Jedno pytanie o pracę i już wie pół firmy. Jak kierowcy szukają zatrudnienia w social mediach?

5 dni temu

Anonimowe posty mają dziś więcej sensu, niż się wydaje

Od czasu do czasu w grupie Facebook Kierowcy Cystern (Tanker Drivers), której jestem administratorem, pojawiają się posty publikowane anonimowo. Najczęściej dotyczą pracy. Ktoś pyta o konkretną firmę, ktoś rozgląda się za zmianą systemu, ktoś dostał ofertę i chciałby przed podpisaniem umowy dowiedzieć się, jak wygląda rzeczywistość.

I prawie zawsze znajdzie się ktoś, kto zapyta: dlaczego anonimowo?

Przecież można napisać normalnie, pod własnym nazwiskiem.

Można. Tylko czy zawsze warto?

Im dłużej siedzę w transporcie i im dłużej obserwuję kierowców na grupach społecznościowych, tym bardziej rozumiem ludzi, którzy nie mają ochoty informować połowy branży, iż właśnie zaczęli rozglądać się za inną pracą.

Nie dlatego, iż robią coś złego. Po prostu czasami lepiej najpierw sprawdzić, co jest po drugiej stronie płotu, zanim zacznie się przez niego przechodzić.

Szukanie pracy nie oznacza jeszcze składania wypowiedzenia

Kierowca może pracować w jednej firmie pięć, osiem czy dziesięć lat i wcale nie planować jutro rzucać papierami na biurko.

Czasami po prostu zaczyna się zastanawiać.

Czy gdzieś indziej zapłacą lepiej? Czy znajdzie normalniejszy system? Czy zamiast trzech tygodni w trasie da się pracować dwa? Czy po latach na ADR warto przesiąść się na cysternę spożywczą? A może zamiast kolejnej niemieckiej firmy spróbować Holandii albo Skandynawii?

Takie myśli przychodzą chyba większości kierowców, szczególnie kiedy człowiek przez lata robi swoje i w pewnym momencie zaczyna liczyć, czy to wszystko przez cały czas mu się opłaca.

Tylko zanim zmieni się pracę, dobrze byłoby najpierw wiedzieć, na co się ją zmienia.

I właśnie od tego są między innymi grupy kierowców.

Można zapytać ludzi, którzy już w danej firmie pracują. Dowiedzieć się, czy obiecany system rzeczywiście działa, czy pieniądze zgadzają się z ogłoszeniem i czy „regularne powroty do domu” oznaczają faktycznie powroty do domu, a nie telefon w piątek po południu, iż wyskoczył jeszcze jeden szybki temat.

Takich rzeczy rekruter raczej nie napisze w ogłoszeniu.

Kierowca już prędzej.

Transport jest duży tylko na papierze

Europa jest wielka, firm transportowych są tysiące, kierowców setki tysięcy, a mimo to czasami mam wrażenie, iż ta branża jest jednym dużym podwórkiem.

Kierowca z jednej firmy zna kierowcę z drugiej. Ten wcześniej pracował w trzeciej. Spedytor przeszedł do konkurencji. Dyspozytor ma kolegę w innym przedsiębiorstwie. Ktoś zna właściciela, ktoś kierownika transportu, a ktoś po prostu siedzi na tych samych grupach na Facebooku.

Do tego wielu z nas należy nie do jednej grupy, ale do kilku, kilkunastu, czasem jeszcze większej liczby.

I nagle niewinne pytanie:

„Panowie, jak się pracuje w firmie X?”

zaczyna żyć własnym życiem.

Jeden zrobi screena. Drugi prześle koledze. Kolega zna kogoś, kto pracuje w firmie autora posta. I zanim człowiek zrobi wieczorem dziewiątkę, jego pytanie potrafi już wrócić do niego zupełnie inną drogą.

Trochę przerysowuję, ale każdy, kto trochę pojeździł i pobył na grupach transportowych, wie, iż wcale nie tak bardzo.

Niejeden kierowca przekonał się już, jak gwałtownie działa nasze parkingowe radio.

Nie każdy musi wiedzieć, iż patrzysz za inną robotą

I tutaj właśnie zaczyna się sens anonimowych postów.

Samo sprawdzanie rynku nie jest przecież żadną zdradą pracodawcy. Człowiek pracuje, wykonuje swoje obowiązki i jednocześnie chce wiedzieć, jakie ma możliwości.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy informacja o tym dociera do firmy wcześniej, niż kierowca sam zdąży zdecydować, czy w ogóle chce odejść.

Jeden szef machnie ręką i powie: twoja sprawa.

Drugi zacznie patrzeć na pracownika inaczej.

Nagle przy podziale tras najlepsze wyjazdy trafiają gdzie indziej. Z urlopem robi się trudniej. Pojawia się atmosfera, iż skoro i tak szuka, to po co mu coś ułatwiać.

Czy każdy pracodawca tak reaguje? Oczywiście, iż nie.

Tylko kierowca nie zawsze ma ochotę sprawdzać to na własnej skórze.

Zresztą nie tylko pracodawcy potrafią być złośliwi. My sami, kierowcy, również mamy pod tym względem swoje za uszami.

Wystarczy, iż ktoś usłyszy, iż kolega interesował się inną firmą. Po kilku dniach okazuje się, iż już nie „pytał o pracę”, tylko „odchodzi”. Za chwilę ktoś dorzuci, iż podobno pokłócił się ze spedytorem, następny, iż chyba chcą go zwolnić.

A zainteresowany dowiaduje się o swojej nowej historii jako ostatni.

