Każde miejsce pracy ma swoje jasne oraz ciemne strony. Do tych drugich często zaliczają się... współpracownicy. To właśnie codzienne nawyki ludzi z biurka obok potrafią najbardziej psuć atmosferę i odbierać chęci do działania. Głośne rozmowy, wieczne narzekanie i ignorowanie zasad potrafią doprowadzić do szału choćby najbardziej cierpliwych. Nic więc dziwnego, iż "współpracownicy z piekła rodem" to temat, który wiele z nas zna aż za dobrze.
REKLAMA
Zobacz wideo Pracownik ma prawo być naburmuszony, bo nie płacą mu za uśmiech
Co najbardziej przeszkadza w pracy? Oto najgorsze zachowania
Większość z nas ceni relacje ze współpracownikami, ale niektórych zachowań nie potrafimy puścić płazem. Jak wynika z badania Preply przeprowadzonego przez ARC Rynek i Opinia, 76 proc. ankietowanych odczuwa negatywne skutki zachowań ludzi z pracy. 34 proc. przyznaje się do tego, iż kiedy obserwuje, jak inni migają się od obowiązków, to sami stają się mniej produktywni.
Na nasze samopoczucie w miejscu zatrudnienia niedobrze wpływają też takie zachowania jak donoszenie na współpracowników (44 proc.), brak szacunku (41 proc.), lenistwo (39 proc.) oraz plotkowanie (39 proc.). Byłam ciekawa, jak na tę kwestię zaopatrują się moje redakcyjne koleżanki. Okazało się, iż najbardziej irytuje je unikanie wykonywania obowiązków. Nie popierają też zbytniego spoufalania się oraz obgadywania innych.
Nie mogę znieść tego, iż ktoś ma ciągłą potrzebę chodzenia na kawkę, na papieroska, na ciasteczko czy gdziekolwiek indziej, żeby tylko nie pracować, a przy okazji też rozwalać pracę innym. Nie ma nic złego w tym, żeby sobie wypić razem poranną kawę albo zrobić przerwę w ciągu dnia, ale łażenie tak średnio co godzinę to już jest mocne przegięcie. Oczywiście można odmówić i nie chodzić, ale tu z kolei pojawia się pytanie, czy to jakoś nie zaważy na relacjach, bo w końcu staniesz się osobą, której nie warto gdziekolwiek zapraszać, bo i tak odmówi.
Niesamowicie wkurza mnie rozmawianie w pracy o polityce, wypytywanie np., kto na kogo głosował, jakie ma poglądy. Do pracy chodzi się pracować, a nie opowiadać o prywatnych sprawach. Do tego wieczne przerwy na papierosa. Zamiast pracować, ludzie non stop wyłażą na dwór plotkować i palić. Siedzą tam po pół godziny. Przez to osoby, które nie palą, muszą odbębniać za nich całą robotę.
Mnie w poprzedniej pracy bardzo denerwował fakt, iż nie mogłam otworzyć okna. Bo innym to przeszkadza, bo im zimno. Ale już smrodu panującego wewnątrz to nie czują. Plus dokuczliwe komentarze, wynikające z zawiści, i wplątywanie mnie w jakieś animozje. Dodatkowo wciąż tworzyły się podgrupy, których celem było eliminowanie i dręczenie innych. Nienawidziłam tego i nie chciałam mieć z takimi osobami styczności. Dzisiaj pracuję na jednoosobowej działalności gospodarczej i czuję się wolna, bez obciążenia psychicznego i codziennej dawki stresu.
Co najbardziej przeszkadza w pracy?pexels.com/CoWomen
Irytujące zachowania w pracy. Potrafią skutecznie zepsuć humor
Jak informuje rocketjobs.pl, ponad połowa badanych wspomniała też o irytującym narzekaniu. Polacy zwykle skarżą się w pracy na zarobki, szefostwo, firmę, a także nadmiar obowiązków. Moje współpracowniczki wspomniały natomiast o jedzeniu. Zgodnie przyznały, iż za przynoszenie niektórych produktów do biura powinno być "osobne miejsce w piekle". Dodały, iż coraz częściej zauważalny jest także brak koleżeństwa. Zamiast szczerze porozmawiać i wspólnie znaleźć rozwiązanie problemu, ludzie wolą iść ze skargą do szefa oraz "podkładać świnię".
Miałam koleżankę w redakcji, która wiecznie nie wyrabiała się z pracą, więc jadła zawsze przy komputerze. Dla mnie był to 30-minutowy sensoryczny koszmar, od zapachu po dźwięki.
Nienawidzę, jak ktoś przynosi jajka albo jedzenie z czosnkiem lub cebulą. Potem w całym biurze musimy to wąchać. jeżeli chodzi o kwestie zapachowe, niemałym problemem może być też osoba, która jest na bakier z higieną. Najbardziej jednak denerwują mnie ludzie, którzy wszystkie sporne sprawy lecą od razu wyjaśniać do kierownictwa, zamiast problem rozwiązać między sobą.
Mnie jako nauczycielkę denerwuje, kiedy ktoś pomija adekwatną drogę załatwiania spraw, czyli zamiast do mnie jako wychowawcy idzie od razu do dyrekcji. W każdym zakładzie jest jakaś kolejność, od niższego do najwyższego szczebla. Wiele osób pomija tę drogę i wygląda to często jak sygnalizowanie problemów przełożonym zamiast rozmowy o problemie z tymi, których dotyczy sprawa.
W pracy nie ma kolegów i koleżanek - zgadzasz się z tym stwierdzeniem? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.

23 godzin temu










