Nie będzie suwerennej technologii bez suwerennych kompetencji

1 godzina temu
Zdjęcie: Technologia, MŚP


Europa może zbudować własną chmurę, modele AI, centra danych i fabryki półprzewodników. Znacznie trudniej zbudować organizacje, które potrafią z tych technologii korzystać bez trwałego uzależnienia od producenta, integratora albo wąskiej grupy specjalistów.

Właśnie tutaj przebiega dziś mniej widoczna granica technologicznej suwerenności. Nie między rozwiązaniem europejskim i amerykańskim, ale między organizacją, która potrafi samodzielnie projektować i zmieniać swoje środowisko, a taką, która jedynie je kupuje.

Europa ma z tym problem strukturalny. W 2025 roku w Unii Europejskiej pracowało 10,45 mln specjalistów ICT, odpowiadających za 5 proc. całego zatrudnienia. Liczba ta przez cały czas rośnie, ale tempo wzrostu spadło z 4,5 proc. w 2024 roku do 2,6 proc. rok później. Jednocześnie unijny cel na 2030 rok pozostaje znacznie wyższy: co najmniej 20 mln specjalistów ICT. To cel polityczny, a nie prognoza niedoboru pracowników, dobrze jednak pokazuje skalę ambicji stojącej za europejską transformacją cyfrową.

W Polsce napięcie pozostało bardziej widoczne. Komisja Europejska w raporcie Digital Decade 2026 wskazuje na stagnację puli specjalistów ICT oraz słabszą niż unijna absorpcję zaawansowanych technologii przez przedsiębiorstwa. Polski plan transformacji cyfrowej obejmuje 55 działań o wartości 12,4 mld euro, a jednocześnie Komisja rekomenduje zwiększenie liczby specjalistów przede wszystkim w technologiach uznawanych za strategiczne. Kapitał można skierować do nowych projektów stosunkowo szybko. Zwiększenie podaży kompetencji trwa znacznie dłużej.

Dobrze pokazują to dane dotyczące wykorzystania technologii. Polska relatywnie gwałtownie przyswoiła chmurę, ale pozostaje znacznie słabsza w bardziej zaawansowanych obszarach cyfryzacji, w tym AI. Sama różnica nie dowodzi, iż przyczyną jest niedobór specjalistów. Pokazuje jednak ważniejszą zależność: dostęp do infrastruktury nie jest tym samym co zdolność do przekształcenia jej w kompetencję organizacyjną.

Suwerenność mierzy się kosztem zmiany

W praktyce technologiczna niezależność nie wymaga budowania własnego odpowiednika każdego produktu ani rezygnacji z globalnych platform. Znacznie lepszym testem jest możliwość odejścia od dostawcy.

Jeżeli organizacja zna zależności swojej architektury, kontroluje dane, dokumentację i integracje, potrafi oszacować koszt migracji oraz ma ludzi zdolnych przeprowadzić ją bez przebudowy połowy biznesu, dostawca pozostaje dostawcą. o ile wiedza o systemie znajduje się przede wszystkim poza organizacją, choćby formalna własność infrastruktury daje ograniczoną kontrolę.

Problem ma szczególne znaczenie w chmurze. Według szacunków Synergy Research Group AWS, Microsoft i Google odpowiadają za około 70 proc. europejskiego rynku usług infrastruktury chmurowej. Europejscy dostawcy utrzymują około 15 proc. udziału, mimo iż ich przychody w ostatnich latach wyraźnie rosły. To estymacja komercyjnej firmy analitycznej, a nie oficjalna statystyka publiczna, ale dobrze dokumentuje stopień koncentracji rynku.

Zmiana geograficznego pochodzenia operatora nie usuwa jednak zależności architektonicznej. Można przenieść środowisko do europejskiej chmury i przez cały czas nie posiadać kompetencji potrzebnych do jego samodzielnego rozwijania.

Jeszcze wyraźniej widać to w cyberbezpieczeństwie. W badaniu ENISA obejmującym 1080 organizacji z sektorów wysokiej krytyczności 76 proc. respondentów wskazało problemy związane z pozyskiwaniem specjalistów, a 71 proc. z ich utrzymaniem. Próba była zdominowana przez duże przedsiębiorstwa, dlatego wyników nie należy rozciągać na cały europejski biznes. Istotny jest jednak kierunek: ENISA obserwuje równocześnie przesuwanie części wydatków z zespołów wewnętrznych w stronę technologii i outsourcingu.

Powstaje subtelna zależność. Outsourcing pozwala uzupełnić braki kompetencyjne, ale o ile obejmuje również wiedzę o architekturze, bezpieczeństwie i danych, zwiększa koszt przyszłej zmiany dostawcy.

Open source nie rozwiązuje problemu automatycznie

Dobrym testem jest administracja Szlezwiku-Holsztynu. Niemiecki land przeniósł ponad 40 tys. skrzynek pocztowych z Exchange i Outlooka do rozwiązań Open-Xchange i Thunderbird, a pod koniec 2025 roku LibreOffice działał na niemal 80 proc. stanowisk poza administracją podatkową. Pozostałe środowiska wymagały jednak dalszego dostosowania specjalistycznych aplikacji i integracji.

Najciekawsza część tego przypadku zaczyna się więc tam, gdzie kończy się narracja o licencjach. Migracja wymaga przebudowy zależności, procedur, kompetencji i procesów utrzymania. Otwarty kod zwiększa możliwość kontroli, ale jej nie gwarantuje.

Technologiczna suwerenność jest dlatego mniej kwestią własności technologii niż własności wiedzy o niej. Serwery można kupić, licencję zmienić, kod otworzyć. Znacznie trudniej odzyskać zdolność samodzielnego działania, gdy organizacja wcześniej oddała ją razem z architekturą, utrzymaniem i decyzjami technologicznymi.

Idź do oryginalnego materiału