Od czasów faraonów narzekamy na młode pokolenia, ale dziś problem jest inny: młodzi dojrzewają coraz później, bo są wychowywani jak luksusowy towar. Mamy mniej dzieci, więc każde jest hołubione, rozpieszczane i trzymane pod opieką znacznie dłużej. Efekt jest taki, iż trzydziestolatkowie wciąż zachowują się jak dzieci – mówił Tomasz Wróblewski, prezes WEI w programie Punkt widzenia Jankowskiego.
Moim zdaniem ma to związek z demografią. Mamy mniej dzieci, więc każde z nich jest bardziej hołubione. Rodzice więcej się troszczą, więcej inwestują, wożą na zajęcia, dłużej finansują. Skoro dzieci jest mniej, rodzice mogą trzymać je pod swoją opieką znacznie dłużej. A im bardziej opiekuńczo są traktowane, tym później dojrzewają. Później wchodzą na rynek pracy i często zachowują się jak dzieci jeszcze w wieku trzydziestu lat. To jest nowe. Stare pozostaje to, iż zawsze będziemy narzekać na młodsze pokolenia. Ja już widziałem kilka takich „pokoleń, które miały doprowadzić świat do zagłady”, a tymczasem każde kolejne okazuje się mądrzejsze i bardziej sprawne.
Ponieważ dzieci jest mało i są „na wagę złota”, rodzice, zwłaszcza ci zamożniejsi, przelewają na nie całą swoją troskę, czas i pieniądze. Coraz częściej to właśnie bogatsi mają większe rodziny. Mają środki, więc bardziej rozpieszczają. Powstają całe rozpuszczone pokolenia. Ale to nie jest tak, iż to „rozpuszczenie” zostaje na zawsze. W końcu będą musieli dorosnąć, bo życie ich do tego zmusi, chyba iż należą do tych nielicznych, którym rodzice finansują wszystko do końca życia. Znam takich przypadków sporo. Ja na szczęście do nich nie należę – mówi prezes Warsaw Enterprice Institute.
Ludzie mają dzieci wtedy, kiedy czują, iż muszą, z powodów duchowych, religijnych, ekonomicznych albo po prostu z przyzwyczajenia: „moja matka miała dzieci, to ja też będę mieć”. Ale coraz częściej szukają pretekstów, żeby ich nie mieć. Bo dziecko to ogromna odpowiedzialność i ogrom wyrzeczeń. A jeżeli nie ma presji społecznej, religijnej ani ekonomicznej, to wiele osób po prostu rezygnuje.
Ciekawym zjawiskiem jest to, iż rodziny wielodzietne, cztery, pięć dzieci, to dziś często najbogatsi Polacy. I nie tylko w Polsce tak jest. Dziecko zaczyna być luksusem, jak bardzo dobry samochód. A jeżeli masz luksusowy samochód, to dbasz o niego, pielęgnujesz, nie forsujesz. I tak samo jest z dziećmi. Efekt? Dojrzewają czasem dopiero około czterdziestki – dodaje.
Cała rozmowa dostępna TUTAJ.

15 godzin temu










