S&OP wspiera realizację strategii firmy, łącząc cele biznesowe z codziennymi decyzjami operacyjnymi.
Ostatnia aktualizacja: 16.01.2026
W wielu firmach strategia wygląda świetnie na slajdach, ale zupełnie nie przekłada się na codzienne decyzje. Działy działają w silosach, każdy realizuje swoje cele, a wspólny kierunek łatwo się rozmywa. Z czasem okazuje się, iż strategia funkcjonuje tylko w prezentacjach dla zarządu, podczas gdy organizacja na co dzień rządzi się własnymi priorytetami. Jednym z procesów, który może to uporządkować, jest S&OP – jeżeli jest adekwatnie zbudowany i prowadzony. Tylko jak sprawić, żeby cała firma naprawdę działała w jednym kierunku?
Kilka słów od Autora
Wyobraź sobie, iż masz strategię firmy, którą nie tylko da się oprawić w ramkę i powiesić w gabinecie, ale która naprawdę działa. Tzn. nie tylko „istnieje”, ale faktycznie prowadzi ludzi w organizacji w tym samym kierunku. I teraz pytanie: jak to osiągnąć?
Wbrew pozorom, odpowiedź nie leży w kolejnych warsztatach strategicznych, ale… w procesie S&OP.
Często spotykam się z zaskoczeniem, gdy mówię ludziom, iż klucz do skutecznej realizacji strategii znajduje się w czymś tak “przyziemnym” jak S&OP. Większość osób widzi w tym procesie jedynie narzędzie operacyjne – coś, co pomaga spiąć plany sprzedaży z możliwościami produkcji. I faktycznie, na tym podstawowym poziomie S&OP działa. Ale to dopiero początek jego możliwości.
Paweł Birecki
Niezależny ekspert S&OP
Spis Treści:
- Strategia, która działa tylko na slajdach
- S&OP, czyli jak zsynchronizować całe to zamieszanie
- Cykliczny przegląd zamiast gaszenia pożarów
- Zarządzanie strategią to nie jest PowerPoint
- Warunek? Ludzie, którzy wiedzą po co to wszystko
- Kiedy S&OP wspiera strategię
- Podsumowanie
Zobacz też: 3 poziomy dojrzałości procesu S&OP
Strategia, która działa tylko na slajdach
Wiele firm ma strategie, które nie schodzą niżej niż poziom zarządu. Coś tam się dzieje na górze, są slajdy, hasła, czasem ambitne cele. A potem wracamy do codzienności, gdzie sprzedaż swoje, produkcja swoje, finanse coś próbują spinać na koniec kwartału. I tak w kółko.
Efekt? Strategia sobie, życie sobie.
Ten scenariusz powtarza się nieustannie. Firma ogłasza nową strategię, wszyscy klaszczą, a potem każdy wraca do swoich zadań. Dział sprzedaży koncentruje się na miesięcznych celach, produkcja optymalizuje wykorzystanie maszyn, a R&D kontynuuje projekty, które niekoniecznie wpisują się w ogłoszoną strategię.
Znasz to? Bo ja widziałem ten film już setki razy. Przychodzę do firmy, pytam: “Jak wygląda wasza strategia?”. Dostaję piękny dokument. „Super. A jak ją realizujecie na co dzień?”. Cisza. Albo gorsze – słyszę o „kaskadowaniu celów”, „komunikacji wewnętrznej” i innych korporacyjnych zaklęciach, które mają ukryć fakt, iż między strategicznymi celami a codziennymi decyzjami jest przepaść.
S&OP, czyli jak zsynchronizować to całe zamieszanie
Dobrze wdrożone S&OP to nie jest „kolejne spotkanie operacyjne”. To sposób na to, by firma działała w oparciu o jeden plan. Taki, który łączy to, co chcemy sprzedać, z tym, co jesteśmy w stanie zrobić i tym, co ma sens finansowo. Brzmi prosto? Tylko z pozoru.
Tu nie chodzi o tabelki. Chodzi o to, by najważniejsze osoby z różnych działów usiadły razem co miesiąc i powiedziały sobie szczerze: „To jest nasz wspólny plan. Wszyscy go znamy. I wszyscy go realizujemy”.
Proces S&OP staje się mostem między strategią a codziennymi operacjami. To regularny cykl, który wymusza spojrzenie na biznes z perspektywy całej organizacji, a nie tylko poszczególnych silosów funkcjonalnych.
