Okres wikiński, czyli korzenie europejskiej dominacji | Recenzja książki

7 godzin temu

Globalna dominacja Europy na świecie nie wzięła się znikąd. Zanim Stary Kontynent stworzył fundamenty późniejszej potęgi politycznej, gospodarczej i przemysłowej, czytelne były zwiastuny przyszłego sukcesu. Przyszedł on z Północy — pisze Jakub Jagodziński w swojej recenzji książki „Dwie drogi do dobrobytu. Europa kontra Chiny” wydawnictwa WEI.

Autorzy książki „Dwie drogi do dobrobytu. Europa kontra Chiny” wykazują, iż niezamierzone i odległe decyzje oraz sposoby organizacji społeczeństw w Europie i Chinach miały najważniejszy wpływ na gospodarczy i polityczny kierunek, który obrały obie strefy świata. U schyłku wczesnego średniowiecza miało dojść bowiem do wielkiego odwrócenia – zaawansowane technologicznie i gospodarczo Chiny zaczęły powoli ustępować miejsca Europie. Wśród najważniejszych czynników zmiany wymienia się różnice w funkcjonowaniu społeczeństwa i tradycje kulturowe – w przypadku Państwa Środka szczególne znaczenie dla współpracy miało pokrewieństwo, które silnie ograniczało rozwój gospodarczy. Całkiem inaczej, już od średniowiecza organizowała się Europa, dla której nie więzy krwi, a bractwa, cechy czy zrzeszenia naukowe i religijne stanowiły pola współpracy.

Postulowany przez A. Greifa, J. Mokyra i G. Tabelliniego XI wiek stanowi przekonującą cezurę zmian między Europą a Chinami, niemniej pewne procesy i zwiastuny zmian, które wówczas się formowały, można zaobserwować już w okresie wikińskim, czyli między VIII a XI wiekiem. To wtedy oprócz odkryć geograficznych doszło bowiem do spektakularnego rozwoju technologicznego, gospodarczego, a także politycznego i religijnego, choć te ostatnie de facto zadały kres epoce wikingów.

Europa i Chiny rozwijały się według dwóch różnych modeli organizacji społecznej. Ich konsekwencje gospodarcze stały się widoczne dopiero po stuleciach.

Skandynawska dominacja, czyli nie tylko topór i miecz

Fenomen okresu wikińskiego wcale nie polega na tym, co powszechnie kojarzy się z wikingami. To nie podbój, a rzemiosło, handel i odkrycia stanowiły bowiem o ich wielkim sukcesie, za sprawą którego czasy między końcem VIII a połową XI wieku, zwyczajowo określamy dziś mianem „epoki wikingów”.

Wiele wskazuje na to, iż zmiany klimatu wywołane erupcją wulkanu Ilopango (między V a VI w.) na terenie obecnego Salwadoru, ale też upadek Imperium Rzymskiego i związanego z nim porządku świata, wywołały napięcia i przekształcenia ładu społecznego także w Europie Północnej. To wtedy powstawały zalążki tego, czego świadkami byli Europejczycy od końca VIII wieku. Głód i niedostatek, ale też ciekawość, odwaga i pomysłowość pchnęły pierwszych Skandynawów na wyprawy po Europie i poza nią.

Co naprawdę zdecydowało o sukcesie wikingów?

Choć historiografia zapamiętała 793 rok i słynny najazd na klasztor Lindisfarne jako początek wypraw wikingów, to współcześnie wiadomo, iż co najmniej kilkadziesiąt lat wcześniej Szwedzi wyprawiali się na wschód, czego późniejszym efektem było powstanie Rusi. W przypadku skandynawskich wypraw ważniejsze od grabieży czy umiejętności walki były umiejętności szkutnicze, a także wiedza w zakresie sternictwa i nawigacji.

Rozwój na tym polu nie zaczął się nagle, a sięgał czasów starszych niż sam okres wikiński. Warto podkreślić, iż łodzie skandynawskie powstawały z lokalnie dostępnych surowców, przechodząc między V a VIII wiekiem znaczne udoskonalenia. Wiek IX i X to już okres klasycznych, skandynawskich długich łodzi, w tym także statków towarowych, które z powodzeniem pływały m.in. po Atlantyku.

Z nieznaną wcześniej zdolnością do szybkiego przemierzania znacznych odległości wiązały się zarówno odkrycia i kolonizacja nowych ziem, jak i współtworzenie szlaków handlowych. To właśnie otwartość na handel dalekosiężny stała się największą siłą Skandynawów i ówczesnej Europy.

Potęga Skandynawów opierała się nie tylko na sile militarnej. Równie ważne okazały się technologia, mobilność i zdolność do tworzenia rozległych sieci handlowych.

Srebro, niewolnicy i wiele kultur

Skandynawowie współtworzyli najważniejsze szlaki handlowe i równolegle zakładali swoje kolonie poza Europą Północną. Osady rzemieślniczo-handlowo-portowe powstawały także na południowych wybrzeżach Bałtyku, a kontrolowane przez nich ośrodki również w interiorze Europy Wschodniej. W ten sposób mieli oni wpływ na istotną część szlaku „od waregów do Greków”, który łączył Bliski Wschód z Europą.

