Kiedy wydałam swoją pierwszą książkę o pracy w opiece w Niemczech, chciałam między innymi pokazać, jak naprawdę mogą wyglądać zlecenia. Oprócz opisów różnych sytuacji zawarłam w niej również informacje dotyczące praw i obowiązków opiekunki.
Dzisiaj podobną wiedzę można znaleźć w internecie w ciągu kilku minut.
A jednak okazuje się, iż wiedza dostępna w internecie nie zawsze oznacza wiedzę, którą opiekunki rzeczywiście posiadają.
Co więcej, media społecznościowe stworzyły zupełnie nowe zjawisko. Polskie opiekunki nie są już tylko odbiorczyniami informacji. Same stały się twórczyniami treści.
I patrząc na to, co pojawia się w internecie, można zauważyć kilka bardzo różnych grup.
1. Opiekunki, które chcą edukować

To moim zdaniem jedna z najbardziej potrzebnych grup.
Profile prowadzone przez opiekunki, które przekazują wiedzę dotyczącą pracy w Niemczech, praw pracowniczych, obowiązków, wynagrodzenia, organizacji wyjazdu czy problemów pojawiających się na zleceniach, mogą być bardzo wartościowe.
Dlaczego?
Bo mimo ogromnej ilości informacji dostępnych w tej chwili w sieci wiele kobiet wyjeżdżających do Niemiec przez cały czas nie zna podstawowych zasad dotyczących swojej pracy.
Niektóre nie wiedzą, czego adekwatnie powinny oczekiwać od zlecenia. Nie znają swoich obowiązków. Nie potrafią odróżnić sytuacji trudnej, ale mieszczącej się w charakterze pracy, od sytuacji, która powinna być dla nich sygnałem alarmowym.
Dlatego każda osoba, która potrafi przekazywać taką wiedzę spokojnie, konkretnie i odpowiedzialnie, może zrobić naprawdę dużo dobrego.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy edukacja zamienia się w sensację
Nie każdy profil deklarujący edukowanie rzeczywiście przekazuje wyłącznie sprawdzone informacje.
W transmisjach na żywo pojawiają się czasami różnego rodzaju teorie, bardzo daleko idące interpretacje wydarzeń czy informacje przedstawiane jako pewnik, mimo iż w rzeczywistości są jedynie opinią autora.
Jeszcze innym problemem są internetowe konflikty.
Ktoś ma inne zdanie? Pojawia się live.
Ktoś skrytykował prowadzącą? Kolejny live.
Ktoś odpowiedział na komentarz? Następna transmisja.
Z czasem edukacja może zostać zepchnięta na drugi plan, a centrum zainteresowania staje się drama.
I tutaj pojawia się problem, ponieważ osoba, która dopiero rozpoczyna pracę w Niemczech, może nie potrafić odróżnić wiedzy od opinii, a opinii od internetowej sensacji.
2. Opiekunki opowiadające o swojej pracy

To prawdopodobnie jedna z najbardziej interesujących kategorii dla osób związanych z branżą.
Opiekunka pokazuje:
jak wygląda jej dzień,
co robi na zleceniu,
z czym ma problemy,
jak wygląda dom seniora,
co gotuje,
jak spędza czas wolny,
jakie są relacje z rodziną seniora,
co ją zaskoczyło w Niemczech,
jak radzi sobie z trudnymi sytuacjami.
Takie profile mogą być niezwykle pomocne dla kobiet, które dopiero zastanawiają się nad wyjazdem.
Czasami jedna prawdziwa historia opiekunki mówi więcej niż dziesięć ogólnych artykułów.
W komentarzach często pojawia się również wymiana doświadczeń:
„U mnie było podobnie”.
„Ja miałam zupełnie inaczej”.
„Na moim zleceniu rodzina robiła tak”.
„Co zrobiłybyście w takiej sytuacji?”
I właśnie tutaj social media mogą działać bardzo dobrze.
Opiekunki tworzą między sobą rodzaj nieformalnej społeczności zawodowej.
Jednocześnie trzeba zachować ostrożność.
Historia jednej osoby nie jest automatycznie uniwersalną zasadą.
To, iż jedna opiekunka miała określone doświadczenie z rodziną, agencją czy seniorem, nie oznacza, iż identycznie będzie wyglądało każde zlecenie.
Dlatego obserwujący przez cały czas musi filtrować informacje.
3. Opiekunki, które pokazują swoje życie
To zupełnie inny rodzaj profilu.
Nie każda opiekunka musi przecież prowadzić kanał edukacyjny.
Może po prostu pokazywać swoje życie.
Spacer po niemieckim miasteczku.
Zakupy.
Kawę.
Gotowanie.
Widok z okna.
Rozmowę z obserwującymi.
