Jeśli Zjednoczone Królestwo będzie dalej wypadać słabo, a gospodarki europejskie lepiej, argument za powrotem może się wzmocnić. Podobnie duże kryzysy geopolityczne mogą zmienić kalkulacje. Na dziś bardziej realne wydaje się stopniowe zbliżenie do UE niż ponowne członkostwo – mówi Anand Menon, profesor polityki europejskiej i stosunków międzynarodowych w King’s College London, współautor raportu „Skurczone Mocarstwo – dziesięć lat po referendum brexitowym: bilans gospodarczy, polityczny i społeczny Zjednoczonego Królestwa” Instytutu Sobieskiego i Deloitte w wywiadzie z Martą Roels dla WPROST.
Marta Roels: Brexit wprowadzano pod hasłem „odzyskania kontroli”. Czy po 10 latach od referendum rzeczywiście się to udało?
Anand Menon: W pewnym sensie tak. Wielka Brytania ma dziś większą swobodę w takich obszarach jak polityka handlowa, imigracyjna czy część regulacji gospodarczych. Trzeba jednak pamiętać o dwóch zastrzeżeniach. Po pierwsze, większa autonomia polityczna od początku oznaczała koszt gospodarczy. To był podstawowy kompromis brexitu – im więcej suwerenności, tym mniejszy dostęp do rynku. Po drugie, zwolennicy wyjścia z UE zapowiadali nowy model gospodarczy oparty na deregulacji i masowym znoszeniu unijnych przepisów. Tymczasem zaskakujące jest to, jak kilka regulacji faktycznie usunięto i w wielu sektorach pozostały one zbieżne z Unią.
Wyjście z UE miało zatrzymać imigrację, a tymczasem migracja netto osiągnęła rekordowy poziom 944 000 osób w 2022 r. Jak to wyjaśnić?
To bardziej złożone. Rzeczywiście, za rządów Borisa Johnsona nastąpił ogromny wzrost imigracji, ale nie wynikał wyłącznie z brexitu. Znaczenie miały problemy rynku pracy po pandemii, odbicie gospodarcze po lockdownach i potrzeby konkretnych sektorów. Brexit zmienił jednak strukturę migracji – przybywało mniej osób z UE, a więcej z Indii, Nigerii, Indonezji i innych państw spoza Europy. Co ciekawe, po referendum przez kilka lat obawy społeczne dotyczące imigracji spadły, bo wielu Brytyjczyków uznało, iż państwo odzyskało kontrolę nad tym, kto przyjeżdża. Po rekordowym skoku napływ wyraźnie się obniżył, więc pełną ocenę będzie można sformułować dopiero w dłuższej perspektywie.
Raport wskazuje co najmniej na: spadek PKB per capita o 6 proc., inwestycji o 12 proc., zatrudnienia o 3 proc., produktywności o 3 proc. i eksportu do UE o 16 proc. Co poszło nie tak?
(…)
Cały wywiad dostępny jest TUTAJ.

1 dzień temu






