Fot. UnsplashZ prognoz ZUS wynika, iż w kolejnych dekadach przeciętna emerytura będzie stanowiła coraz mniejszą część średniego wynagrodzenia. Eksperci ostrzegają, iż dla wielu przyszłych emerytów oznaczać to może świadczenie kilka wyższe od minimalnego.
Według prognoz przekazanych przez ZUS przeciętna emerytura w 2027 roku ma odpowiadać 54,1 proc. przeciętnego wynagrodzenia. W 2040 roku będzie to już 43 proc., w 2050 roku 34,4 proc., a w 2060 roku zaledwie 29 proc. W 2080 roku relacja świadczenia do średniej pensji ma spaść do 24,5 proc.
Dr Tomasz Lasocki z Politechniki Warszawskiej zwraca uwagę, iż problemem nie jest wyłącznie starzenie się społeczeństwa. Obowiązujący sposób wyliczania świadczeń powoduje, iż choćby przy wzroście nominalnej wartości emerytur ich relacja do wcześniejszych zarobków będzie się pogarszać. Przy większej liczbie emerytów środki przeznaczane na system będą musiały zostać podzielone między większą grupę osób.
Zdaniem eksperta szczególnym wyzwaniem może być rosnąca liczba osób otrzymujących świadczenia minimalne. w tej chwili prawo do emerytury minimalnej jest uzależnione m.in. od odpowiedniego stażu – 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn. Lasocki postuluje zmianę systemu tak, aby każda dodatkowa lub wyższa składka rzeczywiście przekładała się na wzrost przyszłej emerytury.
Ekspert wskazuje również na potrzebę objęcia składkami wszystkich form pracy oraz stopniowego zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Jego zdaniem dodatkowe lata aktywności zawodowej mogą znacząco zwiększyć wysokość świadczenia. Tymczasem liczba emerytów w Polsce będzie przez cały czas rosła – z 7,39 mln osób w 2024 roku do prognozowanych 10,6 mln w 2060 roku.

2 godzin temu



