Sześć lat temu założyliśmy Związkową Alternatywę, by stworzyć związek wolny od patologii: układów, dogadywania się za plecami pracowników, przekrętów finansowych, cwaniactwa czy mobbingu. Dziś znaleźliśmy się w najtrudniejszym momencie naszej historii – musimy zmierzyć się z niektórymi z tych zjawisk na własnym podwórku. To dla nas szczególnie bolesna chwila, gdyż mowa o ludziach, na których spoczywa największa odpowiedzialność – członkach zarządu. Naszą kluczową wartością jest transparencja, więc postanowiliśmy powiedzieć o tym otwarcie: jesteśmy w kryzysie, chcą nas zniszczyć, grożą odebraniem środków na działanie biura, mówią do nas z pogardą, kryją tych, którzy dopuścili się naruszeń. Wreszcie, w akcie desperacji, próbowali zakazać nam opowiedzenia tej historii.
„Boję się kontaktu z panią Iloną Garczyńską, chociaż nigdy nie rozmawiałyśmy twarzą w twarz. Sposób, w jaki pisze i komunikuje się z nami, odbieram jako bardzo agresywny i pełen pogardy. Boję się, iż zadzwoni i będę musiała z nią rozmawiać. Sama myśl o takim kontakcie wywołuje u mnie ogromny stres i napięcie. Mam poczucie, iż nie mogę czuć się bezpiecznie” ~ Agnieszka, pracownica biura centrali.
Agnieszka jest w spektrum autyzmu. W poprzedniej pracy doświadczyła drastycznego mobbingu, po którym dochodziła do siebie przez wiele miesięcy. Cieszyła się, iż w końcu znalazła normalne miejsce pracy. euforia trwała nieco ponad pół roku.
W tym tekście przeczytasz m.in. o tym:
– Jak Ilona Garczyńska przeszła drogę od zaangażowanej liderki związkowej do wulgarnej agresorki wyżywającej się na własnych współpracownikach, w tym kpiącej z osoby o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności.
– Jak Agata Jagodzińska (funkcjonariuszka KAS) zablokowała powołanie niezależnej komisji antymobbingowej, użyła szantażu ekonomicznego, gróźb zwolnień i wniosków dyscyplinarnych do stłumienia skarg na mobbing.
– W jaki sposób 28 października 2026 r. ZUS przelał na konto struktury kierowanej przez Ilonę Garczyńską 10 400,00 zł ze składek, a dzień później troje członków zarządu (Garczyńska, Jagodzińska, Ozimkiewicz) wykreśliło związek w 30 minut, wykazując na koncie zaledwie 204,79 zł, podczas spotkania pięciokrotnie wyłączając Piotrowi Szumlewiczowi mikrofon, gdy próbował protestować.
– Dlaczego 3 listopada 2026 r. złożono w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, a dzień później (4 listopada) członkowie zarządu objęci zawiadomieniem przegłosowali uchwałę nakładającą cenzurę na wszystkie publikacje i wypowiedzi medialne Związku.
Wszystkie opisane poniżej zdarzenia mają pokrycie w dowodach: dokumentach sygnowanych podpisami zaufanymi, notach księgowych, protokołach posiedzeń zarządu, zrzutach ekranu z komunikatorów oraz w archiwach korespondencji e-mail.
Od związkowej odwagi do radykalizacji i pogardy. Przypadek Ilony Garczyńskiej
Aby zrozumieć skalę upadku standardów w części zarządu, trzeba cofnąć się o kilkanaście miesięcy. Przez długi czas Ilona Garczyńska była cenioną, odważną i niezwykle zaangażowaną działaczką, ostro reagującą na niesprawiedliwość w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Punkt zwrotny nastąpił, gdy przegrała proces sądowy o przywrócenie do pracy w ZUS – najpierw w pierwszej, a następnie w drugiej instancji.
