Wysłuchaj komentarza eksperta:
Komentarz Mariusza Zielonki, głównego ekonomisty Lewiatana
Polski rynek pracy wysyła kolejny sygnał, iż krajowa presja inflacyjna wyraźnie słabnie. Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o 5,4% r/r, czyli wyraźnie mniej od oczekiwań rynku (6,1%). I to właśnie skala tego spowolnienia jest tutaj najważniejsza.

Jeszcze rok temu dwucyfrowe tempo wzrostu płac było w wielu branżach czymś normalnym. Dziś dynamika wynagrodzeń coraz bardziej wraca do poziomów, które z punktu widzenia banku centralnego są znacznie mniej problematyczne. Przy inflacji CPI w okolicach 3% realny wzrost płac pozostaje przez cały czas dodatni, ale jest już zdecydowanie słabszy niż w latach 2024-2025. Oczywiście część kwietniowego wyhamowania to efekt statystyczny. Bardzo mocno spadły wynagrodzenia w górnictwie, głównie przez wysoką bazę związaną z ubiegłorocznymi premiami. To właśnie ten sektor w dużej mierze zaniżył cały odczyt i tłumaczy, dlaczego prognozy ekonomistów okazały się zbyt wysokie.
Ale choćby po odfiltrowaniu tego efektu obraz rynku pracy pozostaje spokojny. W przetwórstwie płace rosną umiarkowanie, budownictwo utrzymuje solidną, ale daleką od przegrzania dynamikę, a tylko część usług profesjonalnych wyraźniej odstaje od reszty. Nie widać dziś sektorów, które generowałyby szeroką i agresywną presję płacową. Potwierdzają to również dane NBP z „Szybkiego Monitoringu”.
Podobny obraz pokazuje zatrudnienie. Liczba etatów w sektorze przedsiębiorstw spada już od wielu miesięcy i utrzymuje się w stabilnym, lekko ujemnym trendzie. To nie wygląda na gwałtowne pogorszenie rynku pracy, raczej na stopniowe schładzanie koniunktury i ostrożniejsze podejście firm do zatrudniania.
Najmocniej redukcje widać tam, gdzie sytuacja gospodarcza pozostaje najsłabsza, czyli przede wszystkim w górnictwie i przetwórstwie. Z kolei wzrost zatrudnienia utrzymuje się głównie w wybranych usługach, takich jak gospodarka odpadami czy gastronomia.
W szerszym ujęciu wszystkie ostatnie dane zaczynają układać się w bardzo spójny obraz. Konsumenci ograniczają wydatki i zwiększają oszczędności, przemysł konsumencki pozostaje słaby, zatrudnienie lekko spada, a dynamika płac systematycznie hamuje. Innymi słowy: krajowy mechanizm napędzający inflację od strony popytu praktycznie wygasa.
To ważne z punktu widzenia Rady Polityki Pieniężnej, bo obecna presja inflacyjna ma dziś głównie charakter zewnętrzny. Wynika przede wszystkim z droższej ropy, energii i kosztów zaopatrzenia, co dobrze widać w rosnącym PPI. Gdyby jednocześnie utrzymywała się silna presja płacowa, ryzyko utrwalenia inflacji byłoby znacznie większe.
Na razie jednak rynek pracy daje RPP komfort czekania. Przy wyhamowujących wynagrodzeniach i schładzającym się zatrudnieniu bank centralny ma przestrzeń, by obserwować rozwój sytuacji bez konieczności nerwowego reagowania na krótkoterminowy szok podażowy.
Więcej komentarzy ekonomicznych w serwisie społecznościowym X, na profilu naszego eksperta Mariusza Zielonki, https://x.com/MariuszZielon11
Konfederacja Lewiatan













