Polska przez dekady była postrzegana jako klasyczny eksporter siły roboczej – kraj, którego obywatele masowo wyjeżdżali na Zachód w poszukiwaniu lepszych zarobków.
Jak dalej piszą eksperci firmy HR-owej Smart Solutions PR, jednak w obliczu głębokich, strukturalnych wstrząsów makroekonomicznych w Europie, ten tradycyjny wektor migracyjny może ulec całkowitemu odwróceniu. Podczas gdy polski biznes latami rekrutował pracowników daleko poza granicami Europy i niebezpiecznie uzależnił się od migracji z Ukrainy, w dużej mierze zależnej od zmiennych uwarunkowań geopolitycznych, na unijnym Południu rodzi się zupełnie nowy, niewykorzystany rezerwuar kadr. Chociaż dziś działy HR rzadko rozpatrują ten kierunek w swoich długoterminowych strategiach rekrutacyjnych, w perspektywie najbliższych lat napływ wykwalifikowanych kadr inżynieryjnych i technicznych z państw południowej i zachodniej Unii Europejskiej może okazać się absolutnie najważniejszy dla rozwoju i skalowania polskiego biznesu.
Deindustrializacja i strukturalny ślepy zaułek Południa UE
Gospodarki takich państw jak Grecja czy Hiszpania od lat zmagają się z poważną zapaścią strukturalną i postępującą deindustrializacją. Udział przemysłu przetwórczego w greckim PKB wynosi zaledwie około 8–10%, a w Hiszpanii oscyluje wokół 11–12% – podczas gdy w Polsce wskaźnik ten utrzymuje się na stabilnym poziomie niemal 20%. Co więcej, stopa bezrobocia wśród osób do 25. roku życia w tych krajach regularnie oscyluje w przedziale 24–27%. W połączeniu ze zjawiskiem nadmiernego wykształcenia prowadzi to do sytuacji, w której ponad 30% absolwentów kierunków technicznych na Południu Europy jest zmuszonych podejmować pracę poniżej swoich faktycznych kwalifikacji, zasilając nisko płatny sektor usług turystycznych i gastronomicznych.
– Mamy do czynienia z gigantycznym marnotrawstwem kapitału ludzkiego na unijnym Południu. Setki tysięcy młodych inżynierów, automatyków czy mechaników po prestiżowych uczelniach utknęło w sektorze usług o niskiej wartości dodanej. Dla polskiego przemysłu to uśpione, potężne zaplecze pracowników typu grey collar, po który niedługo będziemy musieli sięgnąć – zanim zrobią to inni – zauważa Natalia Myskova, prezes Smart Solutions HR. Różnica w rozwoju nowoczesnego przemysłu między Polską a Europą Południową będzie się w najbliższych latach pogłębiać. Dla tamtejszych młodych specjalistów emigracja na Północ i Wschód Europy staje się jedyną szansą na realizację zawodową.
Spłaszczenie płac, gerontokracja i kryzys motoryzacji
Kolejnym potężnym czynnikiem wypychającym talenty z zachodnich rynków są niewielkie różnice w wynagrodzeniach między stanowiskami o różnym poziomie odpowiedzialności.. Raporty OECD wskazują, iż w krajach takich jak Włochy czy Hiszpania wysoki klin podatkowo-składkowy oraz silna progresja podatkowa na średnich szczeblach drastycznie redukują dochód netto. Z badań Cedefop wynika z kolei, iż w Hiszpanii i Portugalii różnica w pensji netto między pracownikiem produkcyjnym bez żadnych kwalifikacji a dyplomowanym technikiem utrzymania ruchu wynosi nierzadko mniej niż 20–25%.
Taka polityka płacowa utrudnia motywację do podnoszenia kompetencji. Sztywne układy zbiorowe i wysokie opodatkowanie pracy sprawiają, iż pracownik techniczny osiąga swój finansowy sufit niemal na samym początku kariery. Dodatkowo europejskie zakłady przemysłowe borykają się z problemem gerontokracji. Skostniałe hierarchie organizacyjne, w których najważniejsze stanowiska są chronione przez archaiczne kodeksy pracy sprawiają, iż awans zależy od stażu, a nie mierzalnych wyników. Generacja Z i millenialsi z Europy Południowej nie akceptują perspektywy dziesięcioletniego oczekiwania na stanowisko lidera.
