Wysłuchałem z uwagą na kanale YT rozmowy red. Macieja Wiśniowskiego z Dariuszem Cycholem, szefem periodyku „Fakty po Mitach” zatytułowanej „Czy Kościół wciąż rządzi w Polsce ?”. Moje zdanie jest przeciwne do polemiki Daniela Tokara z dn. 27.09.br (komentarz dnia pt. „Tak, Kościół przez cały czas rządz i w Polsce”). Stoję na stanowisku, iż w tej chwili wszelkie rozmowy o Kościele należy prowadzić w odniesieniu do systemu obejmującego całą planetę. Można go nazywać późnym kapitalizmem, turbo-kapitalizmem, bądź cyfrowym neo-feudalizmem. Wydźwięk, charakter i efekty są takie same i dotyczą wszelkich elementów będących składową tak funkcjonującej struktury i tak funkcjonującego systemu. A Kościół jako instytucja religijna, a z nim chrześcijaństwo, od mediolańskiego Konstantyna Wielkiego (313 r. n.e.) są elementem systemu, władzy, czyli panowania, w obrębie cywilizacji Zachodu. Oponentom wspominającym o Reformacji przypomnę jedynie, iż w tym ruchu narodziła się polityczna zasada „cuius regio, eius religio” (czyja władza tego religia). Emmanuel Todd w „Klęsce Zachodu” doskonale pokazał jak degeneracja kalwińskich, a szerzej chrześcijańskich, zasad umiaru, cnoty, skromności będących rudymentami tej wiary religijnej spowodowała obsunięcie się Ameryki i Europy, w głęboki kryzys, będących wytworem w najszerszym tego słowa znaczeniu, owych zasad.
Kardynał Kӧnig z Wiednia, jeden głównych rozgrywających Vaticanum II i promotor wyboru Wojtyły na papieża, zwrócił uwagę w pewnym wywiadzie, iż Kościół rzymski jest autonomiczny wobec każdej władzy i systemu, ale także w każdym systemie z władzą współpracuje. Tak było w Cesarstwie Rzymskim w systemie niewolniczym, tak było w feudalizmie, gdzie Kościół sam był jednym z największych feudałów, potem w liberalnej i oświeceniowej wrogiej Kościołowi republice, zwłaszcza w rewolucyjnej Francji, gdzie na miejsce religii zorganizowano tzw. kult rozumu, mający wszelkie cechy religii zaś cześć hierarchów „przeflancowała się” na nowe tory zapotrzebowania i uczestnictwa we władzy. Przystosował się następnie do XIX-wiecznych warunków, kiedy tworzyły się państwa narodowe. Funkcjonował doskonale zarówno w demokracjach międzywojennych jak i faszyzmie. Wsparł czynnie te reżimy w Hiszpanii, Portugalii, we Włoszech, a na Słowacji Tiso czy Chorwacji Pavelićia uczestniczył aktywnie w rządach tamtejszych faszystów. choćby w systemie komunistycznym we wschodniej Europie po 1945 r. zdaniem tego hierarchy Kościół podjął współpracę z władzami. Różnie to można rozumieć, ale tak było gdyż ową praktykę wymusza ponad czasowo, ponad systemowo i globalnie, a nie romantycznie i emocjonalnie, rozumiana polityka której częścią jest planetarna, o wielowiekowych doświadczeniach, struktura Kościoła rzymskiego. Po obaleniu Muru Berlińskiego i triumfie neoliberalizmu działa on więc według adekwatnych jemu prawideł.
Kościół dokonuje przez wieki trwania klasycznej mimikry, przystosowując się do warunków systemowych, w jakich mu wypada funkcjonować w różnych kulturach, na różnych kontynentach, w różnych historycznie czasach. W każdym ze wspomnianych sytuacjach, funkcjonował wedle paradygmatów charakterystycznych dla owych systemów polityczno-społecznych Można rzec iż jest on najstarszą, globalną korporacją bezżennych mężczyzn, która w doskonały sposób opanowała, doświadczenia i wielowiekowe trwanie oraz formy adaptacji do otaczających ją warunków. Za brodatym filozofem z Trewiru można z całą odpowiedzialnością powiedzieć, iż byt określający świadomość wymusza stosowne działania. Tak jednostek, zbiorowości i wszelkiego rodzaju ludzkich struktur.
Nie chodzi więc o to, iż duchowni mają kochanki, są alkoholikami i pedofilami, iż biskupi i kardynałowie żyją niczym feudalni seniorzy, książęta i baronowie etc. To są sprawy wtórne. Na ten problem, Kościół i posiadana przezeń władza nie tylko w Polsce, trzeba spojrzeć systemowo i globalnie. Ład wewnątrz kościelny, liturgia i sprawowanie kultu są tłem do tego do czego jest powołana każda korporacja. Kościół również. Chodzi jak najskuteczniej sprzedać posiadany produkt, jak zachęcić potencjalnych klientów czyli aktualnych i przyszłych wiernych do jego kupna i jak wciągnąć i przekonać nabywców owego dobra do pozostania w kręgu oddziaływania Kościoła. Bo to się wiążę z wpływem i kształtowaniem świadomości. A to jest najskuteczniejsza forma władzy.
Tym dobrem, poza materialnym a stanowiącym dla sporej ilości ludzi niezbędny do życia towar, jest tzw. zbawienie, życie wieczne, uczestnictwo w zbiorowych obrzędach i poczucie się częścią wspólnoty. Jak największa liczba wiernych dla tej instytucji to zwyczajne dochodów: chrzty, pogrzeby, śluby, kolędy, jasełka, pielgrzymki, kalwarie, sanktuaria itd. Rynek dóbr religijnych funkcjonuje tak samo jak wymiana wszystkich towarów i dóbr. Dziś jest to rynek działający wedle neoliberalnych, bezwzględnych, korporacyjnych zasad. I Kościół tak musi działać. Thomas Merton, trapista czyli człowiek Kościoła, pisarz i myśliciel scharakteryzował aktualne stosunki jako „cywilizację hien”. I to mówi wszystko. Więc debaty dotyczące człowieka, Kościoła też, gdyż nie jest on łodzią podwodną a tworem doczesnym i ludzkim, trzeba zaczynać od istoty systemu i stosunków które on narzuca.

3 dni temu