Wyrok sprawił, iż zaczęła tracić zaufanie do instytucji państwa i szukać ukojenia w radykalnych, antypaństwowych treściach z internetu. Na jej profilu w mediach społecznościowych zaczęły regularnie pojawiać się teorie spiskowe i radykalne treści. Merytoryczną krytykę rządu zastąpiły publiczne inwektywy – pod adresem ministry Agnieszki Dziemianowicz-Bąk oraz innych osób pojawiały się określenia w rodzaju „wstętne babsko” czy „jesteś jebnięty”. Agresja z sieci gwałtownie przeniosła się do wewnątrz Związkowej Alternatywy. Osoba wcześniej serdeczna i energiczna zaczęła traktować otoczenie – w tym pracowników biura centrali, którzy na co dzień obsługiwali jej organizację – jak wrogów.
W lipcu 2026 r. trwała kampania referendalna w ZUS. Załoga głosowała nad strajkiem. Pracownik biura Piotr Nowak w ciągu trzech tygodni stworzył kilkadziesiąt materiałów: infografik, obrazków, wywiadów z pracownicami, tekstów relacjonujących czy wpisów w mediach społecznościowych. Był też pod budynkiem ZUS, gdzie nagrywał wywiady i robił zdjęcia. Kampania zakończyła się historycznym sukcesem. Wieczorem na grupie WhatsApp wysłał serdeczną wiadomość, w której podziękował zespołowi za wspólną pracę: „Myślę iż to moment kiedy trzeba opowiedzieć: super robota Związkowa Alternatywo! Udało się, jest ponad 50 proc, po raz pierwszy w historii ZUS! Brawo Ilona, Brawo Julian! Brawo my!”.
Reakcja Garczyńskiej nadeszła w środku nocy, o godzinie 3:58 nad ranem. Zamiast podziękowań, zaatakowała pracowników biura serią pretensji zakończonych pytaniem „Co to ma być?”. Kilka miesięcy później, na spotkaniu zarządu powie, iż „biuro w ogóle nie pomogło podczas kampanii”.
Gdy przewodniczący Piotr Szumlewicz o 10:07 stanął w obronie zespołu („Sugeruję zmianę tonu. Jesteś agresywna wobec nas. Jest to dla mnie i innych pracowników biura nieakceptowalne”), Garczyńska odpowiedziała szantażem ekonomicznym: „Jesteś agresywny do związków które Cię utrzymują. I jest to dla mnie NIEAKCEPTOWANE! Masz zakaz pisania o za w ZUS bez naszej akceptacji”.
„Biedni mobbingowani” i atak na pracownika z niepełnosprawnością
Nocne ataki na komunikatorach były wstępem do regularnego nękania mailowego. Garczyńska szukała pretekstów, by skrytykować pracowników, mimo iż wcześniej, w ciągu 3 lat obecności w zarządzie, ani razu nie miała do nich zastrzeżeń. W dniu 10 sierpnia 2026 r. asystent biura złożył oficjalną skargę o mobbing i dyskryminację wraz z wnioskiem o powołanie niezależnej komisji antymobbingowej. W dokumentacji załączonej do skargi znalazły się bezpośrednie cytaty z wiadomości wysyłanych przez Ilonę Garczyńską do pracowników biura oraz osób postronnych (Garczyńska dawała w kopii członków związków zawodowych należących do ZA, nadając swoim słowom wymiar publicznego upokarzania):
Wyzwiska i ataki personalne:
„Łżesz, oszukujesz (…) Jesteś leniem i tyle! (…) Jesteś toksyczny, agresywny i złośliwy”.
Wulgaryzmy i wypominanie wynagrodzeń:
„Nawet nie przeczytam tych wysrywów po 1 zdaniu..bezczelni jesteście wy! Gnębić człowieka w ramach chorej zemsty przez 2 miesiące? Jesteście obrzydliwi! Mi dupę też obrabiacie. Widocznie taki wasz plan na działanie! Po podwyżki to wiecie gdzie przyjść, za to macie płacone!!”.