Unijne odejście od silników spalinowych (ICE) do końca dekady grozi likwidacją choćby 300 000 tradycyjnych miejsc pracy w sektorze motoryzacyjnym w całej Europie
Sytuację pogłębia transformacja energetyczna. Według prognoz CLEPA, unijne odejście od silników spalinowych (ICE) do końca dekady grozi likwidacją choćby 300 000 tradycyjnych miejsc pracy w sektorze motoryzacyjnym w całej Europie.
– Europejska motoryzacja przechodzi bolesną restrukturyzację. Zamykane fabryki komponentów spalinowych w Niemczech, Francji czy we Włoszech uwolnią armię doświadczonych techników obróbki skrawaniem i monterów. Polska branża HR musi porzucić pasywny model rekrutacji na rzecz aktywnego przejmowania tych kadr i szybkiego upskillingu w stronę elektromobilności – podkreśla Agnieszka Kukier, ekspertka ds. rekrutacji w Smart Solutions HR.
Polskie atuty: Od elastycznych „greenfieldów” po siłę nabywczą
Dotychczas polska polityka kadrowa opierała się na dwóch filarach: kosztownym poszukiwaniu pracowników w odległych zakątkach globu oraz masowej migracji z Ukrainy. To drugie źródło, choć najważniejsze dla rynku, okazało się strukturą wysoce wrażliwą, której stabilność zależy od nieprzewidywalnych uwarunkowań geopolitycznych i wojennej zawieruchy. Tymczasem polscy przedsiębiorcy niemal całkowicie pomijali zasoby ludzkie leżące w zasięgu ręki – w strefie unijnej. Zmiana tego paradygmatu i otwarcie na inżynierów z Południa Europy to dziś nie tylko alternatywa, ale strategiczne zabezpieczenie ciągłości biznesu przed zewnętrznymi wstrząsami.
Polska dysponuje potężnym zestawem czynników przyciągających zagraniczne talenty, które stawiają nas w roli lidera regionu CEE. Nasz kraj jest absolutnym liderem pod względem liczby nowych inwestycji typu greenfield. Budowanie fabryk od zera oznacza, iż struktura organizacyjna powstaje na żywej tkance.
W polskim, dynamicznie skalującym się zakładzie produkcyjnym inżynier może przejść drogę od juniora do team leadera w zaledwie 2–3 lata
W przeciwieństwie do zachodnich korporacji, gdzie awans na wyższe stanowisko trwa blisko dekadę, w polskim, dynamicznie skalującym się zakładzie produkcyjnym inżynier może przejść drogę od juniora do team leadera w zaledwie 2–3 lata. Ta prędkość budowania cenionych kwalifikacji i stanowisk w CV stanowi potężny magnes dla młodego pokolenia Europejczyków.
Kluczowy argument stanowi również Parytet Siły Nabywczej (PPP). Podczas gdy ceny konsumpcyjne w Polsce oscylują wokół 60–65% unijnej średniej, w Hiszpanii jest to 85–90%, a we Włoszech ponad 95%. W krajach Europy Południowej bieżące wydatki konsumpcyjne oraz koszty stałe – zwłaszcza dramatycznie drożejący najem mieszkań w dużych aglomeracjach – pochłaniają zwykle od 55% do choćby 70% całkowitych dochodów gospodarstw domowych. Dla porównania, w Polsce ten odsetek może być podobny lub nieco niższy, ale niższe koszty życia sprawiają, iż po opłaceniu podstawowych wydatków pracownikowi zostaje więcej pieniędzy.
Zakłady, które jako pierwsze wdrożą w pełni angielskojęzyczne środowisko operacyjne na hali produkcyjnej, zyskają nielimitowany dostęp do europejskiej puli talentów
– Kluczem do pozyskania inżynierów z Południa i Zachodu Europy jest odważne zerwanie z wymogiem znajomości języka polskiego na stanowiskach technicznych. Zakłady, które jako pierwsze wdrożą w pełni angielskojęzyczne środowisko operacyjne na hali produkcyjnej, zyskają nielimitowany dostęp do europejskiej puli talentów i bez trudu przejmą specjalistów uciekających przed biurokracją Starej Unii – podsumowuje Natalia Myskova.
Wzrost bezpieczeństwa w polskich metropoliach oraz wysoka jakość życia dopełniają obrazu kraju, który w najbliższej dekadzie przestanie być tylko zapleczem taniej siły roboczej, stając się pełnoprawnym, nowoczesnym hubem inżynieryjnym dla całej Europy.

10 godzin temu





