W piątkowym wydaniu "Najważniejszych pytań" Mateusz Łakomy, specjalista ds. demografii, tłumaczył powody niskiej dzietności. - Młodzi ludzie nie spotykają się w relacjach romantycznych. Ale tez widzimy załamanie się, nie tylko w Polsce, odsetka osób, które są w jakimkolwiek związku - powiedział ekspert.
"Nie spotykają się w relacjach romantycznych". Ekspert o problemie z dzietnością w Polsce

Członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego zwrócił uwagę, iż to właśnie brak związków i rosnąca liczba ludzi samotnych jest jednym z głównych powodów niskiej dzietności w krajach rozwiniętych. Prowadzący program Przemysław Szubartowicz zapytał swojego gościa, czy jest droga do odbudowania relacji społecznych.
ZOBACZ: Nowe dane GUS uderzą w mężczyzn. Przyszłe emerytury będą niższe
Łakomy przyznał, iż jest. Jego zdaniem jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest nadużywanie przez młode pokolenie telefonów i mediów społecznościowych. Powiedział, iż młodzież należałoby w pewnym stopniu odciąć od telefonów.
"Smartfon jak tytoń lub alkohol"
- Potraktować telefona, tak jak w tej chwili traktuje się tytoń czy alkohol. odcięcie od tego dzieci i dorastającej młodzieży, żeby one miały możliwość dorastania w swoim gronie, funkcjonowania tak, jak funkcjonowaliśmy kiedyś - powiedział ekspert.
- Na szczęście się zreflektowaliśmy. Na świecie i w Polsce zresztą też toczy się debata i coraz więcej państw przyjmuje ograniczanie dostępu do telefonów, do mediów społecznościowych, do pornografii - dodał.
- Jak już odetniemy dzieci od telefona i od tego przyciągania przez ten generator śmieciowej dopaminy, to później dajmy im możliwość wyjścia i znowu spotkania się w świecie realnym - wyjaśnił.
Państwowy Tinder? Ekspert wskazuje na inne rozwiązania
Karolina Olejak zapytała gościa "Najważniejszych pytań", czy w kontrze do szkodliwych instrumentów w sieci, nie powinien powstać "państwowy Tinder" czyli odpowiedzialna aplikacja randkowa. Mateusz Łakomy opowiedział się za innym rozwiązaniem.
- Otóż państwo może zastosować (inne metody - red.), czyli na przykład otworzyć szkoły, iż można po godzinach korzystać z boiska, być może korzystać z niektórych sal lekcyjnych na odpowiedzialność. Ktoś bierze klucz i później musi się wyspowiadać, o ile tutaj coś zostało uszkodzone - powiedział. Dodał, iż posiadanie telefonów przez najmłodsze dzieci w Polsce nie jest potrzebne.
- Akurat w szkołach i w przedszkolach nie ma telefonów. Rzeczywiście jest taki sposób edukowania dzieci, iż nie ma telefonów. Te dzieci tam się uczą, dzieci mają zajęcia, zadania, śpiewają piosenki, wychodzą na plac zabaw i tak dalej - zauważył.
- Także pół dnia, jeżeli dziecko uczestniczy małe teraz w zajęciach przedszkolno-szkolnych, no nie ma kontaktu z ze telefonem, więc tutaj jest zakaz adekwatnie, można by powiedzieć, wprowadzony. dopiero ewentualnie potem wieczorem czy po południu czasem sięga po te zabawki, które oczywiście źle używane mogą doprowadzić do całkowitego wchłonięcia i o to chodzi, żeby się nie dać wchłonąć - podsumował.
Rynek pracy a demografia. Ekspert wskazuje na sytuację kobiet
Łakomy potwierdził, iż jednym z aspektów, który może zniechęcić młode kobiety do rodzenia dzieci jest struktura polskiego rynku pracy. Chodzi o "uśmieciowienie" umów dla młodych ludzi.
- Mamy bardzo wysoki odsetek tych młodych dorosłych zatrudnionych na umowy na czas określony, co powoduje, iż kiedy urodzi nam się dziecko, kiedy mama jest zatrudniona na umowę czasową, to właściwie nie ma szans, żeby dostać zasiłek macierzyński, który wynosi 80 proc. wynagrodzenia. W W pozostałych przypadkach, jak nie mamy tego prawa, mamy 1000 złotych tak zwanego kosiniakowego - wyjaśnił. Jego zdaniem, tu potrzebna jest rola rządu, żeby tą nierówność zniwelować.
ZOBACZ: Z roku na rok jest nas coraz mniej. Alarmujące dane GUS
- choćby o ile nie jesteśmy na takiej stabilnej umowie, to mama może się czuć bezpiecznie, jeżeli dla wszystkich zasiłek byłby wynosił co najmniej minimalne wynagrodzenie. Tysiąc złotych versus minimalne wynagrodzenie, które teraz zbliża się do 5 tys., no to jest duża różnica, a wciąż zwłaszcza dla matek pracujących to nie są duże pieniądze - powiedział.


9 godzin temu