Stygmatyzacja psychiczna i szyderstwa z kompetencji:
„I przestań skarżyć na mnie, to chore jest!” oraz „To chore urojenia. (…) Wszystkie czynności wykonuje MECENAS T. (…) narażając związek i związki podległe. Wstyd! Wstyd i jeszcze raz wstyd”.
Uderzenie w prawa osoby z niepełnosprawnością:
W wiadomościach zatytułowanych „Szanowni uciemiężeni pracownicy…” oraz „Biedni mobbingowani” Garczyńska publicznie kpiła z wymiaru czasu pracy Piotra T., pisząc: „A już praca przez 6-7 (przy ośmiogodzinnym etacie) godzin to udręka i dramat! Wydanie zaświadczenia? Mobbing! Wykonywanie poleceń przełożonych -Mobbing!!! Boże jacyż wy jesteście zmobbingowani!!!”.
Kpiny ze stanu zdrowia: Garczyńska drwiła ze stanu zdrowia Piotra Szumlewicza przechodzącego rehabilitację po operacji, pisząc: „Krynica, Resety, na to masz czas, natomiast na ogarnianie związku już nie możesz bo oko cię boli”. W tej samej korespondencji nazwała standardy pracy biura gorszymi niż w Rosji („To już w Rosji mają więcej klasy”) i zarzuciła pracownikom, iż zamiast pracować, drukują teksty z ChatGPT.
Pomówienie o przestępstwo finansowe: Na spotkaniu zarządu, które miało służyć wyjaśnieniu okoliczności naruszeń praw pracowniczych, Garczyńska oskarżyła Piotra Szumlewicza o „wyprowadzanie pieniędzy ze związku” oraz wykonywanie nieautoryzowanych przelewów. Nie przedstawiła na te słowa żadnego dowodu. W świetle wydarzeń z końca października ten brutalny atak i pomówienie o przestępstwo finansowe okazały się klasycznym mechanizmem projekcji – próbą odwrócenia uwagi od własnych planów tuż przed tym, jak z konta kierowanej przez nią organizacji w ZUS w ciągu kilkudziesięciu godzin wyparowało ponad 10 tysięcy złotych ze składek członkowskich, pozostawiając centralę z ukrytymi długami i kwotą 204,79 zł na rachunku.
Szczucie i działanie na szkodę organizacji: W reakcji na skargę pracowników Ilona Garczyńska rozpoczęła kampanię dezinformacji skierowaną do innych związków zrzeszonych w Związkowej Alternatywie. W wiadomościach do przedstawicieli struktur zakładowych (m.in. w Nokii) przekonywała, iż ich legalność jest rzekomo zagrożona przez błędy formalne przewodniczącego Piotra Szumlewicza przy przyjmowaniu uchwał. Próbując wywołać panikę i podważyć zaufanie do centrali, straszyła działaczy słowami: „Nie macie w porządku skoro nokia Was nie uznaje. My mieliśmy to samo w zus” oraz „I zanim się zdziwicie będzie za pozno”, sugerując rzekome „kłopoty z dokumentacją w związku”.
Łamanie zakazu kontaktowania się z pracownikami . Jedynym środkiem zabezpieczającym dobro pracowników po zgłoszeniu naruszeń ich praw był zakaz kontaktu ze strony sprawczyni. Ilona Garczyńska złamała go co najmniej pięciokrotnie. Na skrzynkę biura ZA przychodziły podpisane przez nią pisma, w tym takie, w których zarząd nakazywał pracownikom akceptację upokarzającego ich oświadczenia Garczyńskiej jako „wyciszenia” konfliktu.
Wspomniany asystent posiada orzeczenie o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności (symbol 02-P) i pracuje na przystosowanym stanowisku, a jego maksymalny czas pracy wynosi ustawowo 7 godzin na dobę zgodnie z art. 15 ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. Ilona Garczyńska o tym wiedziała. Mimo to zdecydowała się uderzyć właśnie w ten punkt – niepełnosprawność.
