Komornik ma prawo do zajęcia części wynagrodzenia dłużnika. Nie zawsze jednak będzie to taka sama kwota. Duże znaczenie ma tu rodzaj zadłużenia, a także wysokość naszych zarobków. Biorąc pod uwagę te czynniki, niektórzy mogą stracić znacznie więcej, podczas gdy inni będą praktycznie chronieni przed zajęciem. Z drugiej strony coraz częściej pojawiają się głosy, aby te przepisy nieco zmienić.
REKLAMA
Zobacz wideo Przejmowanie długu przez spadkobiercę. Co można zrobić? "Można odrzucić spadek"
Ile komornik może zabrać z wypłaty? Urzędnicy muszą przestrzegać konkretnych ograniczeń
Wysokość zajęcia komorniczego zależy od charakteru zobowiązania oraz formy zatrudnienia. Jak podaje portal forsal.pl, może to być:
do 100 proc. wynagrodzenia przy umowie zleceniu lub umowie o dzieło,
do 60 proc. wynagrodzenia w przypadku długów alimentacyjnych,
do 50 proc. wynagrodzenia przy zarobkach sięgających co najmniej dwukrotność minimalnego wynagrodzenia.
Jednocześnie przepisy określają, ile komornik musi zostawić na koncie dłużnika. zwykle jest ona równa płacy minimalnej obowiązującej w danym roku. W przypadku zatrudnienia na niepełny etat limit ten obniża się proporcjonalnie (przy połowie etatu wynosi 50 proc. najniższej krajowej itd.). Wyjątek stanowią należności alimentacyjne. W tym przypadku kwota wolna od potrąceń w ogóle nie obowiązuje.
Zobacz też: Kupują opony w internecie, a potem płacą gigantyczne kary. Skarbówka może zażądać choćby 96 tys. zł
Od 1 stycznia 2026 roku wzrosła płaca minimalna. w tej chwili wynosi 4806 zł brutto, co daje 3605,85 zł "na rękę". Tyle zatem komornik musi zostawić dłużnikowi. Co jednak w sytuacjach, gdy nasze zarobki są równe lub niższe od tej kwoty?
Minimalna krajowa 2026 a zajęcie komornicze. Pojawiła się propozycja zmian w przepisach
Zgodnie z aktualnymi przepisami komornik nie może przeprowadzić egzekucji z minimalnego wynagrodzenia, chyba iż chodzi o świadczenia alimentacyjne. Sytuacja taka rodzi jednak wiele problemów. "Dziennik Gazeta Prawna" zauważa, iż dłużnicy są pozornie bezpieczni, ale ich dług nie znika, a odsetki wciąż rosną. Ponadto jest to niesprawiedliwe wobec wierzycieli, którzy nie mogą odzyskać należności. Z tego względu do resortu sprawiedliwości wpłynęła petycja, której autorką jest Katarzyna Gajda, adwokatka i wspólniczka w kancelarii Targosz Gajda Adwokaci.
Złożyliśmy petycję do Ministerstwa Sprawiedliwości, w której postulujemy, by komornicy mogli zajmować część minimalnego wynagrodzenia. Uważamy, iż takie rozwiązanie byłoby korzystne zarówno dla wierzycieli, jak i samych dłużników, którzy mogliby stopniowo spłacać swoje zobowiązania
- wyjaśnia Gajda, cytowana przez "DGP". Ministerstwo było przychylne pomysłowi, ale w udzielonej odpowiedzi zaznaczono, iż nie odpowiada za przygotowanie konkretnych projektów legislacyjnych. Ostatecznie sprawa trafiła do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Resort stanowczo jednak stwierdził, iż na razie nie planuje podejmować tematu.
Źródło: forsal.pl, gazetaprawna.pl
Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

20 godzin temu





