Kierowców brakuje, a zawód się starzeje. Branża szuka nowej ścieżki wejścia

1 godzina temu

Niedobór kierowców – to jedna z największych bolączek sektora TSL (transport, spedycja, logistyka). Stopa nieobsadzonych miejsc pracy w tym sektorze jest o 44 proc. wyższa niż średnia dla całej polskiej gospodarki – wynika z raportu Volvo 4Poland „Trendbook. Przyszłość transportu ciężkiego w Polsce 2026/2027”. Bez kierowców, techników i mechaników firmy transportowe mogą mieć coraz większe trudności z obsługą łańcuchów dostaw.


Branża transportowa działa w tej chwili pod presją kilku zjawisk naraz. Rosną koszty i liczba regulacji, do których trzeba się dostosować. Pracowników znaleźć coraz trudniej. Zawód kierowcy się starzeje, a młodzi rzadziej chcą wiązać z nim przyszłość.


Firmy próbują odpowiadać na ten problem nie tylko płacami. Coraz większe znaczenie mają technologie, szkolenia, komfort pracy i bardziej przewidywalna organizacja zatrudnienia.

Regulacje zwiększają koszty firm


Z raportu Volvo 4Poland wynika, iż sektor TSL działa w warunkach coraz gęstszej sieci regulacji. Pakiet Mobilności zwiększył koszty pracy, a dodatkową presję tworzą rosnące opłaty drogowe, obowiązkowa wymiana tachografów i planowane objęcie transportu systemem ETS2.


Pakiet Mobilności to zestaw unijnych przepisów regulujących między innymi czas pracy kierowców, delegowanie i zasady wynagradzania w transporcie drogowym. Tachograf to urządzenie, które zapisuje czas pracy, jazdy i odpoczynku kierowcy. ETS2 to z kolei nowy system opłat za emisje, który ma objąć między innymi paliwa wykorzystywane w transporcie drogowym.


Według badania dwie trzecie firm w Polsce ocenia, iż otoczenie regulacyjne hamuje lub ogranicza rozwój sektora. Dla części przedsiębiorstw przepisy stały się jednym z czynników wpływających na inwestycje, zatrudnienie i plany rozwoju.


– Firmy ostrożnie planują zatrudnienie przede wszystkim ze względu na sytuację makroekonomiczną. Jest to najważniejszy czynnik, wpływający również na to, iż pracownicy boją się utraty pracy. Sytuacja globalna związana z konfliktem zbrojnym, który bardzo mocno wpływa na branżę transportową, nasila te emocje – mówi Adrian Wilisz, dyrektor operacyjny w Omega Transport. – Koszty zatrudnienia w branży TSL od momentu wprowadzenia Pakietu Mobilności bardzo mocno na nią oddziałują. Każdorazowa zmiana przeciętnego wynagrodzenia powoduje ogromny skok kosztów z perspektywy dużych przedsiębiorstw.

Niedobór kierowców to problem w całej Unii


Problemy kadrowe nie dotyczą tylko Polski. Raport wskazuje, iż w 2024 roku w Unii Europejskiej było nieobsadzonych ponad 426 tys. stanowisk kierowców samochodów ciężarowych. Do 2028 roku ta liczba ma się niemal podwoić.


– Niedobór kierowców na rynku TSL jest ogromny. Spowodowany jest w większości brakiem napływu młodych osób do tego zawodu, jak również brakiem kształcenia w zawodzie kierowca zawodowy – mówi Adrian Wilisz.


Według badań przeprowadzonych w ramach raportu Volvo 4Poland 94 proc. firm transportowych deklaruje, iż w ostatnich 12 miesiącach często albo bardzo często odczuwało problem niedoboru pracowników. 34 proc. firm mówi o częstych problemach, a 60 proc. o bardzo częstych, występujących praktycznie przez cały czas. Tylko 6 proc. spotykało się z tymi trudnościami sporadycznie.


Przedsiębiorcy wskazują też na starzenie się zawodu. Część z nich ocenia, iż średnia wieku kierowców to już 50+. Jednocześnie słabną dotychczasowe kanały pozyskiwania pracowników.

