Wyższy próg PIT to tylko część rachunku. Przedsiębiorcy zapłacą więcej

1 godzina temu

Drugi próg podatkowy PIT ma wzrosnąć od 2027 r. ze 120 tys. do 130 tys. zł, a między 130 tys. i 150 tys. zł ma pojawić się nowa stawka 24 proc. Według rządu zmiany obejmą ponad 3,5 mln podatników, głównie pracowników etatowych. Warsaw Enterprise Institute ocenia jednak, iż to nie jest obniżka podatków, ale klasyczna podatkowa iluzja. Część osób dostanie niewielką ulgę, a inni zapłacą więcej przez niższy limit ryczałtu, wyższy CIT i większą daninę solidarnościową.


Wyższy drugi próg oznacza, iż część dochodu nie wpadnie od razu w 32-proc. stawkę PIT. Dla pracowników, którzy zarabiają powyżej obecnego progu, może to przełożyć się na wyższą wypłatę netto.


Skala tej ulgi jest jednak ograniczona. Zdaniem Ryszarda Kacperskiego, analityka biznesowego PITax.pl, wyższe wynagrodzenie netto odczują głównie podatnicy zarabiający ponad 120 tys. zł rocznie, a maksymalna korzyść wyniesie około 300 zł miesięcznie. Osoba zarabiająca 12 tys. zł brutto miesięcznie zobaczy zmianę raczej na poziomie kilkudziesięciu złotych miesięcznie.

Wyższy próg, ale bez zmiany kwoty wolnej


– Strona rządowa nie zapowiedziała zmian w kwocie wolnej od podatku, a zważając na niską podwyżkę płacy minimalnej, przeciągający się konflikt na Bliskim Wschodzie i zwiększającą się tym samym presją inflacyjną, to właśnie grupa najmniej zarabiających podatników jest najbardziej narażona na odczucie konsekwencji wzrastających cen – komentuje ekspert PITax.pl.


WEI zwraca uwagę na jeszcze jeden element. Drugi próg na poziomie 120 tys. zł obowiązuje od 2022 r. i nie był od tego czasu waloryzowany, choć przeciętne wynagrodzenie wzrosło z 6156,25 zł do 9233,13 zł, czyli o blisko 50 proc. Według instytutu, gdyby próg zachował relację do przeciętnej płacy z 2022 r., powinien dziś wynosić około 180 tys. zł. A tymczasem rząd proponuje 130 tys. zł.


Na poniższym wykresie zaprezentowanym przez WEI widać to bardzo wyraźnie: obecny próg to 120 tys. zł, propozycja rządu na 2027 r. to 130 tys. zł, a próg odtwarzający relację z 2022 r. sięga 180 tys. zł. W tej perspektywie zmiana wygląda bardziej jak częściowe oddanie skutków inflacji niż duża obniżka podatkowa.


[caption id="attachment_747125" align="aligncenter" width="745"] fot. Materiały Warsaw Enterprise Instytute, źródło danych: opracowanie własne na podstawie art. 27 ust. 1 ustawy o PIT oraz komunikatów Prezesa GUS w sprawie przeciętnego wynagrodzenia w II kw. 2022 r. i II kw. 2026 r.[/caption]

Ryczałt pod ostrzałem


Największe napięcie może wywołać zmiana dotycząca ryczałtu. Ryczałt od przychodów ewidencjonowanych to uproszczona forma rozliczania podatku: firma płaci podatek od przychodu, bez rozliczania kosztów tak jak przy podatku liniowym albo skali podatkowej.


Rząd chce obniżyć limit przychodów uprawniający do ryczałtu z 2 mln euro do 250 tys. euro, czyli około 1-1,1 mln zł. WEI nazywa to powrotem do surowszych zasad sprzed 2021 r.