Wycieczkę w dzień wolny.
I właśnie takie profile mogą mieć ogromną wartość.
Dlaczego?
Bo praca w opiece bardzo często oznacza życie w domu drugiego człowieka.
Można mieć kontakt z rodziną seniora, ale nie jest to przecież to samo, co własne środowisko społeczne.
Ryzyko izolacji jest jednym z problemów, z którymi mogą spotykać się osoby pracujące w takim systemie.
Media społecznościowe mogą wtedy dawać coś bardzo prostego: poczucie, iż po drugiej stronie telefonu są ludzie.
Można wejść na transmisję, porozmawiać, pośmiać się, opowiedzieć, co wydarzyło się tego dnia.
I nie trzeba przy tym nikogo edukować.
Nie trzeba nikogo naprawiać.
Nie trzeba mieć wielkiej misji.
Można po prostu być z innymi ludźmi.
To również jest wartość.
4. Opiekunki, które chcą się pokazać
Jest też kolejna grupa.
Kobiety, które otwarcie mówią, iż pracują w opiece w Niemczech, ale sama opieka nie jest adekwatnie głównym tematem ich profilu.
Więcej jest stylizacji, zdjęć, codziennych sytuacji, prezentowania siebie czy prowokacyjnych treści.
Dlaczego?
Tego z zewnątrz nie zawsze można wiedzieć.
Być może chodzi o budowanie marki osobistej.
Być może o zdobywanie popularności.
Być może o potrzebę kontaktu z ludźmi.
A być może po prostu o ego i potrzebę bycia zauważoną.
Nie ma w tym nic złego, dopóki twórca nie przekracza granic innych osób i nie wykorzystuje kontrowersji wyłącznie po to, żeby wywołać awanturę.
Media społecznościowe mają jednak jedną specyficzną cechę.
To, co wzbudza emocje, często przyciąga więcej uwagi.
Dlatego niektóre osoby zaczynają świadomie prowokować odbiorców.
Komentarze rosną.
Liczba widzów rośnie.
Pojawiają się kolejne transmisje.
I powstaje mechanizm: kontrowersja → reakcje → większy zasięg → kolejna kontrowersja.
5. Opiekunki z problemem alkoholowym – najtrudniejsza część tego obrazu
I wreszcie jest grupa, o której mówi się znacznie mniej, choć również pojawia się w mediach społecznościowych.
Chodzi o osoby, które podczas transmisji występują pod wpływem alkoholu, pokazują picie jako element swojej codzienności albo regularnie prowadzą live'y w stanie nietrzeźwości.
Problem alkoholowy wśród części osób pracujących w opiece jest realnym problemem, o którym od lat mówi się również w branży.
Nie oznacza to oczywiście, iż każda opiekunka pijąca alkohol ma uzależnienie. Nie można też na podstawie jednego nagrania diagnozować człowieka.
Jeżeli jednak ktoś regularnie pojawia się w internecie wyraźnie pod wpływem alkoholu, jego zachowanie staje się agresywne lub chaotyczne, a picie zaczyna być stałym elementem funkcjonowania na zleceniu, trudno udawać, iż problem nie istnieje.
W branży opiekuńczej konsekwencje takiego problemu mogą być szczególnie poważne.
Mówimy przecież o pracy z osobą starszą, często chorą, niesamodzielną i zależną od opiekuna.
Dlatego sytuacja, w której opiekunka podczas pracy regularnie sięga po alkohol, nie jest wyłącznie jej prywatną sprawą.
Może wpływać na bezpieczeństwo seniora, relacje z rodziną, współpracę z agencją i reputację innych osób wykonujących ten zawód.
I właśnie tutaj pojawia się jeszcze jeden problem.
Media społecznościowe wszystko bardzo mocno uwidaczniają.
To, co kiedyś zobaczyło kilka osób na szteli, dzisiaj może obejrzeć kilka tysięcy osób.
Ile czasu opiekunka może spędzać na social mediach?
To interesujące pytanie, szczególnie w przypadku transmisji na żywo.
Nie istnieją wiarygodne dane pokazujące, ile godzin dziennie polskie opiekunki pracujące w Niemczech spędzają konkretnie na TikToku, Facebooku czy YouTube.
Trzeba uważać z ocenianiem konkretnej osoby.
Godzinny live raz w tygodniu to zupełnie co innego niż prowadzenie wielogodzinnych transmisji niemal codziennie.
Jeżeli jednak ktoś spędza na live'ach kilka godzin dziennie, pojawia się pytanie: kiedy adekwatnie wykonuje swoje obowiązki?
Oczywiście wiele zależy od organizacji pracy. Niektóre osoby mają dużo czasu wolnego, a praca opiekunki nie zawsze oznacza ciągłe wykonywanie czynności przez 24 godziny.
