Dziesięć minut, które mogą uratować Twój dzień

1 godzina temu

To nie lista rzeczy do zrobienia sprawia, iż ​​jesteś zmęczony, ale ciągły tryb odpowiedzi w Twojej głowie: neurobiolog Amy Brann wyjaśnia, jak choćby niewielkie zmiany w Twoim kalendarzu mogą sprawić, iż dzień stanie się zauważalnie łatwiejszy.

Niedawno żartobliwie powiedziałem koledze: Może rozwija się u mnie rozdwojenie jaźni. Stale piszemy o znaczeniu dobrego przywództwa – i o tym, jak uważnie menedżerowie powinni monitorować obciążenie pracą swoich zespołów, aby zapobiegać wypaleniu zawodowemu. A jednak ciągle łapię się na tym, iż robię dokładnie odwrotnie.

To wszystko jest takie trudne, bo kocham to, co robię. Problem w tym, iż sama euforia nie wystarczy. Bo to, co tak często sprawia, iż ​​czujemy się wyczerpani i wyczerpani pod koniec dnia pracy, to nie sama ilość pracy. To sposób, w jaki wielu z nas myśli w ciągu dnia – i to, jak rzadko zmieniamy biegi.

W książce „Jak maksymalnie wykorzystać swój mózg ”, którą dziś polecam, neurobiolog Amy Brann opisuje to bardzo precyzyjnie: Wielu liderów chronicznie przeciąża korę przedczołową – część mózgu, która planuje, ustala priorytety, podejmuje decyzje, reguluje nasze działania i pomaga nam utrzymać koncentrację. Krótko mówiąc, kora przedczołowa jest naszym wewnętrznym menedżerem projektu. Jest imponująco wszechstronna, ale ma ograniczone zasoby. I jest niezwykle wrażliwa na wszystko, czego współczesna praca dostarcza w nadmiarze: rozproszenie uwagi, tempo i fragmentację.

Brann mówi: „Zorganizowaliśmy pracę w taki sposób, iż wymaga ona od nas ciągłej, wysokiej koncentracji – a jednocześnie generuje tak wiele rozproszeń, iż jest to praktycznie niemożliwe. Sama dyscyplina nie wystarczy, aby to przezwyciężyć. Ważniejsza jest praca w sposób bardziej przyjazny dla mózgu: w lepszym rytmie”.

W praktyce oznacza to: zaplanuj bufor czasowy po spotkaniach (i faktycznie uwzględnij go w kalendarzu), wyraźniej priorytetyzuj spotkania (gdzie tak naprawdę jesteś potrzebny?) – i regularnie twórz w ciągu dnia pracy momenty, w których nic nowego się nie pojawi, pozwalając Ci uporządkować i przetworzyć istniejące zadania. Może to nie brzmieć szczególnie spektakularnie, ale pozwala zachować orientację.

Najbardziej uspokoiło mnie to, iż nie chodziło znowu o samooptymalizację, ale o prostą obserwację: każdy, kto spędza cały dzień reagując na sygnały, nie powinien być zaskoczony, jeżeli pod koniec dnia poczuje się jak maszyna broniąca piłki. Pomijając fakt, iż na dłuższą metę nie daje to zbyt wiele satysfakcji, powoduje, iż liderzy stają się ograniczeni – w swoim myśleniu, tonie głosu i decyzjach.

AM

Idź do oryginalnego materiału