
Średnia stopa zwrotu z wykształcenia spadła z 17,2 proc. w 2004 r. do 15,5 proc. w 2024 r. Stopa zwrotu z edukacji to w dużym uproszczeniu premia płacowa za wyższy poziom wykształcenia. jeżeli spada, oznacza to, iż dyplom przez cały czas pomaga, ale daje mniejszą przewagę nad osobami z niższym wykształceniem niż dwie dekady temu. Jednocześnie relatywnie wyższe przez cały czas są zwroty z edukacji zawodowej w porównaniu z ogólną na poziomie średnim.
Zmniejszyła się też premia za doświadczenie zawodowe – z 16,1 proc. do 11,2 proc.
Dlaczego tak się dzieje?
W ciągu 20 lat na rynek pracy weszło wielu absolwentów uczelni, szczególnie kobiet. Im więcej osób ma podobny poziom wykształcenia, tym mniejsza staje się unikalność dyplomu. Dodatkowo automatyzacja i standaryzacja zadań zmniejszyły różnice między pracownikami o różnym stażu.
Kobiety odczuły większy spadek premii za wykształcenie niż mężczyźni – po 2018 r. ich zwroty z edukacji stały się niższe.
– Wyniki pokazują, iż wzajemna zastępowalność kobiet na rynku pracy jest zdecydowanie wyższa niż mężczyzn. To może być po części tłumaczone tym, iż mężczyźni mają różny profil kwalifikacji, częściej wybierają kierunki techniczne, a ich kwalifikacje zawodowe są trudniejsze do zastąpienia przez inną osobę. Kobiety, które kończą kierunki ekonomiczne, również kierunki „miękkie”, mają podobny profil i tym samym z punktu widzenia rynku pracy są bardziej do siebie podobne i możliwe do zastąpienia – mówi dr hab. Aleksandra Majchrowska, prof. UŁ, adiunkt w Katedrze Makroekonomii Uniwersytetu Łódzkiego.
Podobnie jest z doświadczeniem zawodowym. Ekspertka z UŁ tłumaczy, iż młoda osoba może być dziś niemal doskonałym substytutem pracownika z pięcio-, dziesięcio- czy dwudziestoletnim doświadczeniem. Brzmi ostro, ale dobrze pokazuje kierunek zmian: część wiedzy, którą kiedyś zdobywało się latami, teraz da się szybciej odtworzyć dzięki narzędziom, procedurom i technologii.
Winna jest też pensja minimalna
Do tego dochodzi jeszcze szybki wzrost najniższego wynagrodzenia (z 824 zł w 2004 r. do ponad 4,8 tys. zł obecnie), który spłaszczył strukturę płac. Dziś 70 proc. pracowników zarabia nie więcej niż dwukrotność płacy minimalnej – podczas gdy dawniej osoby z wyższym wykształceniem otrzymywały trzy- lub czterokrotność tej kwoty. Dziś jest to raczej dwu- lub dwuipółkrotność.
– Płaca minimalna ma ogromne znaczenie. Płace osób z wykształceniem średnim i wyższym nie nadążały, nie rosły w tym samym tempie. To spowodowało bardzo silne spłaszczenie rozkładu wynagrodzeń w Polsce – tłumaczy ekspertka.
Rynek pracy premiuje inne rzeczy niż dawniej
Tradycyjne miary kapitału ludzkiego, jak edukacja czy staż, choć przez cały czas są istotne, nie dają już takiej przewagi płacowej. W dynamicznie zmieniającej się gospodarce wygrywają unikalne kompetencje i elastyczność w dostosowaniu do nowych wymagań rynku.
Firmy potrzebują specjalistów, techników i osób z konkretnymi umiejętnościami, a sam dyplom szkoły wyższej przestaje automatycznie oznaczać dużą przewagę negocjacyjną. To nie znaczy, iż kierunki nietechniczne przestały mieć wartość. Dane pokazują raczej, iż rynek coraz bardziej premiuje kompetencje trudniejsze do szybkiego zastąpienia i mocniej powiązane z konkretnymi procesami, technologiami albo zadaniami.
Dla osób, które dopiero wchodzą na rynek pracy, oznacza to większą presję na wybór kompetencji, które trudno gwałtownie skopiować. Pracownicy, którzy już mają doświadczenie zawodowe, muszą aktualizować swoje umiejętności, a nie tylko polegać na liczbie lat spędzonych w zawodzie.
Polecamy także:
- Unia daje konsumentom prawo do naprawy, ale serwis przez cały czas może się nie opłacać
- Niedobór rzepaku w polskich olejarniach. Deficyt może sięgnąć 1,3 mln ton
- Kandydat czeka, menedżer nie ma czasu. Rekrutacja rozbija się o brak konkretów

1 godzina temu










