[STANOWISKO] Mróz wyręczył aktywistów, nocna prohibicja pod lupą

2 dni temu

Urząd miasta stołecznego Warszawy opublikował Raport z otwarcia monitoringu programu Bezpieczna Noc (listopad – styczeń), oceniający skutki wprowadzenia zakazu nocnej sprzedaży detalicznej alkoholu w dwóch dzielnicach. Równolegle Rada Warszawy zapowiedziała rozszerzenie ograniczenia na obszar całego miasta. Warsaw Enterprise Institute konsekwentnie opowiada się przeciwko restrykcjom, argumentując, iż po pierwsze jest to forma „odpowiedzialności zbiorowej”, za występki wąskiej grupy konsumentów, z których karaniem władze sobie nie radzą. Kolejno, zakaz nocnej sprzedaży nie rozwiązuje problemu nadużywania alkoholu w nocy, ponieważ w Warszawie funkcjonuje 256 sklepów całodobowych, wobec około 900 barów, gdzie napoje wyskokowe można nabyć do późna w nocy. Zaprezentowany raport zawiera dziesiątki statystyk, z których można wysnuć wiele pochopnych wniosków, a naszą ambicją jest dokonanie merytorycznej oceny wprowadzenia zakazu.

Specyfika okresu obserwacji

Aby ocenić efekty tzw. „nocnej prohibicji”, trzeba spojrzeć na dane o interwencjach w nocy. Takie informacje dla poszczególnych dzielnic prezentowane są w raporcie wyłącznie jako porównanie styczeń 2026 do stycznia 2025 r. Początek roku cechował się wyjątkowo niskimi temperaturami oraz intensywnymi opadami śniegu, w stopniu znacznie większym niż rok wcześniej. W takich warunkach życie nocne w mieście w sposób naturalny zamiera, co widać najmocniej w centrum miasta, gdzie zagęszczenie lokali usługowych jest największe. Wybór stycznia do prezentacji danych budzi nasze wątpliwości. Bardziej zasadna byłaby analiza porównawcza miesiąca o zbliżonej charakterystyce pogodowej, ewentualnie całego okresu obowiązywania nowych przepisów.

Efekt przesunięcia konsumpcji

Porównując 3 miesiące obowiązywania „nocnej prohibicji” do analogicznego okresu rok wcześniej, w skali całego miasta odnotowano spadek interwencji straży miejskiej w nocy o 3,1 proc. W kontekście poszczególnych dzielnic musimy bazować na danych porównawczych styczeń 2026 do stycznia 2025 r. Tak więc nieznaczne wzrosty w ilości nocnych interwencji odnotowano w 6 dzielnicach, z czego 5 to obszary graniczące z terenami objętymi zakazem nocnej sprzedaży alkoholu. Autor raportu nie precyzuje, z czym związane były interwencje w 2025 roku, ale o ile założymy, iż dotyczyły w części osób nietrzeźwych, to jasno wskazuje na zaistnienie zjawiska „przesunięcia konsumpcji”, przed czym WEI przestrzegał od dawna.

Zamknięcie sklepów monopolowych nie jest rozwiązaniem

W ciągu ostatnich 12 miesięcy średnia liczba interwencji straży miejskiej przypadająca na sklep monopolowy 24h wyniosła 10,3, wobec 15,2 przypadających na obiekt gastronomiczny. Wprowadzany zakaz to przykład hipokryzji rządzących, ponieważ uderza się w obiekty, które w skali całego miasta generują mniejsze problemy, niż bary czy kluby. Autorzy raportu wskazują, iż w kontekście poszczególnych dzielnic to częściej sklepy 24h generują kłopoty, ale naszym zdaniem wynika to z faktu, iż lokali gastronomicznych z alkoholem, otwartych do późna, próżno szukać na obrzeżach miasta. Dodatkowo istotnie większa ilość interwencji przy sklepach w znacznej większości przypadków, dotyczy dzielnic sąsiadujących ze Śródmieściem oraz Pragą Północ, co jest efektem przeniesienia się konsumpcji z obszarów objętych zakazem.

