Blisko dwa tysiące nadgodzin w ciągu dwóch lat miała wypracować dyrektor Przedszkola nr 10 w Nysie. Za nadprogramową pracę Sylwia Wardakas otrzymała prawie 120 tysięcy złotych. Pracownicy placówki twierdzą, iż w rzeczywistości to oni byli zmuszani do podejmowania zastępstw, za które wynagrodzenia miała pobierać dyrektor. - To pomówienia - odpowiada Wardakas.
Dwa tysiące nadgodzin w dwa lata? Burza wokół dyrektor przedszkola w Nysie

Informacja o liczbie nadgodzin wypracowanych przez Sylwię Wardakas wyszła na jaw po publikacji raportu przez lokalne stowarzyszenie "Nysa patrzy". Jak wynika z opublikowanych dokumentów, dyrektor Przedszkola nr 10 w opolskiej Nysie w 2024 roku wyrobiła łącznie 944 godziny ponadwymiarowe, za co otrzymała 64 870 złotych wynagrodzenia.
Z kolei w zeszłym roku liczba nadgodzin wypracowanych przez Wardakas wyniosła 981, a wypłacone z tego tytułu wynagrodzenie sięgnęło 56 500 złotych. Sugeruje to, iż w ciągu 21 dni roboczych, licząc od poniedziałku do piątku, szefowa przedszkola musiała poświęcać pracy dodatkowe sześć i pół godziny dziennie.
Nysa. Dwa tysiące nadgodzin u dyrektor przedszkola?
Sprawą zainteresowali się lokalni politycy oraz media. Jak opisuje "Nowa Trybuna Opolska", interpelację złożył radny Bartłomiej Dykta. - Oczekuję, iż w najbliższym czasie otrzymam jasne i rzetelne odpowiedzi od dyrektor Gminnego Zarządu Oświaty. Dopiero na ich podstawie będziemy mogli ocenić, czy wszystko w tej sprawie odbywało się zgodnie z przepisami - powiedział.
Dykta podczas ostatniej sesji Rady Miasta podkreślił, iż Wardakas "w ostatnich latach realizowała ogromną liczbę godzin ponadwymiarowych oraz doraźnych zastępstw", która sięga blisko dwóch tysięcy. - To są liczby, które naprawdę każą postawić poważne pytania - zaznaczył, opisując, iż skala nadgodzin "wydaje się bardzo duża i dlatego wymaga dokładnego wyjaśnienia".
ZOBACZ: Usłyszał, iż zamykają kościół. W reakcji podpalił klęczniki
Jak opisał, sam od ponad 20 lat wykonuje obowiązki nauczyciela i dlatego zna przepisy prawa oświatowego. Wyjaśnił, iż "dyrektor placówki może w wyjątkowych sytuacjach prowadzić zastępstwa, na przykład przy nagłych brakach kadrowych". Liczba godzin ponadwymiarowych i doraźnych zastępstw, jaką wypracowała Wardakas, rodzi pytania, czy wszystko odbywało się zgodnie z przepisami.
Nysa. Pracownicy przedszkola donieśli na dyrektorkę. Oskarżyli ją o mobbing
Lokalny serwis "Nowiny Nyskie" przekazał z kolei, iż do urzędu miasta wpłynęło anonimowe pismo podpisane przez "nauczycieli i pracowników Przedszkola nr 10 w Nysie". Przekonywali oni, iż byli zmuszani m.in. do podejmowania zastępstw, za które wynagrodzenia miała pobierać sama Wardakas. Informacje w tej sprawie nie zostały oficjalnie potwierdzone.
ZOBACZ: Samolot Rosji nad Bałtykiem. Akcja polskich myśliwców MiG-29
Zgodnie z informacjami "Nowin Nyskich", podczas nadzwyczajnej sesji rady miejskiej Sławomir Siwy złożył wniosek o wprowadzenie do porządku obrad punktu dotyczącego sytuacji w Przedszkolu nr 10 w Nysie. Propozycja ta miała paść zarówno w reakcji na doniesienia o ogromną liczbę nadgodzin wypracowanych przez dyrektorkę placówki, jak i o rzekomo stosowany przez nią mobbing.
Do rozszerzenia porządku obrad ostatecznie nie doszło z uwagi na sprzeciw burmistrza Nysy Kordiana Kolbiarza, który - jako wnioskodawca sesji zwołanej w trybie nadzwyczajnym - musi wyrazić zgodę na wprowadzanie dodatkowych punktów do porządku.
Nyskie przedszkole pod lupą. "Przeprowadzono ankiety"
Równolegle Gminny Zarząd Oświaty, po otrzymaniu anonimowego zgłoszenia dotyczącego funkcjonowania placówki, prowadzi jej kontrolę. Burmistrz Nysy, cytowany przez "Nową Trybunę Opolską", zaznaczył, iż "zostały już przeprowadzone ankiety wśród wszystkich pracowników przedszkola, a teraz trwa analiza dokumentów i kwestii formalnych związanych z funkcjonowaniem placówki".
ZOBACZ: Obiekt odnaleziony koło Włodawy. Nowe informacje od Żandarmerii Wojskowej
- Po zakończeniu tego etapu i po zapoznaniu się z wynikami pracy Gminnego Zarządu Oświaty będziemy mogli podjąć kolejne decyzje. Na tym etapie trudno jednak mówić, jakie będą dalsze kroki. Sytuacja jest dynamiczna, ponieważ otrzymujemy także wiele pytań i zapytań w tej sprawie - zarówno od radnych, jak i różnych organizacji czy mieszkańców. Proces sprawdzający przez cały czas trwa - stwierdził Kolbiarz.
Kontrowersje wokół dyrektorki nyskiego przedszkola. "To pomówienia"
Do kontrowersji wokół sprawy odniosła się sama Wardakas. Dyrektor przedszkola stwierdziła w rozmowie z "NTO", iż wyrobione przez nią nadgodziny wynikają "przede wszystkim z braków kadrowych oraz z pracy z dziećmi z niepełnosprawnościami, które wymagają dodatkowej opieki i zajęć terapeutycznych". - W takich sytuacjach dzieci muszą mieć zapewnioną opiekę, dlatego te godziny są wypracowywane - uznała.
ZOBACZ: Wysadzony bankomat i policyjny pościg. Polacy zatrzymani na Słowacji
Wardakas przekazała także, iż wszelkie oskarżenia w stosunku do niej, które pojawiają się w przestrzeni medialnej i w mediach społecznościowych, są nieprawdziwe.
- To pomówienia, które godzą w moje dobre imię. W związku z tym złożyłam już zawiadomienie do prokuratury i sprawą zajmą się odpowiednie organy ścigania. Jestem spokojna, bo wiem, iż nie doszło do żadnych nieprawidłowości - przekazała, informując, iż w obliczu doniesień na jej temat "spotyka się z ogromnym hejtem".
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni


2 godzin temu





