Polska gospodarka wciąż korzysta z unikalnego „treningu przetrwania”, jaki fundowała nam historia przez ostatnie dwieście lat. Jednak narodowy spryt i odporność na kryzysy to za mało, by wygrać z geopolityką i demografią. Przy inwestycjach na poziomie zaledwie 17% PKB i narastającym chaosie prawnym, polski silnik zaczyna odczuwać tarcie. O tym, dlaczego dron za miedzą mrozi miliardy dolarów i dlaczego marzenia o 300-tysięcznej armii zderzą się z pustką na rynku pracy, mówi w rozmowie z RMF24 Sebastian Stodolak, wiceprezes WEI.
Sebastian Stodolak: To nie są wyimaginowane sytuacje, one dzieją się na naszych oczach. Słyszałem o sprawie w sądzie rodzinnym: ojciec z wyrokiem o opiekę nad dzieckiem dowiaduje się nagle, iż orzekał „neosędzia” i całe postępowanie rusza od zera. Ten prawny chaos to tło, na którym musimy budować przyszłość.
Wydaje mi się, iż jako naród otrzymaliśmy wyjątkowy trening, 200 lat zmagania się z przeciwnościami wypracowało w nas unikalny know-how i krzepę. To dziś owocuje naszym wzrostem, ale pamiętajmy: na samym rozpędzie można jechać tylko przez chwilę. Fizyka mówi jasno, jeżeli jest tarcie, ruch w końcu ustanie.
A tarcie jest ogromne. Spójrzmy na inwestycje: 17% PKB. To dramatycznie mało, znacznie poniżej średniej regionu. Dlaczego tak jest? Wyjaśnienie jest banalne – geopolityka. Budowa fabryki za miliard dolarów to dziś ogromne ryzyko, iż za kilka lat spadnie na nią dron. Firmy i te lokalne, i zagraniczne, po prostu to kalkulują.
Nie miejmy też złudzeń co do nastrojów społecznych. Zawsze podaję przykład naszych lotników z Bitwy o Anglię: najpierw bohaterowie, a dwa lata później niechciani goście, których Brytyjczycy chcieli się pozbyć. Tak działa psychologia. Dziś widzimy zmęczenie tematem Ukrainy i brak zrozumienia szerszego kontekstu.
Widać to zwłaszcza w dyskusji o armii. Chcemy 300 tysięcy żołnierzy, ale rynek pracy się kurczy. Młodych mężczyzn ubywa, a płace w sektorze prywatnym będą rosły. jeżeli nie otworzymy tematu migracji, wojsko nie będzie miało jak konkurować o ludzi. Ciężko będzie znaleźć kogoś, kto zaryzykuje życie za stawkę, która na wolnym rynku przestanie być atrakcyjna.
Cała rozmowa niedługo TUTAJ

6 godzin temu