Technologie satelitarne w gospodarce: obserwacja Ziemi jako dane dla biznesu

5 godzin temu
Zdjęcie: Satelita, technologie satelitarne


Technologie satelitarne coraz rzadziej sprzedają firmom „zdjęcia Ziemi”. Sprzedają odpowiedź na znacznie bardziej przyziemne pytania: gdzie pęka infrastruktura, które uprawy ucierpiały po gradobiciu, czy dostawca pozyskuje surowiec z adekwatnego terenu i gdzie rośnie ryzyko przyszłych strat.

Rynek zaczyna odzwierciedlać tę zmianę. Według najnowszego EU Space Market Report światowe przychody z danych i usług obserwacji Ziemi, czyli Earth Observation, wyniosły w 2024 roku około 3,5 mld euro. EUSPA prognozuje, iż do 2034 roku wzrosną do 7,9 mld euro. Największym segmentem pozostanie rolnictwo, ale szybki wzrost ma obejmować także energetykę i surowce, klimat oraz infrastrukturę.

Nie chodzi przy tym o gwałtowną poprawę jakości zdjęć z orbity. Ważniejsza jest zmiana sposobu ich wykorzystania. Dane optyczne, radarowe, pogodowe i geolokalizacyjne są łączone z informacjami pochodzącymi z czujników, systemów GIS i firmowych baz danych. Algorytm nie musi już pokazywać analitykowi całego obrazu. Może wskazać kilkanaście kilometrów sieci energetycznej albo konkretną działkę, gdzie zaszła zmiana wymagająca uwagi.

To właśnie otwiera rynek poza sektorem kosmicznym.

Najbardziej oczywisty przypadek: technologie satelitarne w rolnictwie i ubezpieczeniach

Rolnictwo ma cechę szczególnie atrakcyjną z punktu widzenia obserwacji satelitarnej: ogromny obszar, który trzeba kontrolować regularnie i stosunkowo tanio.

Dane Sentinel-1 i Sentinel-2 pozwalają śledzić kondycję roślin, zmiany wilgotności i skutki ekstremalnej pogody. Radar może prowadzić obserwacje również przy zachmurzeniu, czyli wtedy, gdy zdjęcia optyczne tracą część swojej użyteczności.

Ekonomiczna wartość pojawia się jednak dopiero wtedy, gdy te informacje zastępują lub ograniczają kosztowne procesy wykonywane w terenie. ESA rozwija rozwiązania dla ubezpieczycieli rolnych, które wykorzystują dane satelitarne do weryfikacji szkód po gradu, mrozie czy intensywnych opadach, odróżniania nowych strat od wcześniejszej kondycji upraw oraz budowania historycznych profili ryzyka.

Nie jest to wyłącznie zachodnioeuropejski eksperyment. W rozwijanym przy wsparciu ESA polskim projekcie InsSAT dane Copernicus, informacje meteorologiczne i dane lotnicze były wykorzystywane m.in. do oceny szkód, tworzenia map ryzyka i monitorowania ubezpieczonych działek. Punktem wyjścia był bardzo konkretny problem: wraz ze wzrostem liczby ubezpieczanych pól tradycyjne oględziny stają się dla ubezpieczycieli kosztownym i trudnym logistycznie procesem.

Skala daje satelicie przewagę. Jedna analiza może objąć tysiące działek, podczas gdy rzeczoznawca może znaleźć się tylko w jednym miejscu.

Infrastruktura może być kolejnym dużym rynkiem

Jeszcze większe znaczenie może mieć obserwacja liniowej infrastruktury: sieci energetycznych, torów kolejowych, gazociągów, wodociągów czy dróg.

Radarowa interferometria satelitarna pozwala mierzyć ruchy gruntu z dokładnością sięgającą milimetrów. W projekcie SCIRES technologia została wykorzystana do monitorowania infrastruktury wodnej we Włoszech. Dane Sentinel-1 zestawiono z informacjami z czujników IoT i analizą AI, aby wykrywać osiadanie gruntu, anomalie w pobliżu rurociągów i miejsca wymagające kontroli. Pilotaże przeprowadzono m.in. z operatorami Hera i Acea.

Podobne rozwiązania powstają dla elektroenergetyki. Projekt RELECT rozwijany przy ESA wykorzystuje radar i AI do szybkiej oceny uszkodzeń linii energetycznych po ekstremalnych zjawiskach pogodowych. Założeniem jest umożliwienie operatorom oceny dotkniętej infrastruktury w ciągu 24 godzin.

To zasadnicza zmiana modelu utrzymania majątku. Operator nie musi traktować każdego kilometra sieci jednakowo. Dane z orbity mogą wskazać obszary, do których należy wysłać ekipę, zanim pojawi się awaria albo zanim jej skutki staną się kosztowne.

Satelita wchodzi do działów compliance i zakupów

Mniej oczywistym rynkiem są łańcuchy dostaw. Europejskie regulacje dotyczące wylesiania zwiększają znaczenie informacji o pochodzeniu kawy, kakao, soi, drewna, kauczuku, bydła czy oleju palmowego. Weryfikowanie milionów działek wyłącznie poprzez audyty terenowe jest praktycznie niemożliwe.

Dane Earth Observation pozwalają sprawdzić historię użytkowania terenu i wykrywać zmiany pokrycia lasów. EUSPA wskazuje połączenie obserwacji Ziemi z geolokalizacją GNSS jako jedno z narzędzi wspierających identyfikację ryzyka w łańcuchach dostaw objętych EUDR. ESA testuje z kolei rozwiązania wykorzystujące satelity i AI do odróżniania legalnego pozyskiwania drewna od wylesiania i degradacji lasów.

Dane satelitarne przesuwają się więc z działów GIS do zakupów, zarządzania ryzykiem, ubezpieczeń i compliance.

Biznes może mieć krótszą drogę do wdrożenia

Sektor publiczny pozostaje jednym z naturalnych użytkowników Earth Observation, ale przejście od pilotażu do codziennego wykorzystania danych bywa wolne. Badanie lokalnych i regionalnych władz z 17 państw UE, opublikowane w 2025 roku, wskazuje przede wszystkim na brak wykwalifikowanych pracowników, ograniczone budżety i niedopasowanie części dostępnych danych do potrzeb operacyjnych. Wśród barier znalazły się również procedury zakupowe i złożoność technologii. Autorzy podkreślają przy tym, iż była to niewielka, celowo dobrana próba, więc wyników nie można przenosić na cały europejski sektor publiczny.

Firma może zacząć znacznie węziej: od konkretnego gazociągu, portfela polis, plantacji swoich dostawców albo sieci energetycznej. o ile monitoring ogranicza liczbę inspekcji, szybciej wykrywa szkodę albo pozwala lepiej wycenić ryzyko, ekonomiczny efekt jest stosunkowo łatwy do zmierzenia.

To prawdopodobnie najważniejsza zmiana na rynku obserwacji Ziemi. Dane satelitarne przestają być produktem samym w sobie. Coraz częściej są niewidoczną warstwą systemu, który mówi operatorowi infrastruktury, ubezpieczycielowi czy producentowi, gdzie właśnie zmieniła się sytuacja i ile może go kosztować brak reakcji.

Idź do oryginalnego materiału