Dla części przedsiębiorców różnica może być bardzo duża. WEI podaje przykład konsultanta IT rozliczającego się 12-proc. ryczałtem przy przychodzie 1,2 mln zł. Dziś zapłaciłby 144 tys. zł podatku. Po utracie ryczałtu i przejściu na podatek liniowy od dochodu 1,08 mln zł zapłaciłby 205,2 tys. zł, a do tego 4 tys. zł daniny solidarnościowej. Różnica wyniosłaby 65,2 tys. zł rocznie.


WEI pokazuje to także na poniższym wykresie: pracownik etatowy w drugim progu zyskałby 3600 zł rocznie, a przedsiębiorca tracący ryczałt straciłby 65,2 tys. zł. Instytut wylicza, iż strata przedsiębiorcy byłaby osiemnastokrotnie wyższa niż korzyść pracownika.


[caption id="attachment_747124" align="aligncenter" width="759"] fot. Materiały Warsaw Enterprise Institute, źródło danych: opracowanie własne[/caption]

Małe firmy handlowe też mogą mieć problem


PITax.pl zwraca uwagę, iż na zmianach mogą stracić nie tylko najlepiej zarabiający przedstawiciele wolnych zawodów, np. lekarze i prawnicy. Problem może dotknąć także małe firmy handlowe, które działają na niskiej marży.


– Ze względu na niską marżę występującą w ich modelu biznesowym, osoby te są objęte niskim ryczałtem, wynoszącym w tej chwili 3 proc. rocznego przychodu. Ta sama niska marża powoduje niski zysk z dużego wolumenu sprzedaży, który generuje bardzo wysoki przychód, co może doprowadzić do przekroczenia nowego limitu przez wielu przedsiębiorców z tej branży – tłumaczy Ryszard Kacperski.


WEI opisuje ten problem szerzej: polska klasa średnia nie jest wyłącznie klasą etatową. W 2024 r. na 2,37 mln aktywnych przedsiębiorstw niefinansowych 99,8 proc. przypadało na sektor MŚP, a 2,3 mln stanowiły mikroprzedsiębiorstwa. Aż 86,6 proc. podmiotów sektora MŚP to osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą.

CIT i danina solidarnościowa mają pójść w górę


Rząd zapowiedział też podwyżkę CIT dla największych przedsiębiorstw. Stawka ma wzrosnąć z 19 do 22 proc. dla firm o rocznych przychodach przekraczających 50 mln euro oraz dla podatkowych grup kapitałowych.


Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz mówiła w tym kontekście o „dociążeniu wielkiego korpo”. PITax.pl zwraca jednak uwagę, iż według rankingu portalu XYZ siedmiu z dziesięciu największych podatników CIT w 2024 r. było w dużej mierze związanych z rodzimym kapitałem.


WEI ostrzega, iż wyższy CIT może uderzyć szerzej niż tylko w same spółki. W stanowisku instytut powołuje się na badania OECD i argumentuje, iż CIT jest jednym z najbardziej szkodliwych dla wzrostu gospodarczego podatków, bo jego ciężar może przenosić się na pracowników, konsumentów i inwestycje.


– Rząd mówi o sprawiedliwszym systemie, ale arytmetyka jest prosta. Podniesienie CIT do 22 proc. uderza w firmy, które odpowiadają za większość prywatnych inwestycji i polskiego eksportu – twierdzi Andrzej Strojny, główny analityk WEI.


Wzrosnąć ma także danina solidarnościowa: z 4 do 5 proc. nadwyżki ponad 1 mln zł dochodu. Według WEI dla osób przekraczających ten próg oznaczałoby to łączne obciążenie na poziomie 37 proc. Ta grupa jest niewielka, ale mobilna, więc część podatników może rozważać zmianę rezydencji podatkowej.

Podatki zmienią się szerzej


WEI przypomina, iż minister finansów i gospodarki przyznał, iż pakiet ogłoszony 19 sierpnia, jest neutralny dla budżetu państwa. Dla podatników oznacza to, iż ulgę dla jednej grupy sfinansują wyższe podatki nakładane na inne grupy.