Rekrutacja z zagranicy jest trudniejsza


Przed wojną część braków kadrowych w transporcie pomagała uzupełniać rekrutacja kierowców z Ukrainy. Dziś są mniej dostępni niż wcześniej. Firmy próbują więc szukać pracowników w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej, ale to także nie rozwiązuje problemu automatycznie – przeszkodą są bariery językowe, formalne i kulturowe. Sprowadzenie kierowcy z dalekiego rynku pracy wymaga nie tylko rekrutacji, ale też przygotowania dokumentów, komunikacji, szkoleń i adaptacji pracownika do realiów europejskiego transportu.


Raport wskazuje, iż sytuacja kadrowa w transporcie ciężkim nie jest chwilowym problemem rekrutacyjnym. Ma charakter długoterminowy i wynika z demografii, zmian społecznych oraz innych oczekiwań wobec pracy.


Dla młodych osób problemem są między innymi koszty prywatne zawodu kierowcy. Chodzi o długie nieobecności w domu, niekomfortowe warunki pracy i trudności w pogodzeniu życia zawodowego z prywatnym.

Sama pensja już nie wystarczy


Pieniądze przez cały czas mają duże znaczenie przy rekrutacji i utrzymaniu kierowców. W badaniu wskazuje na nie 60 proc. firm. Coraz mocniej widać jednak, iż wynagrodzenie nie wystarcza, jeżeli praca wiąże się z wysokim obciążeniem prywatnym.


Firmy transportowe wskazują także na potrzebę inwestowania w komfort pracy. Ten czynnik wymienia 49 proc. badanych. 43 proc. wskazuje na elastyczne grafiki, a 26 proc. na benefity pozapłacowe.


Znaczenie zyskują również szkolenia i rozwój. Jest to związane z technologiczną zmianą w branży, bo transport ciężki coraz częściej korzysta z zaawansowanych systemów wspomagających jazdę, telematyki i adaptacyjnych tempomatów. Telematyka to rozwiązania, które pozwalają zbierać i analizować dane o pojeździe, trasie, stylu jazdy i pracy kierowcy. Dzięki temu firma może lepiej planować przewozy, kontrolować koszty i poprawiać bezpieczeństwo.




Polecamy również: Jaki marketplace na początek? Gdzie rozpocząć sprzedaż internetową?






Zmienia się również sama praca kierowcy. Jeden z przedstawicieli firm ankietowanych w badaniu Volvo 4Poland szacuje, iż samo prowadzenie pojazdu stanowi dziś około 70 proc. pracy kierowcy. Resztę zajmują dokumenty elektroniczne, obsługa narzędzi, przesyłanie danych i komunikacja ze spedytorem.


To oznacza, iż klasyczna wiedza mechaniczna traci część znaczenia na rzecz kompetencji cyfrowych i organizacyjnych. Kierowca nie jest już wyłącznie osobą prowadzącą ciężarówkę – musi też obsługiwać systemy, komunikować się przez narzędzia cyfrowe i działać w bardziej zautomatyzowanym środowisku.


– W związku z tym, iż cała branża się zmienia, z typowo transportowej, produktowej na wysoko wyspecjalizowaną i technologiczną, najbardziej będziemy poszukiwać specjalistów o wysokich kompetencjach. Zaczynając od techników, którzy będą musieli mieć zupełnie inne spektrum kompetencji związanych z nowymi technologiami, zupełnie nową wiedzę, żeby móc dostarczać klientom produkty związane z elektromobilnością i nowymi napędami. Takich techników już zatrudniamy, ale potrzebujemy ich więcej – uważa Katarzyna Skorupka-Podziewska, dyrektor ds. Ludzi i Kultury w Volvo Trucks Polska.

Szkolenie kierowców nie nadąża za zmianami


Eksperci cytowani w Trendbooku tłumaczą, iż dotychczasowy model szkolenia kierowców w Polsce nie tworzy atrakcyjnej i nowoczesnej ścieżki wejścia do zawodu. Nie nadąża też za technologiczną transformacją sektora.


