
Brak sprawnej komunikacji i systematycznego feedbacku może kosztować firmy choćby miliony złotych rocznie – wynika z analiz ekspertów i danych SHRM. W organizacjach zatrudniających ok. 100 osób straty sięgają ok. 420 tys. dolarów rocznie, a w dużych firmach przekraczają 60 mln dolarów.
Praca zdalna pogłębia problem
Współczesny model pracy, oparty na zespołach rozproszonych i hybrydowych, zwiększa znaczenie komunikacji. Spójność operacyjna zależy dziś bezpośrednio od jakości informacji zwrotnej.
Jednocześnie coraz więcej firm działa na rynkach międzynarodowych. Jak wynika z raportu PwC i PFR TFI, połowa średnich i dużych przedsiębiorstw planuje rozwój zagraniczny lub jego przyspieszenie. To oznacza, iż feedback musi pokonywać nie tylko bariery technologiczne, ale też językowe i kulturowe. A przedsiębiorstwa, które skutecznie eliminują bariery komunikacyjne, osiągają o 147 proc. lepsze wyniki finansowe.
Błędy komunikacyjne mają realny koszt
Dane Society for Human Resource Management pokazują skalę problemu. Duże organizacje tracą z powodu słabej komunikacji ponad 60 mln dolarów rocznie.
– Dane SHRM pochodzą z badań z czasów przedpandemicznych i pracy stricte biurowej. Dziś sprawna komunikacja jest znacznie większym wyzwaniem, a jej brak generuje jeszcze wyższe koszty – zauważa Agnieszka Czarnołęcka, HR Manager we Fluentbe.
Ekspertka podkreśla, iż w zespołach międzynarodowych dodatkowym problemem jest bariera językowa. Brak jasnego i szybkiego feedbacku prowadzi do przestojów operacyjnych i strat finansowych.
Milczenie blokuje rozwój firm
W środowisku międzynarodowym jednym z największych zagrożeń jest brak komunikacji. Pracownicy często rezygnują z zabierania głosu, bo obawiają się błędów językowych. To osłabia poczucie bezpieczeństwa psychologicznego i ogranicza innowacyjność. Firmy tracą dostęp do wiedzy eksperckiej swoich pracowników.
Jak wynika z danych Instytutu Gallupa, aż 70 proc. zaangażowania zespołu zależy od postawy przełożonego. Menedżerowie odpowiadają za budowanie kultury feedbacku w zespołach.
– Lider w zespole międzynarodowym musi umieć prowadzić trudne rozmowy w bezpiecznym środowisku – mówi Miłosz Ryniecki, prezes Fluentbe. Dodaje, iż nowe narzędzia, w tym rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, mogą wspierać pracowników w nauce udzielania informacji zwrotnej.
Różnice kulturowe utrudniają komunikację
Wyzwaniem są także różnice kulturowe. Sposób przekazywania informacji zwrotnej może się znacząco różnić w zależności od kraju.
– Na przykład Amerykanin, dając negatywny feedback, często przytacza trzy rzeczy dobre, mające „zrównoważyć” późniejsze złe – i to nie oznacza, iż cię chwali, tylko ładnie opakowuje naganę. Azjaci nieczęsto przejmują inicjatywę w rozmowie, a to wcale nie wynika z tego, iż nie mają nic do powiedzenia. Takie przykłady można by mnożyć – opowiada Miłosz Ryniecki.
Brak zrozumienia tych różnic prowadzi do nieporozumień i błędnych interpretacji.
Praca zdalna ogranicza spontaniczne interakcje, które w biurze naturalnie wspierały komunikację. W efekcie feedback staje się rzadszy i bardziej formalny. A firmy często opierają się wyłącznie na ocenach okresowych, co następnie prowadzi do błędów poznawczych i poczucia niesprawiedliwości wśród pracowników.
– Dlatego informacja zwrotna w świecie online nie może być incydentem – musi stać się celowo zaprojektowanym, regularnym procesem – podsumowuje Agnieszka Czarnołęcka.
Przeczytaj także:
- Ceny ropy spadają po rozejmie, ale to może być tylko chwilowe uspokojenie
- Kebab nie zwalnia, matcha przyspiesza. Rynek food-to-go zmienia się wraz z wyborami Polaków
- Szybciej nie znaczy lepiej. Tak kandydaci oceniają rekrutacje

1 godzina temu









