Największy koncern chemiczny świata – niemiecki gigant BASF – zapowiedział przeniesienie części miejsc pracy z Niemiec do Indii. Decyzja wywołała ostrą reakcję związku zawodowego IG BCE oraz zaniepokojenie władz Berlina. Chodzi o tysiące stanowisk w obszarze usług korporacyjnych, które dotąd były skoncentrowane w stolicy Niemiec.
BASF z siedzibą w Ludwigshafen nad Renem (Nadrenia-Palatynat) od lat prowadzi restrukturyzację działalności. Firma, założona w 1865 r. w Mannheim, to jeden z filarów niemieckiego przemysłu chemicznego i jeden z największych koncernów przemysłowych w Europie. W 2024 r. zatrudniała ponad 111 tys. pracowników na świecie i osiągnęła 65,3 mld euro przychodów.
Wysokie ceny energii dobijają firmę
Od kilku lat koncern znajduje się jednak pod presją kosztową – w szczególności w związku z wysokimi cenami energii w Niemczech i spowolnieniem gospodarczym. Pod koniec 2025 r. BASF sprzedał jeden ze swoich oddziałów amerykańskiemu inwestorowi. Teraz ogłosił kolejny krok: konsolidację jednostek organizacyjnych świadczących wewnętrzne usługi dla koncernu w dziedzinie m.in. finansów, HR i IT w nowym „globalnym hubie” w Indiach.
W 2005 r., dzięki porozumieniu zbiorowemu zawartemu między związkiem zawodowym a pracodawcami sektora chemicznego, udało się ulokować te funkcje w Berlinie zamiast w Czechach.
Obecnie w berlińskim hubie pracuje ok. 2,8 tys. osób. Teraz – zgodnie z zapowiedzią koncernu – znaczna część tych etatów ma zostać przeniesiona do Hajdarabadu w Indiach, Kuala Lumpur w Malezji i tylko nieliczne pozostaną w Berlinie. Nie podano jeszcze dokładnej liczby stanowisk, które zostaną przeniesione.
Sprzeciw związków i burmistrza
Silny sprzeciw wobec decyzji wyraził związek zawodowy IG BCE – branżowy związek górnictwa, chemii i energii. Jego przewodnicząc Michael Vassiliadis, który zasiada także w radzie nadzorczej BASF, oświadczył:
„Tym uderzeniem w politykę zatrudnienia BASF kończy wzorcowy projekt układu zbiorowego, za pomocą którego stworzyliśmy tysiące dobrych miejsc pracy w stolicy (Niemiec)”.
Do sprawy odniósł się również burmistrz Berlina Kai Wegner (CDU). Oświadczył, iż przyjmuje plany koncernu „z wielkim niepokojem”. Dla Berlina oznacza to potencjalne osłabienie jednego z największych prywatnych pracodawców w sektorze usług korporacyjnych.
Warto dodać, iż tuż przed końcem 2025 r. udało się wynegocjować porozumienie zabezpieczające zatrudnienie w głównej siedzibie BASF w Ludwigshafen. Tym bardziej decyzja dotycząca Berlina została odebrana jako sygnał, iż restrukturyzacja koncernu nie została zakończona.
Biznes Alert /AC/

11 godzin temu