Brak wpływu na bezpieczeństwo

W każdym mieście istnieją miejsca, gdzie szansa na doznanie nieprzyjemności jest nieproporcjonalnie większa i nie inaczej jest w Warszawie. W styczniu 2026 r. zidentyfikowano 7 najbardziej newralgicznych punktów, z czego 5 znajduje się w dzielnicach objętych zakazem. Jak pokazuje przeprowadzone badanie ankietowe odpowiednio 77 proc. mieszkańców Pragi Północ oraz 70 proc. mieszkańców Śródmieścia deklaruje, iż NIE ODCZUWA skutków wprowadzenia „nocnej prohibicji”, co potwierdza tezę, jaką WEI wysuwał od dawna – zakaz nie jest rozwiązaniem. W kontekście obserwowanych w przestrzeni publicznej wykroczeń, nie zaobserwowano ŻADNYCH ISTOTNYCH ZMIAN na terenie Śródmieścia, a na Pradze Północ zdaniem mieszkańców, z jednej strony spadły przypadki niszczenia mienia, ale z drugiej strony gwałtownie wzrosła ilość osób nietrzeźwych, zakłócających porządek publiczny.

Aspekt ekonomiczny „nocnej prohibicji”

Warsaw Enterprise Institute podkreślał, iż zakaz nie wpłynie znacząco na konsumpcję alkoholu oraz ilość punktów sprzedaży, zaś jedynym realnym efektem będzie wypchnięcie z rynku małych sklepów osiedlowych, które mimo wyższych cen, osiągały zysk dzięki otwarciu w godzinach nocnych. Liczba licencji na sprzedaż alkoholu w Warszawie w okresie od października do końca stycznia pozostała na zbliżonym poziomie (spadek o 0,5 proc.), ale ilość małych sklepów typu „alko 24” spadła z około 400, do 256. W sytuacji, gdy dla drobnych przedsiębiorców ograniczenia w handlu to de facto wypadnięcie z rynku, tak dla innych podmiotów nocna prohibicja to żyła złota. W ciągu 3 miesięcy obowiązywania przepisów liczba małych sklepów monopolowych spadła o ponad 140, zaś liczba wydanych licencji na sprzedaż alkoholu spadła jedynie o 35. Prawodawcy wprowadzając odgórne ograniczenia robią przysługę dużym sieciom handlowym, które przejmują schedę po mniejszych podmiotach.

Kolejny przykład wprowadzania chaosu na rynek

W ostatnim czasie rządzący odchodzą od racjonalnej, długoterminowej polityki alkoholowej, a zamiast tego przyjmują strategię nadregulacji i interwencjonizmu, co cyklicznie uderza w konsumentów. Przyjęta kilka lat temu strategia stopniowych podwyżek akcyzy na alkohol o 5 proc. rocznie odchodzi w niepamięć. Rząd zrywa umowę społeczną, zapowiadając większe wzrosty. Dodatkowo procedowane są chaotyczne pomysły prohibicyjne, które mają rzekomo zmniejszyć spożycie alkoholu w Polsce (które niezależnie od tego i tak spada). Rozwiązania takie jak zakaz reklamy piwa, zakaz dowozu alkoholu na odległość, czy nagonka na wyroby bezalkoholowe (które efektywnie wpływają na ograniczanie spożycia przez obywateli) nie rozwiązują problemu. Jedynym wymiernym skutkiem tego typu pomysłów jest regulacyjny chaos, a konsumpcja przesuwa się między poszczególnymi sektorami w branży. W debacie publicznej emocje biorą górę, a fakty odchodzą na dalszy plan.

Rynek napojów alkoholowych w Polsce wart był 68,6 mld PLN w 2024 roku. W latach 2021–2024 eksport polskiego whisky wzrósł z 40 mld PLN do 197 mld PLN. Produkcja alkoholu znacząco wspiera rolnictwo, skupując tysiące ton zbóż, kukurydzy oraz ziemniaków, a podmioty krajowe tworzą tysiące miejsc pracy.

Brak uzasadnienia dla rozszerzenia zakazu na obszar całego miasta

Peryferie Warszawy cechują się wysokim poziomem bezpieczeństwa. Znaczna odległość od centrum, dzielnic takich jak Wesoła czy Rembertów skutecznie hamują zjawisko „przenoszenia konsumpcji”. Jak wynika z raportu (dane za styczeń 2026), w Rembertowie nie odnotowano żadnej interwencji SM związanej ze sklepem typu „alko 24”, policja nie interweniowała tam ani razu, podobnie jak na Żoliborzu. W Wesołej czy na Ursusie KSP nie stwierdziła żadnego wykroczenia. Co łączy te wszystkie obszary?

Odpowiedź zdaje się prosta, są to obszary typowo mieszkaniowe, gdzie nie ma życia nocnego. Przykładowo w Wesołej istnieje kilkanaście punktów, gdzie można kupić alkohol przez całą dobę, a mimo tego pozostaje ona jednym z najbezpieczniejszych obszarów miasta.