Asystent nie ma wykształcenia prawniczego, natomiast posiada ogromną, praktyczną wiedzę z zakresu prawa pracy. Jest niezwykle dokładny, detaliczny i odpowiedzialny. Jego praca stanowi ogromną wartość dla organizacji, wielokrotnie służył wsparciem merytorycznym również dla związku w ZUS, któremu lideruje Garczyńska. Słowa Garczyńskiej były dla niego wstrząsem.
„Opisana sytuacja, wywoływany przez nią przewlekły stres, poczucie zastraszenia oraz ciągłe publiczne poniżanie przez osobę z władz spółki wywierają destrukcyjny wpływ na mój stan psychofizyczny. Działania te bezpośrednio pogarszają moje schorzenie, z powodu którego posiadam orzeczenie o niepełnosprawności, i uniemożliwiają mi normalne wykonywanie obowiązków służbowych” – napisał w uzasadnieniu skargi pracownik.
Polityczny dryf Agaty Jagodzińskiej, pogarda i odwet na sygnalistach
Drugim filarem układu blokującego wyjaśnienie sprawy w zarządzie stała się Agata Jagodzińska, przewodnicząca struktur ZA w Krajowej Administracji Skarbowej. Jej aktywność w zarządzie związku była dotychczas zerowa. Żadnego wniosku, zero propozycji. Z niepokojem obserwowaliśmy natomiast jej aktywność w mediach, gdzie prowadziła zajadłą działalność antyrządową, posługując się półprawdami i fake newsami. Głosiła m.in., iż kontrole pracowników skarbówki są nastawione na kary, alarmowała o rzekomym spadku wpływów z VAT i twierdziła, iż kierownictwo chce ją zwolnić dyscyplinarnie – choć nie było takich zamiarów. Oficjalne pismo Agaty Jagodzińskiej w jednej ze spraw jako pierwszy opublikował w sieci poseł PiS, a nie sama autorka. Upartyjnienie przekazu budziło głęboki niepokój w centrali, ponieważ takie działania naruszają statut ZA. Jagodzińska atakowała Piotra Szumlewicza za zaangażowanie polityczne, sama funkcjonując jako część aparatu przekazu PiS.
Jagodzińska stała się aktywną członkinią Zarządu dopiero w momencie zgłoszenia mobbingu przez szefa związku Piotra Szumlewicza. Jej działalność jest jednak skupiona na dążeniu do „wyciszenia konfliktu” (takie określenie pada w oficjalnym stanowisku podpisanym przez nią, Garczyńską i trzeciego członka zarządu – Tomasza Ozimkiewicza) oraz działaniach odwetowych wobec pracowników, nie zaś rzetelnemu zbadaniu sprawy przy zachowaniu standardów prawa i profesjonalizmu:
Zlecanie zbadania sprawy „swoim”: Gdy do zarządu trafiły skargi pracowników biura na Ilonę Garczyńską, Agata Jagodzińska – wspierana przez Tomasza Ozimkiewicza – odrzuciła wniosek Piotra Szumlewicza o powołanie zewnętrznej komisji antymobbingowej, zlecając zbadanie sprawy komisji rewizyjnej związku, mimo iż ta nie posiada do tego statutowych uprawnień, a jej członkami są podwładni jej i Garczyńskiej, zatrudnieni na etatach w związkach w KAS i ZUS.
