To koniec świata, który znamy

1 dzień temu

Sytuacja geopolityczna na świecie zmierza w kierunku głębokich zmian i przetasowań – zarówno na arenie międzynarodowej, jak i w samych Stanach Zjednoczonych. Ameryka znajduje się dziś w stanie swoistej wojny domowej. Podziały są na tyle głębokie, iż obie strony sporu nie chcą już choćby ze sobą rozmawiać. Powstają bańki informacyjne funkcjonujące wyłącznie w obrębie własnego środowiska, które dzielą społeczeństwo i prowadzą do jego stopniowej erozji – mówił Tomasz Wróblewski w programie Didaskalia. – Stany Zjednoczone znajdują się w fazie ogromnego przeformatowania – będącego konsekwencją poważnego kryzysu ekonomiczno-społecznego. Kryzys ten został wywołany przez globalizację oraz eksport miejsc pracy, głównie ze środkowych stanów przemysłowych, co doprowadziło do zapaści części sektora przemysłowego i narastania napięć wewnętrznych. W wyniku tych procesów ujawnił się konflikt społeczny między elitami oraz klasą pracującą w sektorze hi-tech a lokalną ludnością należącą do tradycyjnej klasy pracowniczej – dodał.

Napięcia te można zaobserwować w wielu stanach, gdzie przybierają one różne formy i dynamikę. Ameryka wydaje się być o krok przed Europą w procesach, które w tej chwili obserwujemy. W Europie podobne zjawiska są dopiero w fazie wstępnej – napięcia narastają, ale dopiero zaczynamy je wyraźniej odczuwać. W Niemczech i we Francji rosną w siłę partie antyestablishmentowe, a polityczne starcie, które dopiero nas czeka, może mieć daleko idące konsekwencje. W Stanach Zjednoczonych ten proces już trwa – mówił prezes WEI.

Cała rozmowa dostępna jest TUTAJ.

Idź do oryginalnego materiału