Na początku tego miesiąca informowaliśmy o prawomocnym wyroku, zgodnie z którym pani Joanna ma otrzymać ponad 100 tys. zł w ramach rekompensaty za nieopłacone nadgodziny. Kobieta nie była w stanie zrealizować powierzonych jej zadań w standardowym, ośmiogodzinnym dniu pracy, co zmuszało ją do regularnej pracy w weekendy. Choć pracodawca wskazywał na zadaniowy czas pracy, zarówno Sąd Rejonowy w Grudziądzu, jak i Sąd Okręgowy w Toruniu nie zgodziły się z tym stanowiskiem. To orzeczenie nie jest jedynym sygnałem wskazującym, iż stosowanie zadaniowego czasu pracy nie niweluje obowiązku rzetelnego rozliczania wszystkich godzin faktycznie przepracowanych przez zatrudnionych. W lutym uprawomocnił się jeszcze jeden wyrok dotyczący wykonywania obowiązków służbowych w godzinach nadliczbowych.
REKLAMA
Zobacz wideo Tylko 51 procent kobiet we Włoszech pracuje, bo muszą się opiekować się doroslymi synami?
Praca po godzinach musi być odpłatna? "Sąd nie miał żadnych wątpliwości"
W dobie pracy mobilnej, zdalnej i zadaniowej granica między czasem prywatnym a zawodowym coraz częściej się zaciera. Sąd Okręgowy w Olsztynie podkreślił to wyjątkowo dobitnie, oddalając apelację pracodawcy w głośnej sprawie dotyczącej rozliczenia czasu pracy. To precedensowe rozstrzygnięcie przesyła istotny sygnał zarówno pracownikom, jak i pracodawcom. Czas, w którym wykonywane są obowiązki, musi być uczciwie wynagradzany, niezależnie od tego, gdzie i kiedy się zaczyna.
Pierwszy wyrok w sprawie trzech pracownic, które - według ustaleń sądu - swoje obowiązki zaczynały jeszcze przed dotarciem do firmy, odbierając telefony i analizując służbowe e-maile, zapadł już w maju 2025 roku. Teraz Sąd Okręgowy w Olsztynie odrzucił apelację pracodawcy, przez co wyrok stał się prawomocny.
Sąd nie miał żadnych wątpliwości, iż w zadaniowym czasie pracy pracownicy nie tracą prawa do wynagrodzenia za godziny nadliczbowe
- poinformował na platformie LinkedIn adwokat dr Grzegorz Ilnicki. W tym przypadku pracownice zajmowały się obowiązkami służbowymi zarówno przed pracą, jak i po powrocie do domu. To właśnie ten czas został uznany za nadgodziny i uwzględniony w rozliczeniu finansowym na rzecz powódek.
Należy przyjąć, iż czas pracy powódek rozpoczynał się przed wyjazdem z domu, ponieważ od tego momentu rozpoczynały się bezpośrednie czynności przygotowawcze (prowadzenie rozmów telefonicznych oraz analiza poczty elektronicznej) do wykonania zasadniczego zadania pracowniczego. Czas ten obejmował również czas powrotu do domu po zakończeniu zasadniczego zadania pracowniczego. W domu bowiem powódki kończyły pracę, pisząc raporty oraz dokonując innych jeszcze czynności
- wskazał Sąd Okręgowy w Olsztynie w uzasadnieniu wyroku.
Pracodawca wypłaci im 300 tys. zł. Nadgodziny można odbywać w domu
Adwokat dr Grzegorz Ilnicki zwraca uwagę, iż najważniejsze było uznanie, iż zadaniowy system czasu pracy nie może być wykorzystywany do ukrywania faktycznie wykonywanych godzin pracy. Sędziowie uznali, iż jeżeli pracownik wykonuje zadania poza standardowymi ośmioma godzinami, to ma prawo do wynagrodzenia za nadgodziny, choćby jeżeli formalnie nie przebywał w tym czasie w biurze. Tak było w przypadku kobiet, którym ostatecznie przyznano 300 tys. zł.
Warto więc pamiętać, iż praca w godzinach nadliczbowych powstaje nie tylko wtedy, gdy ktoś fizycznie przebywa na terenie zakładu pracy, ale w każdym miejscu, w którym praca ta jest świadczona. Także w domu, o ile konieczność wykonywania takiej pracy wymuszała na pracowniku aktywność zawodową w miejscu zamieszkania
- wskazuje ekspert w poście opublikowanym na LinkedIn, dodając, iż takich przypadków jest więcej. To kolejny przykład na to, iż pracodawcom zdarza się wybierać zadaniowy czas pracy, aby obniżyć koszty zatrudniania pracowników.
Tyle iż po jakimś czasie takie oszczędności nie tylko okazują się bezprawne, ale i bardzo kosztowne
- podsumowuje adwokat. Niestety w dobie elastycznych form zatrudnienia i pracy zdalnej problem staje się coraz bardziej powszechny. W efekcie pracownicy często wykonują swoje obowiązki poza tradycyjnymi godzinami pracy, odbierając telefony, odpowiadając na maile, przygotowując materiały w domu czy w drodze do pracy. Liczne wyroki pokazują jednak, iż takie działania wliczają się do czasu pracy i mogą generować obowiązek wypłaty nadgodzin.
Zobacz też: Przez rok była na L4. Teraz ZUS żąda zwrotu 142 tys. zł. Wszystko przez to, iż nie pracowała
Źródło: pl.linkedin.com
Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

16 godzin temu