Ale o ile transmisje realizowane są podczas wykonywania obowiązków, w obecności seniora albo kosztem jego potrzeb, sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Jaki obraz polskiej opiekunki trafia do internetu?
I tutaj dochodzimy do najważniejszego pytania.
Bo pojedyncza opiekunka nie reprezentuje całej branży.
Problem polega jednak na tym, iż osoba spoza branży nie zawsze o tym pamięta.
Jeżeli ktoś nigdy nie pracował w opiece i zacznie oglądać przez kilka godzin przypadkowe transmisje, może wyrobić sobie obraz zawodu na podstawie najbardziej wyrazistych osób.
A najbardziej wyraziste nie zawsze oznacza najbardziej reprezentatywne.
Spokojna opiekunka, która przez kilka lat dobrze wykonuje swoją pracę, pomaga seniorowi, odpoczywa po pracy i nie prowadzi codziennie transmisji, może być w internecie praktycznie niewidoczna.
Natomiast osoba, która wywołuje konflikt, krzyczy, prowokuje albo prowadzi transmisję po alkoholu, może mieć znacznie większy zasięg.
To tworzy pewne przekłamanie.
Algorytm nie wybiera przecież najlepszej opiekunki. Wybiera treść, która przyciąga uwagę.
Co widzą agencje?
Agencje również funkcjonują w tym samym świecie.
Jeżeli osoba publicznie pokazuje swoją działalność w internecie, potencjalny pracodawca lub klient może zobaczyć jej zachowanie.
Nie oznacza to, iż agencja powinna oceniać opiekunkę na podstawie prywatnego profilu czy pojedynczego zdjęcia.
Ale trudno też udawać, iż publiczna aktywność internetowa nie ma żadnego znaczenia.
Jeżeli ktoś w internecie przedstawia siebie jako profesjonalną opiekunkę, edukuje innych i buduje markę osobistą, jego profil staje się częścią tej marki.
Jeżeli natomiast ktoś regularnie pokazuje zachowania, które mogą budzić poważne wątpliwości dotyczące wykonywania pracy, również tworzy pewien publiczny wizerunek.
Dlatego social media mogą być zarówno wizytówką opiekunki, jak i jej obciążeniem.
Media społecznościowe mogą zrobić dla opiekunek bardzo dużo dobrego
Nie chciałabym jednak, żeby z tego tekstu wynikało, iż obecność opiekunek w internecie jest czymś negatywnym.
Wręcz przeciwnie.
Uważam, iż jest bardzo potrzebna.
Dzięki social mediom opiekunki mogą:
wymieniać się doświadczeniami,
ostrzegać przed nieuczciwymi praktykami,
szukać pomocy,
zdobywać wiedzę,
poznawać swoje prawa,
wspierać się podczas trudnych zleceń,
utrzymywać kontakt z Polską,
poznawać inne osoby pracujące w Niemczech,
pokazywać prawdziwe życie na emigracji.
Media społecznościowe odgrywają istotną rolę w zdobywaniu informacji, rozwiązywaniu problemów i budowaniu świadomości własnych praw przez opiekunki.
To ogromna zmiana w porównaniu z sytuacją sprzed kilkunastu lat.
Potrzebujemy więcej wiedzy, a mniej internetowych wojen
Moim zdaniem największą wartością profili opiekunek nie powinno być to, kto kogo pokona podczas kolejnego live'a.
Nie musi być też tak, iż każda osoba prowadząca profil musi wszystkich edukować.
Jedna może edukować.
Druga może opowiadać o pracy.
Trzecia może pokazywać Niemcy.
Czwarta może po prostu rozmawiać z innymi kobietami, które również są na emigracji.
I każda z tych form ma swoje miejsce.
Najważniejsze jest jednak, aby odbiorca potrafił oddzielić doświadczenie od faktu, opinię od przepisu, a internetową dramę od rzeczywistego problemu zawodowego.
Bo polskie opiekunki w Niemczech wykonują bardzo różną pracę i mają bardzo różne historie.
Nie warto pozwolić, żeby obraz całej grupy został zbudowany wyłącznie przez najbardziej głośne profile.
Warto natomiast korzystać z tego, co internet daje nam najlepszego: wiedzy, wymiany doświadczeń, kontaktu z innymi ludźmi i możliwości powiedzenia: „u mnie było podobnie, nie jesteś sama”.
I być może właśnie to jest najcenniejsza rzecz, jaką polskie opiekunki mogą sobie nawzajem dać w mediach społecznościowych.
Nie kolejną dramę. Nie kolejną teorię. Tylko doświadczenie, wiedzę i trochę zwykłej ludzkiej obecności.