W innych krajach funkcjonują modele bliższej współpracy szkół z biznesem. W Skandynawii i Niemczech szkoły zawodowe współpracują bezpośrednio z producentami oraz firmami transportowymi. Uczniowie już na etapie nauki mają kontakt z nowoczesnymi pojazdami, symulatorami jazdy i cyfrowymi systemami zarządzania flotą.


Firmy w Polsce także próbują zmieniać podejście. Chodzi nie tylko o zdobycie nowych pracowników, ale również o zmianę wizerunku zawodów technicznych i transportowych.


– Mamy wdrożone programy, gdzie pozyskujemy nowych przyszłych pracowników, zaczynając od szkół. Mamy wybrane szkoły partnerskie, do których wchodzimy z naszymi programami i w których uczniowie mogą już w trakcie edukacji uczyć się nowych technologii. Zmieniamy też wizerunek typowego mechanika, co powoduje, iż jest coraz więcej chętnych młodych ludzi, żeby wchodzić w branżę mechaniczną, bo jest ona coraz bardziej związana z nowymi technologiami – wymienia Katarzyna Skorupka-Podziewska. – Drugi poziom to rozwój naszych pracowników. Bardzo mocno stawiamy nie tylko na pozyskiwanie, ale też na utrzymywanie naszej kadry poprzez dostarczanie nowej wiedzy i szkoleń opartych na nowych technologiach.

Inny obraz transportu może być atutem w oczach młodych


Przedstawiciele Volvo Trucks uważają, iż wizerunek kierowcy i mechanika w Polsce nie nadążył za zmianą technologiczną. Młodzi rzadziej widzą transport ciężki jako nowoczesną i rozwojową branżę, choć same pojazdy i procesy logistyczne są coraz bardziej zaawansowane. W efekcie powiększa się niedobór kierowców i specjalistów w branży TSL.


Z badania wynika, iż młodych do zawodu kierowcy transportu ciężkiego mogą przyciągnąć między innymi dobre wynagrodzenie, nowoczesny sprzęt, kontakt z technologią, bezpieczne wejście do zawodu i stabilność zatrudnienia. Znaczenie mają też bardziej przewidywalna organizacja pracy oraz ograniczenie uciążliwości związanych z długą nieobecnością w domu.


– choćby jeżeli firma ma wyśmienite produkty i technologię, ale nie ma zaangażowanych pracowników, to nie jest w stanie konkurować na tym rynku. My w to bardzo mocno wierzymy. Od momentu, kiedy pracownik wchodzi do naszej firmy, chcemy mu dostarczyć autentyczne doświadczenie. Łamiemy silosy, dostarczamy nowe technologie, w szkoleniu na wejściu pracownicy już testują z wykorzystaniem VR – mówi Katarzyna Skorupka-Podziewska.


VR, czyli wirtualna rzeczywistość, pozwala ćwiczyć określone sytuacje w cyfrowym środowisku. W szkoleniach może pomóc pokazać warunki pracy, obsługę narzędzi lub reakcję na konkretne zdarzenia bez ryzyka, które pojawiłoby się w realnym ruchu drogowym.

Transport potrzebuje nowej ścieżki wejścia do zawodu


Branża TSL stoi przed problemem kosztów, regulacji i kadr. Firmy muszą dostosowywać się do nowych obowiązków, inwestować w technologie i jednocześnie zabiegać o pracowników, których na rynku brakuje.


Jeśli transport ciężki chce przyciągać młodych, musi pokazać się jako branża technologiczna, a nie wyłącznie zawód związany z długimi trasami i nieobecnością w domu. To wymaga zmian w szkoleniu, współpracy szkół z firmami i lepszej organizacji pracy. Bez tego niedobór kierowców może stać się jednym z głównych ograniczeń rozwoju rynku TSL w kolejnych latach.




Przeczytaj także:



  • AI może podbić polski PKB, ale gospodarka musi wykonać pracę domową

  • Samochód elektryczny to już komputer na kołach. A komputer można zaatakować

  • Lokaty na krótko wygrywają. Inflacja zmieniła podejście do oszczędzania

  • Przewoźnicy już teraz mają niedobór kierowców. Wojsko chce im zabrać choćby 200 tys. osób

Idź do oryginalnego materiału