Stany Zjednoczone próbują przenieść spór o prawa autorskie i trenowanie sztucznej inteligencji z amerykańskich sądów na poziom globalnych zasad dla branży AI.
Sekretarz handlu USA Howard Lutnick wezwał państwa G20 do stosowania zasad „fair use” lub podobnych mechanizmów, które pozwalałyby firmom wykorzystywać chronione treści podczas szkolenia modeli, przy jednoczesnym zabezpieczeniu interesów twórców. Nie przedstawił jednak konkretnego modelu wynagradzania autorów.
Stanowisko Waszyngtonu pojawia się w momencie, gdy OpenAI, Anthropic, Google i Meta mierzą się z pozwami autorów, wydawców i organizacji medialnych. Tego samego dnia Departament Sprawiedliwości USA poparł OpenAI w sporze z „The New York Times”, argumentując, iż trenowanie modeli może mieścić się w ramach dozwolonego użytku.
Dla branży stawka jest wysoka. Obowiązek zawierania licencji na dużą część danych treningowych zwiększyłby koszty budowania modeli i mógłby wzmacniać największych dostawców dysponujących kapitałem na zakup praw do treści. Swobodniejszy dostęp do danych przyspieszałby rozwój modeli, ale zwiększał presję na rynek wydawniczy, muzyczny i inne sektory kreatywne.
Podejście USA różni się przy tym od kierunku przyjętego w Unii Europejskiej. AI Act wymaga od dostawców modeli ogólnego przeznaczenia polityki zgodności z prawem autorskim, respektowania zastrzeżeń właścicieli praw oraz publikowania informacji o treściach wykorzystywanych do szkolenia.
Spór dotyczy więc już nie tylko wynagrodzenia twórców. Coraz wyraźniej staje się elementem konkurencji między jurysdykcjami o to, gdzie rozwijanie najbardziej zaawansowanych modeli AI będzie tańsze i prostsze.

3 godzin temu


