Samochód ledwo łapie zapłon, a śnieg sypie tak gęsto, iż wycieraczki nie nadążają ścierać go z szyby. Ruszasz, bo nie ma wyjścia. Próbujesz przecisnąć się oblodzonymi, śliskimi drogi i przez stojące w miejscu auta. Korek rośnie, czas ucieka, a w głowie pojawia się w końcu myśl, iż dziś nie zdążysz do pracy. Porzucasz samochód i liczysz na komunikację miejską, jednak żaden autobus nie nadjeżdża. Kiedy w końcu docierasz do biura, szef zaprasza na "krótką rozmowę". Czy pogoda może być usprawiedliwieniem spóźnienia? Niestety nie.
REKLAMA
Zobacz wideo "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w sukcesie". Anastazja Kuś w "Z bliska"
Spóźnienie do pracy przez pogodę. Co naprawdę wynika z przepisów?
Zasypane drogi i brak dojazdu do pracy to problem, który zimą dotyka nie tylko kierowców, ale także osoby korzystające z autobusów i pociągów. Prawo pracy nie daje jednak automatycznego "alibi" na wypadek śnieżycy. Zgodnie z art. 100 § 2 pkt 1 Kodeksu pracy pracownik ma obowiązek stawić się i przestrzegać ustalonego czasu pracy. Przepis pozostaje aktualny choćby wtedy, gdy dotarcie na stanowisko zamienia się w logistyczną walkę z czasem i pogodą.
Nie oznacza to jednak, iż każde spóźnienie kończy się sankcjami. Najważniejsza jest reakcja pracownika. Szybki telefon, wiadomość lub mail z informacją o problemie potrafią zadziałać lepiej niż najdłuższe tłumaczenia po fakcie. Brak kontaktu bywa traktowany jak nieusprawiedliwiona nieobecność, choćby gdy lokalne drogi były chwilowo nieprzejezdne.
jeżeli przez pogodę pracownik nie dociera do pracy albo pojawia się z dużym opóźnieniem, pracodawca ma sporą swobodę działania. Może uznać nieobecność za usprawiedliwioną, ale bez prawa do zapłaty. Wynika to z art. 80 Kodeksu pracy, który wskazuje, iż płaca przysługuje za pracę wykonaną. W praktyce pojawiają się też inne rozwiązania. Praca zdalna, jeżeli charakter obowiązków na to pozwala, urlop wypoczynkowy albo odpracowanie godzin w innym terminie. Wyjątek dotyczy sytuacji, gdy pracownik był gotowy do pracy, ale to pracodawca wstrzymał jej wykonywanie, np. z powodu zamknięcia zakładu. W takim przypadku zachowuje on prawo do wypłaty.
śnieżycaFot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl
Co grozi za notoryczne spóźnianie się do pracy? Każde "pięć minutek" ma znaczenie
Punktualność nie jest dobrą wolą pracownika, ale jednym z jego podstawowych obowiązków, a przepisy nie przewidują "bezpiecznego" marginesu spóźnienia. Każde przekroczenie ustalonej godziny może mieć znaczenie, zwłaszcza gdy sytuacja się powtarza. Przy ocenie bierze się pod uwagę nie tylko sam fakt spóźnienia, ale także jego przyczyny oraz dotychczasowy stosunek pracownika do obowiązków.
Najczęściej stosowanym środkiem są kary porządkowe. Pracodawca może sięgnąć po upomnienie lub naganę, jeżeli spóźnienia zaczynają się powtarzać albo wpływają na organizację pracy. Takie kary trafiają do akt osobowych, ale nie są dożywotnie. o ile przez rok pracownik wykonuje obowiązki bez zastrzeżeń, kara ulega zatarciu. Kara pieniężna pojawia się rzadziej i dotyczy głównie poważniejszych naruszeń, a nie jednorazowych spóźnień.
Najpoważniejsze konsekwencje dotyczą sytuacji, w których spóźnianie się staje się regułą. Notoryczna niepunktualność, mimo wcześniejszych reakcji pracodawcy, może stanowić podstawę do wypowiedzenia umowy. Zwolnienie dyscyplinarne to rozwiązanie wyjątkowe i wymaga wykazania, iż zachowanie pracownika realnie szkodziło firmie lub dezorganizowało pracę. Jednorazowe, dobrze uzasadnione spóźnienie co do zasady nie spełnia takich kryteriów, ale powtarzalne ignorowanie punktualności może zaważyć na naszej karierze zawodowej. Czy zdarzyło ci się spóźnić do pracy przez pogodę? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.

7 godzin temu









