Wypalenie zawodowe. Dlaczego coraz więcej osób żyje na granicy możliwości?

1 dzień temu

Można mieć dobrą pracę, rozwijać własny biznes, kochać to, co się robi, i jednocześnie czuć, iż wewnętrzne zasoby są na wyczerpaniu. Przewlekłe zmęczenie przestaje być prywatnym problemem pojedynczego człowieka — staje się jednym z kluczowych wyzwań współczesnego rynku pracy i jakości życia. Psychologia tłumaczy, dlaczego tak trudno uchwycić moment przesilenia, a dane pokazują niepokojącą skalę zjawiska. Czasami największą sztuką nie jest bowiem zrobić więcej, ale nauczyć się zatrzymywać.

„Jeszcze tylko to skończę”

Tak najczęściej zaczyna się życie na wysokich obrotach. Jeszcze jeden telefon, e-mail, projekt czy intensywny kwartał. Problem polega na tym, iż wyjątkowo mobilizujący okres bardzo gwałtownie staje się nową codziennością. Przyzwyczajamy się do napięcia, pełnego kalendarza i pracy w weekendy.

Kiedy w końcu przychodzi chwila odpoczynku, okazuje się, iż ciało leży na kanapie, ale głowa przez cały czas przetwarza listę zadań. Wtedy pojawia się najważniejsze pytanie: czy można być zmęczonym nie tylko samą pracą, ale i sposobem, w jaki żyjemy?

Polska jest zmęczona. Co mówią dane?

Nie mamy do czynienia z subiektywnym wrażeniem. Z badania ManpowerGroup wynika, iż 53% pracowników w Polsce doświadcza wysokiego poziomu stresu każdego dnia. Z kolei badanie Ariadna wskazuje, iż aż 64% badanych Polaków (85% kobiet i 76% mężczyzn) zadeklarowało doświadczenie wypalenia zawodowego.

To istotna zmiana perspektywy. Przeciążenie nie dotyczy wyłącznie kobiet łączących karierę z życiem rodzinnym czy menedżerów w korporacjach. To problem każdego człowieka funkcjonującego pod długotrwałą presją — niezależnie od tego, czy jej źródłem jest etat, własna firma, kredyt czy opieka nad bliskimi. Co więcej, aż 36% osób dotkniętych wypaleniem deklaruje, iż stan ten trwał u nich dłużej niż rok.

Zmęczenie to jeszcze nie jest wypalenie

Warto wprowadzić tu precyzyjne rozróżnienie. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) definiuje wypalenie zawodowe konkretnie jako zjawisko związane z pracą, będące konsekwencją przewlekłego stresu, z którym nie udało się skutecznie poradzić. WHO wyróżnia trzy jego filary: wyczerpanie, psychiczny dystans lub cynizm wobec obowiązków oraz obniżone poczucie skuteczności.

Błędem byłoby uznanie każdego zmęczenia za wypalenie, ale równie krzywdzące jest bagatelizowanie go stwierdzeniem: „wyśpij się w weekend i przejdzie”. Istnieje szara strefa przewlekłego przeciążenia, w której człowiek przez cały czas dowozi wyniki i funkcjonuje społecznie, ale wewnątrz traci satysfakcję i zdolność do regeneracji.

Pułapka ludzi, którzy „zawsze dają radę”

Osoby najbardziej odpowiedzialne często najdłużej ignorują własny dobrostan. W naszej kulturze kalendarz wypełniony po brzegi wciąż bywa symbolem sukcesu, a ciągła dostępność — dowodem zaangażowania. Wpadamy w pułapkę myślenia: „najpierw zrobię wszystko, co trzeba, a potem odpocznę”. Problem w tym, iż lista rzeczy do zrobienia nigdy się nie kończy.

Zwykło się też mówić: „zadbaj o siebie, idź na spacer, medytuj”. Jednak same rady nie pomogą, jeżeli całe środowisko pracy ułożone jest wadliwie. Raporty WHO jasno wskazują, iż obok działań jednostkowych najważniejsze są zmiany organizacyjne po stronie pracodawców: od obciążenia pracą po kulturę zarządzania.

– „Zmęczenie przestało być dla nas sygnałem, a stało się stylem życia. Zaczęliśmy traktować je jak dowód zaangażowania. Odpoczynek to nie tylko brak aktywności. To stan, w którym układ nerwowy dostaje informację: teraz jesteś bezpieczny, niczego nie musisz udowadniać. A tego trzeba się czasami nauczyć od nowa” – zauważa Aleksandra Batko, liderka biznesu i trenerka mentalna.

Przestrzeń między bodźcem a reakcją

Gdy brakuje przestrzeni na duże systemowe zmiany, warto zacząć od mikro-kroków. Zwykłe wyjście na spacer bez telefonów, słuchawek czy celów treningowych nie jest magicznym lekiem na wypalenie, ale pomaga odzyskać przestrzeń w głowie.

– „Na poziomie psychologicznym spacer zmniejsza presję. Łatwiej mówić o trudnych rzeczach czy porządkować myśli, kiedy idziemy obok siebie, a nie siedzimy naprzeciwko. Dopiero gdy ciało zwalnia, głowa stopniowo przestaje pędzić. Zwolnienie kroku nie oznacza rezygnacji z ambicji. Pozwala sprawdzić, czy przez cały czas idziemy w wybranym przez siebie kierunku, czy tylko biegniemy, bo wszyscy wokół nas również biegną” — wyjaśnia Aleksandra Batko, autorka projektu MentalWalk w podcaście „Dobrze Tu Być”.

Jak przyznaje ekspertka, przełom rzadko następuje w ułamku sekundy. Najczęściej wymaga zmierzenia się z własnym przekonaniem o niezniszczalności i odrzuceniem presji, iż każda minuta musi być produktywna.

O tym, jak w praktyce przestawić się z trybu „muszę” na słuchanie własnych granic, Aleksandra Batko opowiada szerzej w rozmowie z Renatą Zielezińską w podcaście „Dobrze Tu Być”:

Potrzebujemy nowej definicji sukcesu

Przez lata uczono nas zadawać pytania o efektywność: jak szybciej osiągać cele, rozwijać firmę i zarabiać więcej. Znacznie rzadziej pytamy: jak chcę się czuć, kiedy już to wszystko osiągnę? Można zdobyć awans, rozwinąć biznes i zbudować imponujące CV, tracąc po drodze kontakt z własnym życiem. Być może dojrzała definicja sukcesu nie powinna mierzyć wyłącznie tego, ile udało się zdobyć, ale również to, ile energii i euforii zostało nam po osiągnięciu celu. Zamiast kolejnego zadania na liście, warto zadać sobie dziś jedno pytanie: „Jak naprawdę się mam?”. Nie od strony wyników czy zadowolenia innych, ale własnego samopoczucia.

Źródła danych:

1. Badanie prof. Dominiki Maison (panel Ariadna) ws. wypalenia zawodowego Polaków.

2. Raport ManpowerGroup dotyczący stresu i dobrostanu pracowników w Polsce.

3. Klasyfikacja i definicja wypalenia zawodowego Światowej Organizacji Zdrowia (WHO ICD-11).

Idź do oryginalnego materiału