Wymuszanie akceptacji upokarzających „przeprosin” szantażem ekonomicznym: 8 października 2026 r. Jagodzińska zażądała od Szumlewicza i pracowników akceptacji oświadczenia Garczyńskiej, napisanego w klasycznym tonie „non-apology” – nie wybrzmiało w nim ani razu słowo „przepraszam”, natomiast znalazło się miejsce na obwinienie pokrzywdzonych o własne, przemocowe zachowanie. Gdy pracownicy sprzeciwili się tak upokarzającemu traktowaniu, Jagodzińska oskarżyła… Szumlewicza o „podsycanie” konfliktu oraz posunęła się do groźby „zagłodzenia związku”: „Jeżeli nie nastąpią w tym zakresie konkretne działania i wymierne efekty, większość Zarządu podejmie decyzję o zdecydowanym obniżeniu składki” – napisała Jagodzińska na adres biura. Przeczytali to wszyscy pracownicy. „Informuję, iż póki jestem przewodniczącym Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa, nie będzie tuszowania przez naszą organizację łamania prawa pracy i zamykania ust ofiarom” – odpowiedział Szumlewicz.
Uderzenie w sygnalistów – groźba redukcji etatów: 9 października Jagodzińska ponowiła szantaż. „Widzę, ze chcesz eskalować. Twoja sprawa. (…) W mojej ccenie przynajmniej dwie osoby w biurze są nadmiarowe.Zatem propnuje zebranie zarządu i przegłosować obniżenie skladki do 50 gr” (zachowana oryginalna pisownia). Mail został skierowany nie tylko do Szumlewicza, ale też do wszystkich pracowników.
Żądanie „wyciszenia konfliktu”: 13 października troje członków zarządu zażądało od pracowników i Szumlewicza natychmiastowego „wyciszenia konfliktu”. To nie pomyłka – w piśmie znalazły się dokładnie takie słowa. Co najbardziej szokujące, pod oficjalnym dokumentem pracodawcy, obok Agaty Jagodzińskiej i Tomasza Ozimkiewicza, swój Podpis Zaufany złożyła sama oskarżona o mobbing Ilona Garczyńska.
Pogarda wobec podwładnych i odwet dyscyplinarny: Gdy w dniu 9 października 2026 r. pracownik biura Piotr Nowak pisemnie zaprotestował przeciwko groźbom redukcji etatów i tuszowaniu mobbingu, Pani Agata Jagodzińska odpisała mu tego samego dnia o godz. 15:40 ze swojego prywatnego konta e-mail: „Kim Ty jesteś zeby mi to pisać? Prosze wiecej do mnie nie pisac”. Cztery dni później (13 października 2026 r.) skierowała natomiast do Komisji Rewizyjnej podpisany Profilem Zaufanym formalny wniosek o ukaranie Piotra Nowaka karą porządkową (upomnieniem), zarzucając mu naruszenie zasad współżycia społecznego (art. 100 § 2 pkt 6 k.p.) i domagając się od pracowników „wzajemnego szacunku”.
Skrajny cynizm: 14 października, dzień po zafundowaniu pracownikom seansu tortur psychicznych, Jagodzińska, która wcześniej groziła odebraniem środków na pensje i działalność biura, wraz z Garczyńską skierowały do Szumlewicza pismo, w którym oskarżyły go o… niewystarczające działania na polu ochrony pracowników przed mobbingiem. Domagały się też wysłania pracowników na urlop, zapewnienia im wsparcia psychologicznego na koszt centrali, a także „podjęcia innych niezbędnych działań organizacyjnych i ochronnych służących poprawie atmosfery pracy oraz ograniczeniu napięć”.
Inwigilacja pracowników i kpiny z rehabilitacji: Poufne informacje ze skarg mobbingowych zostały wyniesione poza zarząd do współpracownika Jagodzińskiej z KAS, Patryka Górskiego. Zadzwonił on do Piotra Szumlewicza, krzycząc do słuchawki i szydząc z „mobbingowanych” pracowników za to, iż opublikowali w mediach społecznościowych uśmiechnięte zdjęcia z wyjazdu służbowego na konferencję w Krynicy. W mailach z 30 października Garczyńska i Jagodzińska zaczęły rozliczać ten wyjazd (który dla trzech osób, z noclegami po 200 zł, wyniósł ok. 1500 zł), a Garczyńska drwiła ze stanu zdrowia Piotra Szumlewicza przechodzącego rehabilitację po operacji, pisząc: „Krynica, Resety, na to masz czas, natomiast na ogarnianie związku już nie możesz bo oko cię boli”. W tej samej korespondencji nazwała standardy pracy biura gorszymi niż w Rosji („To już w Rosji mają więcej klasy”) i zarzuciła pracownikom, iż zamiast pracować, drukują teksty z ChatGPT.