W praktyce wygląda to tak: raz w miesiącu kluczowi menedżerowie spotykają się, by wspólnie ustalić plan działania na najbliższe miesiące (zwykle 12-18). Nie jest to tylko wymiana informacji – to wspólne podejmowanie decyzji. „Czy jesteśmy w stanie zrealizować ambitny plan sprzedaży? Jakie będą konsekwencje dla produkcji? A co z finansami? Czy mamy na to budżet? A może lepiej skupić się na innych produktach, które dają lepszą marżę?”. To na takich właśnie spotkaniach strategie przestają być abstrakcyjnymi hasłami, a stają się konkretnymi decyzjami biznesowymi.

Cykliczny przegląd zamiast gaszenia pożarów
Zamiast zaskakiwać się sytuacją z miesiąca na miesiąc („Ups, nie mamy surowców”, „Ups, sprzedaż siadła”, „Ups, zapomnieliśmy o inwestycji”), zaczynamy patrzeć w przód. 12, 15, 18 miesięcy. Przeglądamy plany, oceniamy wykonalność, patrzymy, co mówi prognoza, co się dzieje w produkcji, jak wygląda EBIT. I dopiero wtedy podejmujemy decyzje.
To nie jest rocket science. To po prostu zdrowy rozsądek ubrany w proces.
Wiele organizacji funkcjonuje w trybie ciągłego reagowania na kryzysy. Te wszystkie sytuacje łączy jedno – można ich uniknąć dzięki systematycznemu planowaniu i koordynacji działań różnych działów.
Regularne spotkania S&OP wymuszają spojrzenie w przyszłość – nie tylko na najbliższy miesiąc, ale często na rok czy dłużej. Organizacja może zidentyfikować problemy, zanim się pojawią, i podjąć działania zapobiegawcze.
Kiedyś pracowałem z firmą, która co kwartał miała „kryzys dostępności”. Klienci zamawiali, magazyny świeciły pustkami, wszyscy biegali jak w ukropie. Klasyczne „Why no one see it coming?”. Po wdrożeniu S&OP takie sytuacje praktycznie zniknęły. Nie dlatego, iż nagle zaczęliśmy genialnie prognozować popyt, ale dlatego, iż regularnie konfrontowaliśmy plany sprzedażowe z możliwościami produkcyjnymi i logistycznymi. Kiedy widzieliśmy, iż może zrobić się gorąco, mieliśmy czas na reakcję: zamówienie dodatkowych materiałów, uruchomienie alternatywnych źródeł dostaw czy po prostu uczciwe powiedzenie klientom: „W tym okresie będzie trudniej z dostępnością.”.
Zarządzanie strategią to nie jest PowerPoint
Na spotkaniach S&OP Review nie chodzi o to, żeby pokazać, iż wszystko jest super. Chodzi o to, żeby szczerze pogadać o tym, co działa, a co nie. Jakie zmiany trzeba wprowadzić. Gdzie coś się rozjechało z założeniami. Co trzeba poprawić, żeby dalej mieć szansę na realizację celów.
I tu właśnie S&OP staje się narzędziem do zarządzania strategią. Bo to właśnie na tych spotkaniach podejmuje się decyzje, które mają realny wpływ na przyszłość firmy. Nie raz do roku. Co miesiąc.
Zarządzanie strategią odbywa się w codziennych decyzjach, które albo przybliżają firmę do realizacji strategii, albo ją od niej oddalają. Proces S&OP wymusza weryfikację, czy podejmowane decyzje są spójne ze strategicznymi celami firmy.
Przypomina mi się firma, która miała ambitny cel – zmienić strukturę sprzedaży na korzyść produktów premium. Ładny cel, wszyscy się zgadzali… ale na comiesięcznych spotkaniach S&OP decyzje szły w zupełnie innym kierunku. Produkcja nalegała na dłuższe serie (bo tak taniej) i faworyzowała podstawowe modele. Sprzedaż chciała zawsze więcej produktów standardowych (bo łatwiej sprzedać), a dział R&D nie nadążał z rozwojem linii premium, więc nie było o czym rozmawiać. Efekt? Po roku wszyscy byli zaskoczeni – cele strategiczne nie zostały zrealizowane!
Dopiero gdy zaczęliśmy każdą decyzję w ramach S&OP rozpatrywać przez pryzmat strategii, zaczęło się poprawiać. „Tak, wiem iż dłuższe serie są tańsze, ale co to oznacza dla naszego celu zwiększenia udziału premium? Może w tym przypadku warto przepłacić za krótszą serię?”. Ten jeden punkt zreferowania do strategii zmienił całą dynamikę procesu.

Warunek? Ludzie, którzy wiedzą po co to wszystko
Jeśli S&OP ma działać, to musi być prowadzony przez ludzi, którzy wiedzą, o co chodzi. Którzy czują wagę tematu. Którzy nie robią tego „bo konsultant tak powiedział”, tylko dlatego, iż widzą w tym sens. Widziałem wdrożenia, które umarły, bo zabrakło lidera. Kogoś, kto by pilnował, iż nie robimy tego „dla zasady”, tylko dlatego, iż to działa.