Ten obraz wzmacniają inne zapowiadane daniny. Od 1 stycznia 2027 r. ma wzrosnąć akcyza na papierosy, tytoń i e-papierosy. Przez to paczka papierosów ma podrożeć z około 23,85 zł do 26 zł. Opłata od małej butelki alkoholu, tzw. małpki, ma wzrosnąć z 1 zł do 4 zł, a sama akcyza może dodać 1-2 zł do ceny półlitrowej butelki wódki.


Rząd chce też zmienić opłatę cukrową. Stawka stała ma wzrosnąć z 0,50 do 0,70 zł za litr, a zmienna z 0,05 do 0,10 zł za każdy gram cukru powyżej progu. Najmocniej ma wzrosnąć opłata za kofeinę lub taurynę: z 10 groszy do 1 zł. Według wyliczeń WEI półlitrowe piwo bezalkoholowe, dotychczas zwolnione z opłaty, ma zostać obciążone kwotą 35 groszy.


– Osobny niepokój budzi opłata cukrowa. Choć rząd tłumaczy ją troską o zdrowie publiczne, nakłada ją również na piwo bezalkoholowe. Tymczasem z naszych badań wynika, iż 89 proc. osób po spożyciu piwa 0, nie ma ochoty sięgać po alkohol – mówi Andrzej Strojny.

Lokalne podatki i ZUS dopełniają rachunek


Do zmian centralnych dochodzą też podatki lokalne i składki. Według WEI górne granice stawek lokalnych na 2027 r. wzrosną o 2,7 proc. Właściciel 60-metrowego mieszkania dopłaci maksymalnie 2,40 zł rocznie, ale firma posiadająca 500-metrową halę zapłaci o 480 zł więcej.


Wyższa płaca minimalna i prognozowane przeciętne wynagrodzenie automatycznie podnoszą też minimalną składkę zdrowotną oraz podstawę składek ZUS. WEI wylicza, iż właściciel firmy opłacający pełny ZUS odda państwu około 113 zł miesięcznie więcej, czyli blisko 1350 zł rocznie.


W tle jest stan finansów publicznych. Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł w 2025 r. 7,2 proc. PKB, a dług wzrósł z 54,8 do 59,7 proc. PKB. Obsługa zadłużenia pochłonęła od stycznia do maja 2026 r. 31,6 mld zł, czyli o 7,2 mld zł więcej niż rok wcześniej.

Prezydent może zatrzymać część pakietu


Ostateczny kształt zmian nie pozostało przesądzony. Prezydent Karol Nawrocki zawetował już podwyżkę opłaty cukrowej, zwiększenie akcyzy na alkohol oraz ustawę dotyczącą podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Nie ma więc pewności, czy zaakceptuje zmiany w CIT i ryczałcie.


Natomiast prezydent poparł sam pomysł podniesienia drugiego progu podatkowego. Wcześniej złożył projekt „PIT Zero. Rodzina na plus”, który poza podniesieniem progu zakładał zwolnienie z PIT rodzin z co najmniej dwojgiem dzieci. Nie wypowiedział się jednak szerzej o pozostałych podatkowych propozycjach rządu.


Spór o podatki może więc jesienią wyjść daleko poza sam PIT. Rząd będzie pokazywał wyższy drugi próg jako ulgę dla klasy średniej, ale krytycy będą liczyć pełny rachunek.




Polecamy także:



  • Polacy mają już prawie 3 mln rachunków. Inwestycyjny boom dopiero się rozkręca

  • 625 gmin apeluje o oszczędzanie, a woda ucieka przed dotarciem do kranu

  • Od kwietnia małe firmy mogą same kontrolować L4. Chętnych gwałtownie przybywa

  • Szara strefa rośnie, legalny rynek papierosów słabnie. Budżetowi zabrakło miliardów z akcyzy

Idź do oryginalnego materiału