Herosi biznesu. Ciężkie życie przedsiębiorcy

5 godzin temu

– Nie byłoby tego wszystkiego, gdybym nie zobaczył, jak kolega mojego starszego brata przerobił w Photoshopie zdjęcie, doklejając się do agentki Scully z „Archiwum X”. Dzisiaj pewnie zauważyłbym, iż to przeróbka, ale wtedy wydawała się bardzo realistyczna. Chwilę później sam wciągnąłem się w zabawę Photoshopem.

Zrobił okładkę płyty. Świetna – uznali znajomi. – Wtedy zrozumiałem, iż właśnie odnalazłem swoje powołanie. Miał 15 lat, kiedy zaczął zarabiać. W latach 90. w Polsce grafików komputerowych było niewielu, a ponieważ przyjmował zamówienia przez internet, zleceniodawcy nie wiedzieli, iż jest dzieckiem. Pewnego razu poznana w sieci graficzka poleciła go jakiejś firmie. Na rozmowie kwalifikacyjnej znów nikt się nie zorientował, iż ma do czynienia z nieletnim, bo Adam wyglądał dorośle. – Pracowałem po szkole i wieczorami. I dopiero gdy trzeba było mi wypłacić pensję, okazało się, iż nie mam dowodu osobistego.

Później poznał Piotra Sikorę, polskiego grafika mieszkającego w Nowym Jorku. Okoliczności spotkania nie były miłe. Adam – nieświadomy, iż łamie prawa autorskie – przerobił zdjęcie Piotra i trafił do niego na dywanik. Jednak wpadka pomogła w karierze. Sikorze spodobały się prace nastolatka. Zaprosił go do USA.

Tunikowski zdobywał doświadczenie w wielu amerykańskich przedsiębiorstwach. – Po kilku latach (…) zrozumiałem, iż już nigdy nie będę musiał szukać pracy, bo zawsze będą do mnie spływały zlecenia artystyczne. W wieku mniej więcej dwudziestu lat zaspokoiłem swoje ego. Niestety, przed wyjazdem, starając się o wizę do Stanów, skłamał, iż ma wykształcenie wyższe. – W końcu ktoś zorientował się, iż to niemożliwe. Wizę cofnięto. Wrócił do Europy.

– Zacząłem tułać się po kontynencie: Londyn, Sztokholm, Paryż, Wiedeń. W końcu – rodzinny Wrocław, gdzie w 2006 roku założył Juice. Projektowali grafiki i okładki książek, później stali się studiem postprodukcyjnym. Firma liczy kilkadziesiąt osób, jej projekty trafiają do milionów klientów z branży filmowej i reklamowej, mimo to Adam mówi przekornie: – Zniechęcam do przedsiębiorczości w pełni świadomie, ponieważ wiem, ile kosztuje budowanie własnego biznesu. I wiem, o ile prostsze byłoby moje życie, gdybym dalej robił projekty i palił jointy, zamiast brać na barki chaos i stres (…). No ale 20 lat temu tego nie wiedziałem

Idź do oryginalnego materiału