Żaden proces nie będzie działał bez zaangażowania ludzi. najważniejsze jest zrozumienie przez wszystkich uczestników, jaki jest cel S&OP i jakie korzyści przynosi firmie.
Zaskakujące jak często spotykam się z takim podejściem: „OK, mamy proces S&OP. Działa. Spotykamy się co miesiąc. Ale jaki z tego jest pożytek?”. jeżeli uczestnicy nie widzą wartości w procesie, to gwałtownie staje się on biurokratycznym obowiązkiem. Jeszcze jedna tabelka do wypełnienia. Jeszcze jedno spotkanie do odsiedzenia.
Dlatego tak ważne jest, by lider procesu miał nie tylko wiedzę techniczną, ale też umiejętność inspirowania innych. Musi umieć pokazać, jak S&OP pomaga firmie, jak usprawnia pracę, jak ułatwia osiąganie celów. I co najważniejsze – musi w to sam wierzyć.
Najtrudniejsza część wdrożenia S&OP? To nie technologia, nie proces, choćby nie dane. To przekonanie ludzi, iż warto poświęcić czas na systematyczne planowanie zamiast ciągłego gaszenia pożarów.
Kiedy S&OP wspiera strategię?
Odpowiem konkretnie:
- Kiedy nie działa jak raportowanie tylko jak narzędzie do podejmowania decyzji.
- Kiedy planujemy w przód, a nie odtwarzamy przeszłość.
- Kiedy zespoły ze sobą współpracują, a nie tylko „przekazują dane”.
- Kiedy CEO nie siedzi z boku, tylko realnie uczestniczy w procesie.
- Kiedy plan jest żywy, a nie tylko zatwierdzony raz na kwartał.
Pierwszy i najczęstszy błąd przy wdrażaniu S&OP to przekształcenie go w proces raportowania. „Jakie mamy wyniki? Dlaczego nie zrealizowaliśmy planu? Kto zawalił?”. To nie o to chodzi. S&OP powinien patrzeć w przyszłość i koncentrować się na tym, co możemy zrobić, by osiągnąć nasze cele.
Współpraca zespołów to kolejny najważniejszy element. jeżeli S&OP wygląda tak, iż najpierw sprzedaż przygotowuje swoje dane, potem produkcja swoje, potem finanse coś tam liczą, a na koniec ktoś skleja to wszystko w prezentację dla zarządu – to nie jest S&OP. To równoległe procesy planowania, które spotykają się tylko na papierze.
Wreszcie – zaangażowanie szefa. jeżeli CEO traktuje S&OP jak „coś, co robi średni management”, to cały proces jest skazany na porażkę. To na spotkaniach S&OP zapadają decyzje, które kształtują przyszłość firmy. Jak szef może nie być ich częścią?
Podsumowanie
S&OP to nie „buzzword”. To realne narzędzie, które pozwala firmie działać spójnie, przewidywalnie i z głową. I nie musisz nazywać tego „zintegrowanym planowaniem biznesowym”, nie musisz mieć AI w prognozowaniu, nie musisz mieć systemu za miliony. Potrzebujesz ludzi, danych, procesu i konsekwencji.
Strategia wtedy przestaje być prezentacją. Staje się codziennością.
Jako konsultant widziałem wiele firm, które zaklinały rzeczywistość hasłami o „alignment”, „execution excellence” czy „strategy deployment”. Problem polega na tym, iż po zjedzeniu wszystkich tych mądrych słówek, często zostawało puste miejsce na konkrety.
S&OP to nie jest rozwiązanie wszystkich problemów. Nie zastąpi dobrej strategii ani skutecznego przywództwa. Ale może być tym brakującym ogniwem między strategicznymi zamierzeniami a codziennymi decyzjami operacyjnymi.
Jeśli więc następnym razem usłyszysz narzekania, iż w twojej firmie „strategia nie działa”, zamiast organizować kolejne warsztaty strategiczne czy sesje team-buildingowe, może warto zadać sobie proste pytanie: czy mamy skuteczny proces łączący strategię z operacjami? Bo jeżeli nie – choćby najlepsza strategia pozostanie tylko pięknym dokumentem.
___________________
Jeśli chcesz zobaczyć, jak proces S&OP może realnie wspierać wdrażanie strategii w Twojej firmie, zapraszam Cię na bezpłatną konsultację w Leanpassion. Razem ocenimy, od czego najlepiej zacząć.

#Sales Execution Green Belt #Sales Strategy Black Belt
Paweł Birecki, niezależny ekspert S&OP

1 dzień temu