Zniknięcie 10 400 zł z przelewu ZUS, wyłączanie mikrofonu i pośpiech likwidacyjny
29 października br. wybuchła bomba. Podczas spotkania Zarządu nastąpiło zatwierdzenie likwidacji Związkowej Alternatywy w ZUS w oparciu o poświadczenie nieprawdy i zatajenie długów. Warto tu wspomnieć, iż to związek, o którego przetrwanie walczyło przez wiele miesięcy kilkadziesiąt osób, w tym pracownicy biura. Jak widać – dla jego liderki okazał się tylko pionkiem, którego można w razie potrzeby poświęcić na szachownicy ważniejszej rozgrywki.
Jako jedyny próbował się temu sprzeciwić Szumlewicz. W reakcji prowadząca spotkanie Garczyńska kilkukrotnie wyłączała mu mikrofon. Zarząd przegłosował i podpisał uchwałę o wykreśleniu dotychczasowej organizacji zakładowej Związkowej Alternatywy w ZUS oraz natychmiastowym przyjęciu w jej miejsce nowego podmiotu o tożsamym profilu. Wyjaśnijmy jednak najpierw okoliczności: 28 października 2026 r.: Zakład Ubezpieczeń Społecznych przelał na rachunek bankowy jednostki ZZZA w ZUS kwotę 10 400,00 zł tytułem składek członkowskich potrąconych z pensji pracowników (co potwierdził Prezes ZUS w rozmowie z Piotrem Szumlewiczem).
29 października 2026 r.: Zaledwie dzień po wpływie przelewu, na 30-minutowym posiedzeniu online trójka członków zarządu (Garczyńska, Jagodzińska, Ozimkiewicz) przeforsowała jednozdaniową uchwałę o wykreśleniu jednostki Związkowej Alternatywy w ZUS (działającej na numerze KRS centrali: 0000790275). To właśnie w tym momencie Piotrowi Szumlewiczowi, który żądał przedstawienia wyciągów bankowych i bilansu zamknięcia, ponad pięciokrotnie wyłączano mikrofon.O likwidacji zdecydowana większość z 3 000 członków związku została poinformowana post factum.
1 listopada 2026 r.: Ilona Garczyńska, występując jako „likwidatorka”, przedłożyła sprawozdanie likwidacyjne zatwierdzone przez Jagodzińską i Ozimkiewicza, w którym oświadczyła, iż na koncie jednostki pozostało jedynie 204,79 zł, a zobowiązania wynoszą 0,00 zł. W ciągu kilkudziesięciu godzin z rachunku zniknęło zatem 10 195,21 zł z samego tylko ostatniego przelewu z ZUS.
Oświadczenie o „0,00 zł” długów było jawnym poświadczeniem nieprawdy. Likwidowana jednostka nie zapłaciła centrali Związkowej Alternatywy co najmniej 8 000,00 zł należnych składek oraz posiadała wymagalny dług w kwocie 720,00 zł wobec Związku Zawodowego Pracowników ZUS (stwierdzony Notą Księgową nr 1 z dnia 29.09.2026 r. za autokar na pikietę).
O tym, iż ZA ZUS nie wywiązał się ze swoich obowiązków, świadczy też mail z 2 listopada 2026 r. nadesłany przez byłą wiceprzewodniczącą ZA ZUS Wiolettę Gromadzińską, która wystąpiła o pokrycie z budżetu centrali kosztów jej przegranych procesów sądowych w I i II instancji.
