Brak pozytywnego przełomu w gospodarce Niemiec przekłada się na utrzymujący się wysoki poziom upadłości przedsiębiorstw. Jak wynika z danych Instytutu Badań nad Gospodarką w Halle (IWH), liczba firmowych bankructw pozostaje wyższa niż przed pandemią, a skala zagrożenia dla rynku pracy jest wyraźnie większa. Te dane to zła wiadomość dla Polski. Niemcy to największy partner handlowy Polski, odpowiadający za 26,9 proc. całości naszego eksportu.
Instytut Badań nad Gospodarką w Halle poinformował, iż w styczniu odnotowano 1391 upadłości spółek osobowych i kapitałowych. Według ekonomistów IWH w pierwszym kwartale 2026 roku należy spodziewać się „wysokiej liczby niewypłacalności”.
Zagrożone miejsca pracy
W porównaniu ze średnią dla stycznia z lat 2016–2019 obecna liczba upadłości jest wyższa o 54 proc. Jeszcze bardziej niepokoją dane dotyczące zatrudnienia. Liczba miejsc pracy zagrożonych w największych postępowaniach upadłościowych była w styczniu 2026 r. o 164 proc. wyższa niż średnia ze stycznia lat 2016–2019.
Choć liczba upadłości spadła w styczniu o 8 proc. względem grudnia, była przez cały czas o 4 proc. wyższa niż rok wcześniej. IWH ostrzega, iż spadek ten „nie oznacza odwrócenia trendu”.
Duże upadłości prowadzą zwykle do znaczących i trwałych strat dochodów pracowników. Dlatego liczba miejsc pracy utraconych w największych postępowaniach uznawana jest za wiarygodny wskaźnik skali zagrożenia na całym rynku pracy.
Szczególnie dotknięty został sektor usług dla biznesu. W tej branży zagrożonych było ponad 5 tys. miejsc pracy – dwukrotnie więcej niż wynosi średnia z ostatnich 12 miesięcy. Upadłość ogłosiło kilka firm rekrutacyjnych, większa wypożyczalnia samochodów oraz duże przedsiębiorstwo z sektora usług dla nieruchomości. Do usług dla biznesu zaliczają się m.in. firmy doradcze, techniczne, kadrowe, finansowe i logistyczne.
Polscy eksporterzy zaniepokojeni
Wczesne wskaźniki koniunktury zbierane przez IWH, które zwykle wyprzedzają faktyczne dane o upadłościach o dwa–trzy miesiące, kształtowały się na poziomie zbliżonym do stycznia 2025 r. Jak wskazał kierownik badań nad niewypłacalnościami w IWH, Steffen Mueller, należy oczekiwać, „że w lutym i marcu liczba upadłości pozostanie wysoka”. Jego zdaniem ewentualne uspokojenie sytuacji możliwe jest najwcześniej od kwietnia.
„Obecny rozwój sytuacji przemawia raczej za stabilizacją na wysokim poziomie niż za rzeczywistym sygnałem odwilży” – podkreślił Mueller.
Publikowany trend niewypłacalności IWH dostarcza danych znacznie szybciej niż oficjalne statystyki. Różnice między późniejszymi danymi urzędowymi a szacunkami instytutu są niewielkie.
Niemieckie dane niepokoją polskich przedsiębiorców wysyłającym swoje towary do Niemiec. Spadek zamówień w niemieckich firmach bezpośrednio zagraża polskim eksporterom, szczególnie w sektorach motoryzacyjnym, maszynowym i chemicznym.
Z najnowszych danych GUS wynika, iż największym odbiorcą polskiego eksportu były Niemcy (26,9 proc. całości eksportu). Na drugim miejscu, i to już ze znaczą różnicą, Czechy (6,2 proc.) a na trzecim – Francja (6,1 proc.). jeżeli idzie o import, to najwięcej towarów sprowadziliśmy także z Niemiec (19 proc.).
Biznes Alert / AC / TJ/

1 miesiąc temu