Co innego w centrum, miejscu, gdzie naturalnie dochodzi do największej liczby naruszeń. Śródmieście nieprzerwanie prowadzi w ilości interwencji zarówno policji (20 w styczniu), jak i straży miejskiej (404 w styczniu) i żadne zakazy tego nie zmienią.

Podsumowanie

Raport w oparciu o dane porównawcze ze stycznia wskazuje na triumf zwolenników „nocnej prohibicji”. Ma on być rzekomo dowodem na to, iż dzięki wprowadzeniu zakazu nocnej sprzedaży alkoholu, na Pradze Płn. oraz na Śródmieściu jest bezpieczniej. Dla kontekstu prezentujemy zestawienie ilości zgłoszeń do straży miejskiej w lutym, przez mieszkańców Śródmieścia.

Zgłoszenia mieszkańców Śródmieścia do straży miejskiej w lutym na przestrzeni lat

Źródło: opracowanie własne, dane Warszawskiej Straży Miejskiej.

Idąc tym tokiem rozumowania, porównując luty, można stwierdzić, iż sytuacja w centrum miasta się pogarsza, odnotowano drugi najwyższy wynik na przestrzeni ostatnich latach. Prawda jest jednak taka, iż na bezpieczeństwo w mieście wpływ ma skuteczność służb, społeczne przyzwolenie na łamanie prawa oraz wiele innych rzeczy. W dyskusji na temat „nocnej prohibicji” coraz więcej jest emocji, a coraz mniej zdrowego rozsądku, a szkoda.

Żeby dokonać wiarygodnej analizy, należy brać pod uwagę dane o czasie interwencji służb oraz przyczynie podjęcia działań. Należy spojrzeć na szereg lat, ponieważ każdy rok jest inny. W czasie rekordowo mroźnej zimy w oczywisty sposób ilość nocnych akcji policji czy straży miejskiej będzie mniejsza.

Rekomendacje Warsaw Enterprise Institute

  • Zero tolerancji dla osób, które łamią prawo (o każdej porze doby), poprzez bezwzględne egzekwowanie obowiązujących przepisów oraz ewentualne zwiększenie kar.

Obecnie powszechne są przypadki w centrum Warszawy, gdzie policja przymyka oko na picie w miejscu publicznym, a potencjalna kara to zwykle 100 PLN. Bardziej opłaca się kupić wódkę w sklepie i spożyć ją w parku, płacąc ewentualny mandat, niż pójść do lokalu gastronomicznego.

W 2025 roku straż miejska odnotowała 12 225 zdarzeń związanych ze spożywaniem alkoholu. Jednocześnie nałożono „tylko” 3638 mandatów, udzielono 3113 pouczeń oraz 48 spraw skierowano do Sądu.

  • Traktujmy wszystkich graczy rynkowych równo. Odbierajmy licencję miejscom, które nie spełniają określonych standardów, ale nie zabraniajmy działalności nocnej wszystkim sklepom.

Nocny zakaz sprzedaży alkoholu to de facto wypchnięcie z rynku małych przedsiębiorców oraz przysługa wobec barów i klubów, a jak pokazują doświadczenia licencje podmiotów, które upadają przejmowane są przez pozostałych graczy rynkowych.

W 2025 roku straż miejska wystosowała 10 wniosków o cofnięcie koncesji. Opowiadamy się za rozszerzeniem takiej praktyki w razie potrzeby, zamiast wprowadzać odgórny zakaz.

  • Wycofajmy się z rozszerzenia zakazu na całe miasto.

Jest to działanie nieuzasadnione, peryferia są w znacznej odległości od centrum, jest tam dużo bezpieczniej, a ryzyko „wycieczek alkoholowych” na tak znaczne odległości jest niskie.

W 2025 roku wśród wszystkich odnotowanych przez straż miejską zdarzeń związanych z alkoholem, udział dzielnic zewnętrznych wypada następująco: Wilanów – 0,5 proc., Wesoła – 0,6 proc., Rembertów -–0,9 proc., Ursus – 1,3 proc. itd.

Nie widzimy racjonalnych powodów, aby rozszerzać „nocną prohibicję” na obszary takie jak Wesoła czy Ursus, gdzie w styczniu 2026 r. policja nie odnotowała żadnego wykroczenia.

Idź do oryginalnego materiału