka tłumaczy Andy, iż to skutek licznych skarg do działu HR. Widzimy więc, iż obecni pracownicy „Runway” nie mają oporów przed zgłaszaniem nadużyć, a dział HR może faktycznie egzekwować prawa pracowników.
Prawa pracowników. Dlaczego w firmach panuje strach? Jak to zmienić? Adriana Rozwadowska, Rafał Górski
Kolejna zmiana to brak przyzwolenia na niepoprawny język Mirandy. Rolą jej asystentki poza tym, co widzieliśmy w pierwszym filmie, jest teraz także sygnalizowanie chrząknięciem, kiedy redaktorka powie coś bulwersującego oraz uczenie jej nowych, poprawnych określeń. To chrząknięcie pojawia się, kiedy Miranda grozi (pół żartem) samobójstwem, porównuje modelki do „zagłodzonych kóz”, czy komentuje: „Niektóre ciała były bardzo… interesujące, bardzo… body negative? Zaraz, wiem! Body positive. Ale adekwatnie, dlaczego?”. Jak widzimy, redaktorka naczelna pozostaje niereformowalna, ale sam opór przed jej niewrażliwym językiem w miejscu pracy jest dowodem na mniejsze przyzwolenie społeczne.
Te zmiany dają nadzieję na poprawę warunków pracy w świecie filmu. Niektóre wątki pokazują jednak, ile się pogorszyło od czasów pierwszej produkcji.
Film obrazuje zjawisko, które zawsze istniało, ale ostatnio wydaje się tylko pogłębiać – korporacyjną chciwość.
Jest ona coraz bardziej widoczna, w miarę jak w redakcji „Runway” do głosu dochodzą właściciele i udziałowcy.
Ślepe dążenie do zysku wpływa nie tylko na jakość produktu, ale także na dobrostan pracowników.
Widzimy w filmie masywne cięcia wydatków, co utrudnia personelowi wykonywanie zadań, które wymagają nakładów finansowych, np. organizację wydarzeń, przeprowadzanie wywiadów i sesji zdjęciowych, czy przemieszczanie się w celach zawodowych. Cięcia budżetu wiążą się też z masowymi zwolnieniami (i to oznajmionymi przez SMS), których ofiarą na początku filmu pada Andy i jej koledzy z redakcji innego czasopisma.
Pewne rzeczy w środowisku pracy jednak się nie zmieniły – zwłaszcza Miranda. Dalej jest niepoprawna, dalej oczekuje, iż wszyscy mają wiedzieć, o co jej chodzi bez żadnych uściśleń (jednemu z redaktorów daje polecenie: „Po prostu popraw to”) i dalej mobbinguje Andy (złośliwie daje jej schowek na miotły jako gabinet). Pracownicy „Runway” przez cały czas siedzą w pracy dzień i noc, tyrając niestrudzenie.
Pozytywne zmiany, takie jak zakaz rzucania płaszcza na biurka pracowników i kontrola języka w miejscu pracy, chociaż potrzebne, okazują się dość powierzchowne.
Czy Diabeł taki straszny, jak go malują?
Jak ten nowy obraz świata pracy ma się do rzeczywistości?
Jeśli chodzi o masowe zwolnienia, w Stanach Zjednoczonych okres od stycznia do czerwca 2026 r. był najgorszym pod względem masowych zwolnień od 2020 r., według „Wall Street Journal”. W Polsce od 2023 r. do 2025 r. ilość ogłoszonych zwolnień grupowych wzrosła o 71%, jak pokazują dane Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. W 2025 r. pracodawcy zwolnili grupowo 29,5 tys. pracowników, w porównaniu do 27 tys. w 2024 r. i 17,2 tys. w 2023 r. Przyczyny? „[Zwolnienia masowe] wynikają z likwidacji zakładów i przenoszenia produkcji za granicę. Po drugie, firmy ograniczają koszty pracy, gdy pogarszają się ich wyniki finansowe i konieczne stają się działania oszczędnościowe. Coraz większe znaczenie mają również nowe technologie – w tym sztuczna inteligencja, automatyzacja i robotyzacja procesów” – podaje dr Iwona Jaroszewska-Ignatowska, radczyni prawna specjalizująca się w prawie pracy.
Dane Światowej Organizacji Zdrowia pokazują, iż w 2016 r. liczba zgonów spowodowanych udarem czy niedokrwienną chorobą serca, bezpośrednio związanych z przepracowaniem, wzrosła do 745 000, to 29% więcej, niż w 2000 r. W wielu krajach odnotowuje się w ostatnich latach znaczny wzrost przypadków wypalenia zawodowego (Mental Health UK, Boston Consulting Group, Empreinte Humaine, Gallup). Mobbing, jak już wspomnieliśmy, także wydaje się coraz powszechniejszym zjawiskiem.
Wygląda na to, iż mimo dość powierzchownych zmian w kwestii świadomości zdrowia psychicznego oraz etykiety w miejscu pracy,
problem traktowania pracowników jako zastępowalnych i zbywalnych, problem przepracowania i wypalenia zawodowego oraz problem mobbingu ciągle się pogłębiają.
Mało tego, w ostatnich latach pracownicy muszą mierzyć się z nowymi wyzwaniami, takimi jak masowe zwolnienia, zastępowanie ich z wykorzystaniem nowych technologii (czy to przez automatyzację procesów, czy to przez AI) oraz płacami, które nie nadążają za inflacją.
Co z tym Diabłem zrobić?
Obraz świata przedstawiony w „Diabeł ubiera się u Prady 2” odzwierciedla całkiem dobrze realia warunków pracy w dzisiejszym świecie. A jakie rozwiązania pokazuje nam film?
Wszystkie problemy redakcji rozwiązywane są pieniędzmi – najpierw Emily namawia swojego bogatego partnera do wykupienia czasopisma z rąk chciwego biznesmena. Kiedy okazuje się, iż Emily chciała przejąć „Runway”dla siebie, Miranda i Andy angażują zaprzyjaźnioną milionerkę, by to ona nabyła redakcję (i, miejmy nadzieję, prowadziła ją etycznie). Najwyraźniej trzeba po prostu obracać się we adekwatnym towarzystwie.
Kolejną, i może poważniejszą lekcją, jest wartość solidarności w miejscu pracy
– po masowych zwolnieniach w redakcji, w której pracowała Andy, to właśnie polecenie jej do pracy przez Nigela daje jej zatrudnienie w „Runway”. Z drugiej strony, Andy wstawia się za Nigelem, kiedy widzi, jak Miranda go pomija i nie docenia. To owocuje daniem mu okazji do wygłoszenia mowy na ważnym wydarzeniu.
Współpraca, zaangażowanie i solidarność to zdecydowanie dobry krok w walce o prawa pracowników, warto jednak pamiętać o potrzebie zmian systemowych i legislacyjnych oraz o konieczności wsparcia i ochrony ze strony państwa – w Polsce instytucji takich jak Państwowa Inspekcja Pracy, rady pracowników i związki zawodowe, które reprezentują personel i egzekwują jego prawa. choćby Miranda Priestly nie dałaby rady takiemu połączeniu.

2 godzin temu