Równolegle Garczyńska wraz z członkiem Komisji Rewizyjnej Julianem Mastalerzem zarejestrowała nowy podmiot – Związek Zawodowy Związkowa Alternatywa Pracowników ZUS (KRS: 0001241622) – przenosząc tam struktury i przyjmując go do centrali od grudnia 2026 r., aby uciec przed spłatą długów pozostawionych na rachunku centrali.
Nie mamy wątpliwości, iż członkowie zarządu (Garczyńska, Jagodzińska, Ozimkiewicz) zatwierdzili i usankcjonowali swoimi podpisami rozliczenie finansowe likwidowanego podmiotu (w którym likwidatorką ogłosiła się sama Ilona Garczyńska), zawierające jawne poświadczenie nieprawdy. Szczególnie szokująca jest postawa Agaty Jagodzińskiej, która podpisała dokument potwierdzający brak zadłużenia dłużnika wobec centrali, czym de facto usankcjonowała wyprowadzenie 8 000 zł należnych Związkowi oraz ucieczkę dłużnika w nowy podmiot prawny (czyny z art. 271 § 1 k.k., art. 296 § 1 k.k. oraz art. 300 k.k.). Oto funkcjonariuszka i pracownica Krajowej Administracji Skarbowej – instytucji powołanej przez państwo do tropienia nadużyć finansowych, fałszowania ksiąg, ukrywania majątku i ucieczki dłużników przed wierzycielami – własnym głosem i podpisem żyruje operację, która wygląda jak podręcznikowy przykład wyprowadzenia pieniędzy i pozorowanego bankructwa.
Zawiadomienie do prokuratury i próba nałożenia cenzury (3–4 listopada 2026 r.)
W dniu 3 listopada 2026 r. Przewodniczący Piotr Szumlewicz złożył w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Śródmieście Północ zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Ilonę Garczyńską, Agatę Katarzynę Jagodzińską, Tomasza Ozimkiewicza oraz członka komisji rewizyjnej związku Juliana Mastalerza. Zawiadomienie obejmuje czyny z art. 284 § 1 i 2 k.k. (przywłaszczenie powierzonego mienia, w tym kwoty z przelewu 10 400,00 zł), art. 296 § 1 i 2 k.k. (działanie na szkodę centrali Związku), art. 271 § 1 i 3 k.k. (poświadczenie nieprawdy w sprawozdaniu likwidacyjnym) oraz art. 300 § 1 i art. 301 § 1 k.k. (udaremnienie zaspokojenia wierzycieli poprzez utworzenie nowego podmiotu). Równolegle skierowano zawiadomienia do Państwowej Inspekcji Pracy oraz do Szefa Krajowej Administracji Skarbowej.
Próba nałożenia „kagańca”
Reakcja osób objętych zawiadomieniem nastąpiła błyskawicznie. Dzień później, 4 listopada 2026 r., Ilona Garczyńska, Agata Jagodzińska i Tomasz Ozimkiewicz przegłosowali (3 głosami „za”) uchwałę wprowadzającą cenzurę w Związku. Zgodnie z jej treścią wszelkie komunikaty umieszczane na stronie internetowej i w mediach społecznościowych Związkowej Alternatywy oraz jakiekolwiek oświadczenia wobec mediów i osób trzecich wymagają uprzedniej zgody wszystkich członków Zarządu.
To zagranie pokazuje strach przed konsekwencjami i desperację osób, które dopuściły się nadużyć. Osoby objęte zawiadomieniem o wyprowadzeniu pieniędzy ze składek i stosujące odwet wobec mobbingowanych pracowników próbują w ten sposób przyznać sobie prawo weta wobec ujawnienia prawdy o własnych działaniach. Jako pracownicy biura i sygnaliści, wspólnie z przewodniczącym związku, oświadczamy, iż nie ulegniemy bezprawnemu szantażowi. Związkowa Alternatywa powstała po to, by patologie piętnować i rozliczać, a nie prześladować sygnalistów, łamać prawo pracy i stosować przekręty finansowe.
Source

4 dni temu