To właśnie tym szlakiem do Europy płynęło srebro (w formie dirhemów wybijanych w mennicach bliskowschodnich) stanowiące zapłatę za słowiańskich niewolników, którzy trafiali na nienasycone rynki Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Oprócz handlu ludźmi, który z pewnością był najważniejszy z perspektywy ekonomicznej, handlowano również gotowymi wyrobami i różnymi surowcami (m.in. skórami, futrami, miodami i bursztynem). Pozwalało to na bogacenie się w niespotykanej dotychczas w tej części Europy skali.

Jak handel połączył średniowieczną Europę ze światem?

Dodajmy, iż skandynawskie emporia (osady rzemieślniczo-handlowo-portowe) były miejscami na wskroś kosmopolitycznymi. Można tam było usłyszeć różne języki, spotkać wyznawców różnych religii, handlować towarami z różnych części Europy i świata. Wyraźnie widać zatem otwartość na obcych i handel jako nadrzędną funkcję tych miejsc.

Ta sama ciekawość i otwartość pchała prawdopodobnie skandynawskich kupców i wojowników w bardzo odległe rejony. Źródła pisane wspominają kupców, którzy docierali m.in. w rejon Azji Środkowej czy Bagdadu, zaś waregowie, czyli doskonale wyszkoleni skandynawscy wojowie, stanowili gwardię przyboczną cesarza bizantyjskiego (ślady ich obecności zachowały się do dziś w słynnej świątyni Hagia Sophia).

Mało tego, kooperacja wykraczająca poza własną grupę etniczną obejmowała nie tylko handel i obronność, ale też wytwórczość. Archeologia dostarczyła licznych świadectw obecności Słowian w Skandynawii – byli to m.in. kupcy, ale prawdopodobnie też garncarze, gdyż to naczynia słowiańskie i wywodzące się ze słowiańskich form upowszechniły się w Europie Północnej. Nazwy miejscowe w Skandynawii zachowały pamięć o Słowianach, czego doskonały przykład stanowi dzielnica Vindeboder (w wolnym tłumaczeniu „słowiańskie kramy”) w Roskilde.

Skandynawscy odkrywcy i kolonizatorzy

Jednym z przełomowych momentów, które przyczyniły się do europejskiej dominacji na świecie, są nowożytne odkrycia geograficzne i związana z nimi kolonizacja. W czasie gdy Krzysztof Kolumb docierał do Ameryki, inni Europejczycy mieli już przodków, których obecność tam sięgała choćby dwudziestu pokoleń wstecz.

Mowa oczywiście o skandynawskiej próbie kolonizacji Winlandii, czyli dzisiejszych wybrzeży północno-wschodniej Kanady (Nowa Fundlandia, L’Anse aux Meadows). Wprawdzie nie miała ona charakteru stałego, bo wskutek trudnych warunków i napięć z lokalnymi społecznościami, została porzucona. Warto jednak pamiętać, iż już wtedy Europejczycy dotarli jako kolonizatorzy do Ameryki Północnej. Zresztą nie tylko tam. Wcześniej skolonizowali część Wysp Brytyjskich, Islandię, Grenlandię, a także założyli ośrodki handlowe na południowych wybrzeżach Bałtyku.

Czy początki globalizacji sięgają epoki wikingów?

Skandynawowie dokonali wówczas ważnych odkryć geograficznych i stworzyli podstawę do rozbudowy sieci handlowej. Zwróćmy uwagę, iż z powodzeniem przemierzali oni Atlantyk, by kolonizować tamtejsze ziemie, ale w tej samej epoce docierali do Konstantynopola czy Bagdadu. Były to czasy, gdy cały świat – wprawdzie niebezpośrednio – splótł się siecią połączeń handlowych, tworząc zalążek zjawisk, które setki lat później zostaną opisane jako „globalizacja”.

Dalekosiężny handel, odkrycia geograficzne i kontakty między odległymi kulturami tworzyły fundamenty świata, który znacznie później zaczęto nazywać globalnym.

Nowy świat

Schyłek okresu wikińskiego z perspektywy politycznej i religijnej był czasem bardzo dynamicznych przeobrażeń w Europie. Oto bowiem zaczęły wyłaniać się nowe monarchie w Europie Północnej i Środkowej. Powstało i rozwinęło się państwo Piastów, podobnie chrześcijańskie monarchie przejęły władzę w Skandynawii. Model ówczesnych europejskich państw był już bardziej scentralizowany. Władca dysponował dużą armią, był zdolny do dużych przedsięwzięć i poboru podatków, by je realizować, a symbolami ówczesnych rządów były także inwestycje budowlane, m.in. zakresie powstawania nowych dróg, grodów czy kościołów.

Warto pamiętać, iż to właśnie Kościół był największym katalizatorem ówczesnych zmian. Ogromna idea, jaką była religia chrześcijańska, stawała się prestiżowym narzędziem do walki o władzę, pozyskiwania sojuszników i argumentacji własnej dominacji. Kościół realizował swoją agendę, m.in. poprzez naciski na zatrzymanie procederu handlu niewolnikami. Można przypuszczać, iż był to jeden z kluczowych czynników, które położyły kres ówczesnej gospodarce.

[…]

Cała recenzja dostępna TUTAJ.

Idź do oryginalnego materiału