"Test jabłka", dłubanie w nosie i wojna secesyjna. O co pytają na rozmowie o pracę? "Żenada"

3 miesięcy temu
Rozmowa kwalifikacyjna to dla wielu osób stresujący moment. Zdarza się, iż rekruterzy podnoszą poprzeczkę jeszcze wyżej. Coraz częściej sięgają po kreatywne, nietypowe i dziwne sposoby oceny kandydatów. Przykładem może być słynny już "test jabłka". Jaki jest sens?
Rozmowa kwalifikacyjna to jeden z najważniejszych etapów rekrutacji. Potencjalny pracodawca poznaje dzięki niej kandydatów, ich kompetencje, kwalifikacje, a ci z kolei mają okazję zapoznać się bliżej ze stanowiskiem, firmą i jej oczekiwaniami. zwykle padają tam pytania standardowe, dotyczące wykształcenia, doświadczenia, ale też konkretnego stanowiska. Jednak w trakcie procesu rekrutacyjnego można zostać zapytanym o wszystko. A rekruterzy, by "odsiać" potencjalnych pracowników, często sięgają po rozwiązania nietypowe.


REKLAMA


Zobacz wideo Mateusza Damięckiego po "Drugiej Furiozie" ogarnął mrok. Odczuła to jego żona Paulina


"Test jabłka" na rozmowie o pracę wywołał burzę. "Nie potraktowałabym tego poważnie"
Dorota Peretiatkowicz z duetu Socjolożki.pl w podcaście Zwierciadło.pl "zaTASKowani 2" opowiedziała o stosowanej przez nią metodzie rekrutacyjnej. - Jak rekrutuję ludzi, to mam test na jabłko - zdradziła. O co w nim chodzi? - Polega na tym, iż zapraszam taką osobę, jestem bardzo poważnie ubrana, bardzo poważnie wyglądam, ale zaczynam jeść jabłko. W pewnym momencie się krztuszę tym jabłkiem. I teraz zatrudniam zawsze osobę, która huknie mnie w plecy i zapyta, czy chcę wody. Wtedy wiadomo, iż my się na pewno dogadamy - tłumaczyła w rozmowie i dodała, iż chodzi tu o "ludzkie podejście" i iż są sytuacje, w których kandydaci na stanowisko "siedzą i patrzą".


Metoda wywołała spore poruszenie i dyskusje, zarówno w komentarzach pod fragmentem podcastu, jak i w mediach społecznościowych. - Z tymi testami to jest tak: jeden, drugi, trzeci taki test i potem ludzie chodzą na rozmowy o pracę i zaczynają zgadywać. Jak się zachować w tej sytuacji, żeby przejść próbę pomyślnie? Ktoś może sobie pomyśleć: "Kobieta udaje, iż się krztusi jabłkiem, to ja zrobię tak. Ja zachowam zimną krew i zapunktuję". A tu zonk - zauważył na Instagramie maciejmaruda.


Próba Jabłka w pierwszym etapie, później się okazuje, iż zatrudnią jednak tego, kto pomyślnie przejdzie Próbę Traw
- żartował jeden z komentujących, nawiązując do znanej z serii o Wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego próby, której poddawani byli młodzi adepci (warto nadmienić, iż przeżywali ją nieliczni).
Czy stosowanie takiego testu jest ludzkim podejściem, którego autorka testu wymaga od kandydatów?
Żenada. To nie test na kompetencje zawodowe, a brak szacunku do kandydata.
Jakby ktoś na rozmowie zaczął sobie zajadać jabłuszko, to chyba bym nie potraktowała tej rozmowy poważnie.
Osoby, które gwałtownie reagują, nie boją się wyzwań. Prawidłowo myślą.
Nie jest to jednak najdziwniejszy "egzamin", któremu mogą zostać poddani kandydaci na stanowisko.


Jakie pytania można usłyszeć na rozmowie kwalifikacyjnej? Padają przykłady
- Szukałam pracy dorywczej z elastycznymi godzinami. Trafiłam więc na rozmowę o pracę jako kelnerka w hotelu. Pani robiła mi test, co w której ręce nosić/trzymać. Okazało się, iż nie zdałam, bo wszystko dosłownie zaznaczyłam na odwrót. Jestem leworęczna - wspomina Karolina. Maja przywołała jeszcze dziwniejszą historię. Ogłoszenie dotyczyło pracy jako kelnerka. Na rozmowie okazało się jednak, iż w rzeczywistości pracodawca szukał... tancerek w nocnym klubie. - Pani mnie pytała: "Jak się czuję ze swoim ciałem? Czy lubię odważne stroje? Czy jestem gotowa na duże zarobki?". Stwierdziłam, iż nie jestem jeszcze gotowa na taką szansę od losu. Ale do tej pory boję się, iż oferta o pracę dotyczy innej profesji niż ta opisana w ogłoszeniu - opowiada.


