Wysłuchaj komentarza eksperta:
Komentarz Mariusza Zielonki, głównego ekonomisty Lewiatana
Lutowe dane z rynku pracy wysyłają sygnały, których nie powinniśmy bagatelizować. Mimo, iż ankietowe dane Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności, tj. dane nie administracyjne, nie dają sygnałów aż takiego pogorszenia, to rynek pracy zaczyna odczuwać skutki geopolitycznych zawirowań i szybkiego procesu dostosowawczego polskiej gospodarki.

Stopa bezrobocia wzrosła, w lutym, do 6,1%, a liczba ofert pracy zgłoszonych do urzędów wyniosła zaledwie 31,7 tys. – wobec 53,5 tys. rok wcześniej, czyli spadek o ponad 40% r/r. To bezpośrednie odzwierciedlenie optymalizacji kosztów stałych, która przetacza się przez gospodarkę.
Przemysł, zderzony z geopolitycznymi wstrząsami logistycznymi i przedłużającą się zadyszką popytu na Zachodzie, przeszedł w tryb głębokiej stagnacji. Zarządy firm blokują budżety rekrutacyjne i wygaszają najmniej produktywne wakaty. Biznes tam, gdzie można zaczyna automatyzować procesy produkcyjne i jednocześnie próbuje spełniać oczekiwania płacowe bez pokrycia w rosnącej rentowności.
Z punktu widzenia makro to trudny etap dla pracowników, ale logiczny dla gospodarki. Wyjście bezrobocia ponad granicę 6% łagodzi wewnętrzną presję dla inflacji usługowej. Zaburzenia i stagnacja na świecie wymuszają na firmach porzucenie modelu opartego na dokładaniu rąk do pracy na rzecz realnego wzrostu produktywności. Polska gospodarka dość nagle rozpoczęła marsz w stronę dojrzalszej architektury opartej na optymalizacji i wzroście produktywności. W krótkim terminie koszty tej zmiany niestety poniosą przede wszystkim ci, którzy szukają pracy.
Więcej komentarzy ekonomicznych w serwisie społecznościowym X, na profilu naszego eksperta Mariusza Zielonki, https://x.com/MariuszZielon11
Konfederacja Lewiatan





