
Czasu na pierwszą zmianę jest niewiele. Nowy roczny cykl cennika publicznej usługi rejestrowanego doręczenia elektronicznego zaczyna się 5 października. jeżeli zasady nie zostaną wcześniej zmienione, obecny mechanizm cenowy będzie obowiązywał przez kolejny rok.
e-Doręczenia kosztują urzędy 5,30 zł
e-Doręczenia działają od początku 2025 r. i system gwałtownie rośnie. Pod koniec ubiegłego roku funkcjonowało ponad 2,33 mln skrzynek, w maju 2026 r. ich liczba przekroczyła 4 mln, a w sierpniu licznik obsłużonych przesyłek przebił 100 mln. Ponad 50 mln z nich przypadło na sam 2026 r.
Od 1 października system obejmie również przedsiębiorców wpisanych do CEIDG, którzy wcześniej nie mieli adresu do e-Doręczeń. Skala wykorzystania usługi będzie więc jeszcze większa.
Tyle iż rosnąca liczba przesyłek nie przełożyła się jednak na niższą cenę dla sektora publicznego. Wręcz przeciwnie: według ZPP od 2021 r. stawka wzrosła o ponad 40 proc.
– Taka konstrukcja sprawia, iż model nie reaguje na rosnącą skalę stosowania e-doręczeń. Mimo iż wolumen przesyłek wzrósł od zera do ponad 100 milionów, co powinno obniżyć koszty, to od 2021 roku stawka wzrosła o ok. 41 proc. (z 3,75 zł do 5,30 zł netto). Dla porównania, w sektorze prywatnym koszt rejestrowanego doręczenia elektronicznego mieści się w przedziale od 1 zł do 2 zł za przesyłkę – tłumaczy Michał Błaszczak, analityk Departamentu Prawa i Legislacji ZPP.
Cena cyfrowa zależy od papieru
Źródłem problemu jest sposób ustalania ceny. Publiczna usługa rejestrowanego doręczenia elektronicznego, w uproszczeniu PURDE, jest usługą całkowicie cyfrową, ale jej stawka została powiązana z ceną tradycyjnego listu poleconego z potwierdzeniem odbioru.
Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem cena PURDE może wynosić maksymalnie 45 proc. ceny najtańszego papierowego listu poleconego z potwierdzeniem odbioru. W efekcie wzrost kosztów tradycyjnej poczty może podnieść także cenę przesyłki elektronicznej, choć sama usługa nie wymaga fizycznego transportu listu ani doręczenia go pod adres.
ZPP kwestionuje właśnie ten model. Organizacja argumentuje, iż cena cyfrowej przesyłki nie powinna zależeć od kosztów związanych z utrzymaniem placówek pocztowych czy tradycyjnym doręczaniem korespondencji.
– Nikt nie kwestionuje idei systemu e-doręczeń, który znacząco usprawnia funkcjonowanie nowoczesnego państwa. Pytanie rodzą jednak koszty, które uderzają w podmioty publiczne, zmuszone do korzystania z usług wyłącznie jednego operatora. Tymczasem, narzucona przez niego cena rejestrowanego doręczenia elektronicznego jest kilkukrotnie wyższa od tej, oferowanej przez sektor prywatny i nie wynika z kosztu jej świadczenia – mówi Michał Błaszczak.
ZPP: urzędy przepłacają miliony
Według wyliczeń organizacji, przy 50 mln płatnych przesyłek publicznych rocznie różnica między stawką obowiązującą urzędy a cenami komercyjnymi daje około 210 mln zł dodatkowych kosztów. Szacunek opiera się na porównaniu ceny 5,30 zł netto z rynkowymi stawkami na poziomie 1-2 zł.
Urzędy nie mogą przy tym po prostu wybrać tańszego dostawcy. Przepisy kierują je do jednego wyznaczonego operatora, mimo iż na rynku działają również inne podmioty posiadające kwalifikacje do świadczenia rejestrowanych doręczeń elektronicznych.
ZPP proponuje więc rozwiązanie dwuetapowe. Najpierw chce zmienić metodologię ustalania ceny PURDE i odłączyć ją od kosztu tradycyjnego listu. Według organizacji można zrobić to bez nowelizacji ustawy, wystarczy zmiana rozporządzenia.
Prywatne firmy mogłyby wejść do gry
Drugi etap byłby znacznie szerszy. ZPP chce otwarcia rynku dla prywatnych kwalifikowanych dostawców, tak aby gminy i inne instytucje publiczne mogły wybierać między konkurencyjnymi ofertami.
Do tego potrzebne byłoby zapewnienie prywatnym firmom równych warunków dostępu do państwowej infrastruktury cyfrowej. ZPP postuluje też opublikowanie wykazu interfejsów API, czyli technicznych sposobów, dzięki którym różne systemy informatyczne mogą wymieniać między sobą dane.
– Przede wszystkim chodzi o to, by rynek uwolnić dla urzędów. Gminy i inne podmioty publiczne powinny móc wybierać prywatnych dostawców usług, tak samo, jak robią to firmy. Żeby tak się stało, trzeba jednak zapewnić kwalifikowanym dostawcom równych, przejrzystych i niedyskryminacyjnych warunków integracji z Bazą Adresów Elektronicznych, Węzłem Krajowym oraz rejestrami KRS, CEIDG, REGON i PESEL, wraz z opublikowaniem wykazu udostępnianych interfejsów API – dodaje Michał Błaszczak. – Bez zrównania warunków dostępu technicznego do infrastruktury państwowej dostawcy prywatni nie będą mogli konkurować o obsługę podmiotów publicznych w zakresie PURDE.
Według ZPP docelowo system powinien zachować jeden standard prawny i techniczny, ale pozwalać na świadczenie usług przez wielu dostawców. Organizacja argumentuje, iż taki model zwiększyłby konkurencję cenową i przejrzystość kosztów, zamiast skupiać całą obsługę podmiotów publicznych u jednego operatora.
Polecamy także:
- Kierowcy zdążyli się przyzwyczaić do niższych cen ubezpieczenia. Wrzesień przyniósł zwrot
- Zabrze, Bydgoszcz, Rybnik. Te miasta najmocniej nadrobiły dystans w jakości życia
- Wyprodukowali 524 tony, na liczniku emisji przez cały czas zero. Powstał cukier bez śladu węglowego

2 godzin temu