Wątek poświęcony dziwnym pytaniom na rozmowach kwalifikacyjnych kilka lat temu pojawił się na polskim Reddicie. Internauci przywoływali w nim m.in. pytania, które w zależności od kontekstu mogą być normalne albo nietypowe ("Jakie ma pan/pani doświadczenie w zawodzie?" brzmi zupełnie normalnie, chyba iż zostaje zadane młodej osobie ubiegającej się o pierwszy staż). Nie brakowało też absurdów. Przykłady?
Raz mnie zapytano o to, jak oceniam swoje stosunki z matką. Odpowiedziałem, iż oceniam je jako prywatne. Rekruterka nie była zbyt zadowolona, a po rozmowie firma się do mnie więcej nie odezwała.
Gdyby był pan parasolem, to jaki kolor by pan wybrał i dlaczego?
Kierownik zadawał normalne pytania, które miały ręce i nogi, ale pani z HR: 'Gdyby widział pan, iż kolega z pracy dłubie w nosie i zjada to, co wyjął, jakby pan zareagował?', 'Czy wiedział pan, iż powietrze jest gazem?', 'Jakim owocem chciałby pan być?'.
Dziwnych pytań zresztą nie brakuje. Są zarówno klasyki ("Jakim zwierzęciem chciałby pan być?", "Sprzedaj mi ten długopis" podczas rozmowy na stanowisko programisty), jak i oryginalne ("Co mi może pani powiedzieć o wojnie secesyjnej?" przy okazji rozmowy na stanowisko kelnerki w hotelu, "Jaki jest kąt między wskazówkami o godzinie 3:15?", "Ile zajmie ci wykopanie dołu 3x3x1m?" i "Co robisz z pestkami winogron, wypluwasz czy połykasz?").


'Opowiedz coś o sobie' na rozmowie o pracę, czyli? Rekruterka zdradza, co chcą usłyszeć'Opowiedz coś o sobie' na rozmowie o pracę, czyli? Rekruterka zdradza, co chcą usłyszeć, istock-@lithiumcloud


Abstrakcyjne i dziwne pytania na rozmowie kwalifikacyjnej. Po co je zadają?
Po co adekwatnie rekruterzy zadają nietypowe pytania albo dają kandydatom dziwaczne zadania i zagadki? Jak zaznacza Pracuj.pl, przede wszystkim celem jest znalezienie osób wyróżniających się kreatywnością i umiejętnością radzenia sobie w różnych sytuacjach. Nie chodzi tu o konkretne rozwiązanie "pod klucz" i poważną lub dosłowną odpowiedź, szczególnie gdy rozmowa dotyczy stanowiska wymagającego kreatywności, nieszablonowego myślenia, reagowania na nietypowe zdarzenia. A co, gdy na rozmowie pada pytanie przekraczające granice, np. o partnera/partnerkę, ciążę, dzieci, relacje rodzinne?
Pytania o życie prywatne wciąż bardzo często padają na rozmowach kwalifikacyjnych, choć nie mają związku ani z kompetencjami zawodowymi, ani z danym stanowiskiem. Statystyki pokazują, iż częściej dotyczy to kobiet niż mężczyzn. - Pytania o plany rodzicielskie czy sytuację prywatną nie powinny padać w procesach rekrutacyjnych. Są nie tylko nieetyczne, ale również niezgodne z przepisami. Kodeks pracy jasno wskazuje, iż już na etapie rekrutacji niedopuszczalne jest różnicowanie kandydatów i kandydatek ze względu na ich płeć, wiek, sytuację rodzinną, wyznanie czy poglądy polityczne - podkreśla Alicja Wierzbowska, Specjalistka ds. Pozyskiwania Talentów i Marki Pracodawcy w Pracuj.pl.
A czy tobie zdarzyło się usłyszeć jakieś dziwne pytanie podczas rozmowy o pracę? Zapraszamy do udziału w sondzie i komentowania.
Idź do oryginalnego materiału