Dwa lata temu brak stanowiska „Chief AI Officer” w strukturze uchodził za rynkowe samobójstwo. Dziś jest nim jego utrzymywanie. Festiwal palenia gotówki z obawy przed FOMO dobiegł końca, a wykreowane przez generatywną sztuczną inteligencję wirtualne asystentki oznaczają dziś dla spółek tylko jedno: krwawiący P&L. Zaczęło się bezwzględne czyszczenie bilansów.
Weryfikacja
W latach 2023-2024 strategię technologiczną dyktował PR. Wystarczyło wpleść skrót „AI” do raportu kwartalnego, by podbić wycenę giełdową. Budżety pękały w szwach od subskrypcji, licencji i projektów „proof of concept”, które miały udowodnić akcjonariuszom, iż zarząd trzyma rękę na pulsie. Efekt? Tysiące wdrożeń zatrzymało się na etapie drogich, absolutnie bezużytecznych chatbotów wewnętrznych. Dostaliśmy oprogramowanie, które z imponującą pewnością siebie halucynuje o firmowej polityce urlopowej.
Teraz opadł kurz. Rady nadzorcze mówią: „sprawdzam”.
Okazuje się, iż 90% rzekomo przełomowych projektów to zwykłe nakładki (wrappery) na API zewnętrznych dostawców. Mają nowe logo, gigantyczny koszt wdrożenia, ale zerową barierę wejścia dla konkurencji. Zarządy potworzyły silosy. Nowo mianowani CAIO (Chief AI Officer) budowali „Centra Doskonałości” całkowicie odcięte od core biznesu. Zamiast usprawniać procesy billingowe, rzeźbili boty zintegrowane z firmowym Slackiem, z których nikt nie korzysta. To stanowisko, powołane naprędce by uspokoić analityków, traci dziś rację bytu. Ci korporacyjni ewangeliści odchodzą w ciszy po kilkunastu miesiącach urzędowania. Nikt nie chce w blasku fleszy przyznawać, iż przepalił CAPEX na drogą zabawkę.
Rachunek zysków i strat nie ma poczucia humoru
Zrozummy mechanikę tego rynku: giganci chmurowi i producenci sprzętu dawno zgarnęli swoją pulę. Oni sprzedali łopaty. Zarządy wzięły na siebie całe ryzyko wydobycia złota.
Koszty wnioskowania rosną w lawinowym tempie. Koszty integracji modeli z legacy systems i firmowymi jeziorami danych przebiły najgorsze estymacje. OPEX puchnie, a wyczekiwana automatyzacja kosztów pracy okazała się ułudą. Model LLM nie zastąpił pięciu juniorów w dziale analityki czy prawnym. Stworzył po prostu potrzebę zatrudnienia drogiego seniora do weryfikowania, czy maszyna nie zmyśliła danych w umowie. Zwrot na kapitale (ROIC) z tych inwestycji jest ujemny.
Rynkowy konsensus zakładał, iż generatywna sztuczna inteligencja zoptymalizuje wszystko. Błąd. W 2026 roku wygranymi nie są korporacje prężące wirtualnych doradców na stronach głównych. Wygrywają ci, którzy po cichu wdrażają analitykę do najnudniejszych procesów na zapleczu. Optymalizacja tras w logistyce, dynamiczny pricing w e-commerce, algorytmy predykcyjnego utrzymania ruchu (predictive maintenance) w fabrykach, bezwzględny scoring ryzyka. Tam leży prawdziwa marża. W twardej matematyce, nie w wierszach generowanych przez algorytm.
Kac w Europie Środkowo-Wschodniej
Ten globalny trend uderza w region CEE ze zdwojoną siłą. Polski, czeski czy rumuński rynek rósł przez dekady na arbitrażu kosztowym, usługach BPO/SSC i solidnej inżynierii. Na przełomie 2023 i 2024 roku region spróbował na siłę kopiować Dolinę Krzemową. Problem polega na tym, iż nad Wisłą nie ma funduszy VC gotowych dotować eksperymenty przez dekadę, czekając na jeden „złoty strzał”. W naszej części Europy biznes musi spinać się w Excelu od pierwszego kwartału.
Zarządy w naszym regionie dały się zaszantażować presji trendu. Przepaliliśmy wąskie budżety R&D na wdrożenia typu „GenAI”, których klient końcowy nie chciał kupić. Software house’y w popłochu rebrandowały się na „agencje AI”, próbując sprzedawać zachodnim klientom cudze API jako własne IP. Rynki zachodnie to wyceniły i odrzuciły. Polska to hub logistyczny i produkcyjny Europy. Naszym Świętym Graalem jest redukcja kosztu ostatniej mili o ułamki grosza i cięcie zużycia prądu w parkach maszynowych. Zamiast zatrudniać twardych inżynierów danych do optymalizacji tych procesów, prezesi woleli płacić za wizjonerskie warsztaty. Zgubiła nas pogoń za statusem i kompleksy.
The Bottom Line
Innowacje wdrażane wyłącznie na potrzeby PR-u to przestępstwo na kapitale akcyjnym, a gra w technologiczne pozory właśnie dobiegła końca. Kupowanie licencji z lęku przed byciem w tyle (FOMO) to nie jest strategia.
fJeśli sztandarowy projekt AI nie tnie kosztów operacyjnych o 15% w ciągu najbliższych dwóch kwartałów, nie redukuje bazy kosztowej etatów, ani nie tworzy nowej, policzalnej linii przychodów – zamknij go w poniedziałek o 8:00 rano. Zwolnij wizjonerów. Pozbądź się ewangelistów. Budżet na sztuczną inteligencję przekaż bezwzględnemu dyrektorowi operacyjnemu. Ma za zadanie znaleźć zyski w starych bazach danych i optymalizacji łańcucha dostaw. Może pora przestać rysować przed inwestorami technologiczne jednorożce i wrócić do twardego rzemiosła.

1 godzina temu