Dlatego naprawdę nie dziwię się ludziom, którzy wolą zapytać anonimowo.

Czasami najważniejsza odpowiedź przychodzi na priv

Jest jeszcze coś, o czym rzadziej się mówi.

Anonimowość pomaga nie tylko temu, kto zadaje pytanie.

Wyobraźmy sobie kierowcę, który pyta o konkretną firmę. Chce wiedzieć, czy warto tam iść.

Pod postem siedzi ktoś, kto właśnie w niej pracuje.

Publicznie raczej nie napisze:

„Pieniądze są dobre, ale z powrotami do domu różnie bywa”.

Albo:

„Sprzęt w porządku, tylko jeden dyspozytor potrafi człowieka doprowadzić do szału”.

Nie dlatego, iż kłamie. Po prostu następnego dnia przez cały czas musi przyjechać do tej samej firmy do pracy.

Za to może napisać autorowi prywatną wiadomość.

I właśnie tam bardzo często zaczyna się prawdziwa wymiana informacji.

Nie pod oficjalnym ogłoszeniem.

Nie w komentarzu rekrutera.

Nie na stronie firmy, na której wszystko jest stabilne, nowoczesne, atrakcyjne i rodzinne.

Tylko między dwoma kierowcami.

Jeden pyta:

„Stary, powiedz mi normalnie. Jak tam jest?”

A drugi odpowiada, jak jest naprawdę.

I dla mnie właśnie to jest jedna z największych wartości grup zawodowych.

Ogłoszenie przyjmie wszystko

Oferty pracy w transporcie potrafią wyglądać pięknie.

Atrakcyjne wynagrodzenie. Nowoczesna flota. Stabilne zatrudnienie. Przyjazna atmosfera. Terminowe wypłaty.

Swoją drogą zawsze zastanawia mnie, dlaczego terminowa wypłata przez cały czas bywa przedstawiana jako benefit, ale zostawmy to na inny felieton.

Kierowcę interesuje coś bardziej przyziemnego.

Ile rzeczywiście dostanę na konto?

Czy 2/1 naprawdę oznacza dwa tygodnie pracy i tydzień w domu?

Czy auto jest przypisane?

Czy jak mam wrócić w piątek, to wrócę w piątek?

Jak wygląda robota zimą?

Jak wygląda weekend?

Czy firma płaci za wszystko, co obiecuje?

I przede wszystkim: czy ludzie, którzy już tam pracują, sami poleciliby tę firmę koledze?

Tego nie dowiesz się z kolorowej grafiki rekrutacyjnej.

Anonimowo nie znaczy bez odpowiedzialności

Żeby nie było — możliwość publikowania anonimowo ma też drugą stronę.

Anonimowy post nie może być sposobem na oczernianie firmy albo załatwianie prywatnych porachunków.

Nie może działać to na zasadzie: jestem anonimowy, więc mogę napisać wszystko.

Jeżeli ktoś chce zapytać o warunki pracy, opinie kierowców czy konkretny system, nie widzę w tym najmniejszego problemu.

Jeżeli ktoś opisuje własną sytuację i chce poznać doświadczenia innych, również.

Natomiast rzucanie poważnych oskarżeń bez żadnych podstaw to już zupełnie inna historia.

Dlatego takie posty przez cały czas wymagają moderacji.

Anonimowość ma chronić prywatność autora, a nie zdejmować z niego odpowiedzialność za to, co pisze.

Dlatego na grupie pozwalam na takie posty

Prowadząc grupę Kierowcy Cystern (Tanker Drivers), widzę jedną rzecz bardzo wyraźnie.

Są pytania, które bez możliwości anonimowej publikacji prawdopodobnie nigdy by się na grupie nie pojawiły.

Ktoś właśnie dostał ofertę od konkurencji.

Ktoś od kilku miesięcy myśli o zmianie.

Ktoś chce wyjechać do innego kraju.

Ktoś zastanawia się, czy w obecnej firmie nie utknął na dobre.

I nie chce od razu podpisywać tego własnym imieniem i nazwiskiem.

Rozumiem to.

Jeżeli dzięki takiemu postowi kierowca dostanie kilka konkretnych odpowiedzi, porozmawia prywatnie z ludźmi pracującymi w danej firmie i podejmie lepszą decyzję, to grupa spełniła swoją rolę.

Być może dzięki temu nie wpadnie z deszczu pod rynnę.

A może wręcz przeciwnie — przekona się, iż firma, o której krążą różne opowieści, w rzeczywistości jest całkiem dobrym miejscem pracy.

Pytaj, zanim zrobisz ruch

Zmiana pracy w transporcie potrafi być loterią.

Zwłaszcza jeżeli jedynym źródłem informacji jest ogłoszenie rekrutacyjne.

Dlatego zawsze warto pytać ludzi, którzy już tam są.

Nie jednego człowieka. Kilku.

Porównać wersje.

Posłuchać zarówno tych zadowolonych, jak i tych, którzy odeszli.

I dopiero wtedy wyrobić sobie własne zdanie.

A jeżeli na tym etapie nie chcesz, żeby kolega z pracy, spedytor, kierownik i pół parkingu wiedzieli, iż rozglądasz się za czymś nowym?

Od tego właśnie jest anonimowy post.

Nie jest oznaką tchórzostwa.

Czasami jest po prostu zwykłym rozsądkiem.

W transporcie informacje potrafią przejechać Europę szybciej niż kierowca.

A o tym, iż szukasz nowej pracy, najlepiej poinformować obecnego pracodawcę wtedy, kiedy sam już wiesz, iż naprawdę chcesz odejść.

Idź do oryginalnego materiału