Gdy największy zakład w mieście bankrutuje, mieszkańcom prawie wszystko się rozsypuje. - Jastrzębie-Zdrój żyje z kopalń. Jedno miejsce pracy górnika generuje trzy miejsca w firmach współpracujących - wylicza w rozmowie z TVN24+ pan Marek, były górnik. - Bez Jastrzębskiej Spółki Węglowej to miasto upada - dodaje. Zapaść grozi niemal połowie średnich polskich miast.