Donald Trump deklarował przejęcie Grenlandii. Urzędnicy zaczęli to przeliczać

23 godzin temu
Zdjęcie: Polsat News


Amerykanie liczą, iż pieniądze przekonają Grenlandczyków do tego, aby przyłączyć się do Stanów Zjednoczonych i zerwać dotychczasową umowę z Danią. Takie informacje przekazał w środę "Washington Post". "Zapłacimy więcej niż Dania" - mówi źródło gazety. Jednocześnie Biały Dom rozpoczął szacowanie tego, ile kosztować może zarządzanie Grenlandią.


Zapowiedź Donalda Trumpa dotycząca Grenlandii nabiera coraz wyraźniejszych kształtów. Administracja prezydenta USA miała bowiem rozpocząć przeliczanie tego, ile kosztowałoby kraj zarządzanie wyspą podlegającą dziś pod Danię.


USA liczy koszty zarządzania Grenlandią


W środę "Washington Post" ujawnił informacje, które potwierdzają, iż zapowiedzi przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone nie są jedynie słowami rzuconymi na wiatr. Dziennikarze przekazali bowiem, iż Biały Dom szacuje koszty, jakie poniosłyby USA w związku z zarządzaniem Grenlandią, gdyby to zależne dziś od Danii terytorium znalazło się pod amerykańską kontrolą. Reklama


Na liście wydatków wskazanych przez "Washington Post" znalazły się między innymi pieniądze pochłaniane przez świadczenia socjalne. Niemniej administracja Donalda Trumpa ma stać na stanowisku, iż gotowa jest złożyć Grenlandczykom ofertę umowy korzystniejszą niż dokument wiążący w tej chwili wyspę z Danią. "Zapłacimy więcej niż Dania" - stwierdziło źródło dziennikarzy.


Dania, Grenlandia i USA, spór trwa


"Washington Post" zwrócił uwagę na fakt, iż wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa o konieczności przejęcia Grenlandii nie są tylko jego prywatnym życzeniem, ale zaczynają znajdować odzwierciedlenie w polityce administracji rządowej. Amerykańscy urzędnicy badają, jakie dochody przyniosłaby skarbowi USA eksploatacja surowców znajdujących się na Grenlandii. Na wyspie znajdują się już zagraniczne kopalnie złota i rubinów, ale dostęp do większości złóż wymaga dużych inwestycji.
Jak zauważa jednak Polska Agencja Prasowa, Grenladia to wyspa posiadająca autonomię, jednak niemająca szans na to, by być samowystarczalną ekonomicznie. Główne źródła dochodów to rybołówstwo, a w obliczu zmian klimatycznych połowy stają się niepewne. Kopenhaga wydaje na Grenlandię spore pieniądze. Mowa o corocznym zasilaniu budżetu wyspy co najmniej 4,1 mld koron.
Dodatkowo Grenlandia boryka się ze słabą dostępnością usług zdrowotnych i opiekuńczych, co jest związane z wysokimi kosztami. Wyspa nie ma własnych lekarzy, wielu z nich jest sprowadzanych z Danii na tymczasowe kontrakty. Miasteczka i osady rybackie na wyspie nie są połączone drogami, a jedyną możliwością transportu są helikoptery lub niewielkie samoloty.


Duńska premier na Grenlandii, wcześniej był tam wiceprezydent USA


W środę, wraz z ujawnieniem przez "Washington Post" obliczania przez Biały Dom kosztów zarządzania Grenladią, na wyspie pojawi się premier Danii Mette Frederiksen. Polityk zostanie tam do piątku, a w jej kalendarzu znajduje się między innymi spotkanie z nowym premierem wyspy Jensem-Frederikiem Nielsenem z partii Demokraci. Polityk niedawno utworzył rząd szerokiej koalicji z trzema innymi ugrupowaniami. W opozycji pozostała jedynie partia Naleraq, opowiadająca się za szybkim ogłoszeniem niepodległości od Danii i popierająca bliską współpracę z USA.
Mimo bliskiej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi nowy premier jasno wskazał na stanowisko, jakie obrał w konflikcie i sporze wokół państwa, pod które podlega wyspa. "Prezydent Trump mówi, iż USA przejmą Grenlandię. Pozwólcie mi wyrazić się jasno: Stany Zjednoczone tego nie dostaną. Nie należymy do nikogo. Sami decydujemy o naszej przyszłości" - wskazał Jens Frederik Nielsen w niedzielę.
Szef grenlandzkiego rządu, choć popiera ideę niepodległości Grenlandii, to jego zdaniem powinno to się stać dopiero po osiągnięciu niezależności gospodarczej. Wśród szans na to wymienia rozwój turystyki poprzez rozwój infrastruktury lotniskowej, warto wspomnieć, iż jesienią 2024 r. otwarto międzynarodowy port lotniczy w stolicy Grenlandii, Nuuk. Jednocześnie nowy rząd chce z władzami w Kopenhadze wynegocjować rozszerzenie swoich praw w ramach Wspólnotowego Królestwa, jakie tworzą Dania, Grenlandia i Wyspy Owcze. Politykom grenlandzkim zależy m.in. na posiadaniu ostatecznego głosu w sprawach Arktyki.


Niedawno na Grenlandii pojawił się J.D. Vance. Wiceprezydent USA odwiedził w ubiegłym tygodniu amerykańską bazę Pituffik i mimo początkowej chęci rozmowy z mieszkańcami wyspy, plany uległy zmianie, gdyż nikt nie chciał dyskutować z przedstawicielem administracji Donalda Trumpa. Co więcej, zapowiadana wcześniej wizyta jego żony, Ushy, w celu poznania społeczności grenlandzkiej i podziwiania tradycyjnego wyścigu psich zaprzęgów, nie doszła do skutku po zapowiadanych protestach mieszkańców i władz.


Grenlandia a Dania, autonomia przyszła w 1979 r.


Grenlandia stała się częścią Danii w 1721 roku, kiedy to Dania zaanektowała Grenlandię po misji chrystianizacyjnej, która rozpoczęła się na tym obszarze. Choć Grenlandia była już wcześniej pod wpływem Danii, to dopiero w XVIII wieku stała się formalnie częścią Królestwa Danii.
W 1953 roku Grenlandia została uznana za część Królestwa Danii na mocy zmiany w konstytucji Danii, co dało jej status terytorium zamorskiego.
Z kolei w 1979 roku Grenlandia uzyskała szeroką autonomię, tworząc własny rząd i parlament, jednak pozostaje częścią Królestwa Danii. Terytorium to posiada pełną kontrolę nad większością spraw wewnętrznych, podczas gdy kwestie obrony i polityki zagranicznej pozostają w gestii Danii. Zatem pod względem formalnym, Grenlandia należy do Danii od 1721 roku, a w kwestiach wewnętrznych ma sporo autonomii od 1979 roku.
Agata Jaroszewska
Idź do oryginalnego materiału