Wyzysk pracowników ZUS: dostają nowe zadania, a ich płace wciąż stoją w miejscu

2 godzin temu
Zdjęcie: Gemini Generated Image xek145xek145xek1


Przeciętny Polak myśli, iż praca w ZUS to laba, herbatka i żarciki pani Krysi. To jedno z największych nieporozumień. Od 2019 roku państwo przeprowadza na nas eksperyment – ile nowych zadań jest w stanie udźwignąć pracownik? W tym czasie dźwignęliśmy ich już 15.

System działa, obywatele dostają pieniądze, ale koszty ponosimy my: przepracowaniem, zmęczeniem psychicznym i frustracją żałosnym poziomem zarobków. 200-400 zł powyżej najniższej krajowej – to stawki jakby ktoś w mordę strzelił.

Musicie coś wiedzieć: jeżeli powiemy solidarnie: “dość”, państwo przestanie działać, nie będziecie dostawać świadczeń. Naprawdę tego chcecie? świadczeń. Naprawdę tego chcecie?

ZUS to krwiobieg polskiego państwa. Bez naszej codziennej, skrupulatnej pracy ten system po prostu by runął. I nie, żaden system teleinformatyczny nas nie jest w stanie zastąpić. Są niewydolne, popełniają masę, które potem my, ludzie musimy poprawiać. Mamy wrażenie, iż obowiązków jest przez to więcej, nie mniej. Władza doskonale o tym wie, dlatego z zadziwiającą łatwością zleca nam obsługę kolejnych potężnych programów, zapominając jednak o jednym, kluczowym elemencie – ludziach, którzy muszą robić coraz więcej.

ZUS chce by pracownicy byli znienawidzeni?

“Pracownicy ZUS zarabiają krocie” – pewnie słyszeliście takie hasełko. To kolejna bzdura. Zamiast wynagrodzenia adekwatnego do wysiłku i odpowiedzialności, otrzymujemy pensje ocierające się o płacę minimalną i wizytę w MOPS-sie, oraz… wysyła pisma z pogróżkami, próbując nam wmówić, że… nie mamy prawa protestować.
ZUS szczuje społeczeństwo na swoich pracowników – podaje do mediów średnie wynagrodzenie na etat, włączając w to zarząd, dyrektorów, lekarzy orzeczników, wyższej klasy menedżerskiej. Zakład zachowuje się jakby chciał, by ludzie nienawidzili pracowników.

Zakład nigdy też nie reaguje, gdy to personel jest obciążany odpowiedzialnością za decyzje odmowne, czasem niesprawiedliwe, wynikające z decyzji zarządczych. Chce, żeby pracownik był zderzakiem, na którym petenci ZUS wyładowują swoją złość.

Policzmy to. Czym obarczono nas od 2019 roku?

Wystarczy spojrzeć na suchą listę zadań dodatkowych (poza bieżącymi), które w ostatnich latach spadły na pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Każdy z tych punktów to konieczność wdrożenia nowych systemów, nauki tysięcy stron nowych przepisów, gigantyczna papierologia, obsługa zdezorientowanych klientów i presja czasu.
Oto z czym musieliśmy i musimy się mierzyć w ramach naszej „starej” pensji:

1. Sześć odsłon Tarczy Antykryzysowej (COVID-19): Wybuchła pandemia, ratowaliśmy polskie firmy przed upadkiem. Przetworzyliśmy miliony wniosków w ramach Tarczy 1.0 – 6.0 oraz Tarcz Branżowych. Nocami rozliczaliśmy zwolnienia ze składek, wypłacaliśmy świadczenia postojowe i dodatki solidarnościowe.
2. Przejęcie obsługi i transformacja programu 500+ w 800+: Całkowite przejęcie obsługi flagowego programu rządowego, weryfikacja wniosków i płynne przejście na wyższe stawki, co wiązało się z ogromnym obciążeniem systemów i infolinii.
3. Wsparcie dla uchodźców z Ukrainy: W obliczu wojny na wschodzie, państwo ponownie oparło się na ZUS. Z dnia na dzień musieliśmy wdrożyć obsługę i wypłatę świadczeń dla setek tysięcy migrantów, co wymagało radzenia sobie z barierą językową i zupełnie nowymi procedurami prawnymi.
4. Polski Bon Turystyczny: Kolejny potężny projekt ratujący gospodarkę (branżę turystyczną), którego obsługa rozliczeniowa w całości spadła na nasze barki.
5. Program „Aktywny Rodzic” (tzw. Babciowe): Nowe świadczenie wymagające od nas weryfikacji aktywności zawodowej rodziców i form opieki nad dzieckiem.
6. Program „Dobry Start” (300+): Coroczna, masowa akcja obsługi wniosków o wyprawki szkolne dla milionów polskich uczniów.
7. Świadczenie uzupełniające 500+ dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji: Wymagający i trudny społecznie program, wiążący się z analizą dokumentacji medycznej i orzecznictwem.
8. Rodzicielskie świadczenie uzupełniające (Mama 4+): Kolejne świadczenie opiekuńcze, którego weryfikacja i wypłata zasiliły długą listę naszych obowiązków.
9. Renta Wdowia: Najnowsze wyzwanie, które zmusza nas do ponownego przeliczania setek tysięcy, jeżeli nie milionów świadczeń dla seniorów, przy ogromnych oczekiwaniach społecznych.
10. Skomplikowane zasady wyliczania stażu pracy: Ciągłe zmiany w prawie pracy i systemie ubezpieczeń wymuszają na nas nieustanne, manualne korygowanie i analizowanie coraz trudniejszych stanów faktycznych.

Inflacja rośnie, zadania rosną, a nasze pensje stoją w miejscu

Czy za obsługę tych wszystkich programów, miliardów złotych przesyłanych do obywateli i lata, w których odbębnilśmy choćby milion nadgodzin rocznie, państwo jakoś nas wynagrodziło? Czy dostaliśmy ekstra fundusze na realizacja ekstra zadań? Nie. Realna wartość naszych wynagrodzeń w stosunku do inflacji drastycznie spadła. Większość doświadczonych, wykwalifikowanych pracowników ZUS – specjalistów od prawa, finansów i zabezpieczeń społecznych – balansuje dziś na granicy płacy minimalnej, zarabiając od niej zaledwie 200 do 400 złotych więcej, część już rzuciła robotę. W efekcie rośnie liczba wakatów, coraz mniej pracowników ma odpowiednie kwalifikacje, zmierzamy ku katastrofie.

Władze ZUS oczekują od nas pełnego profesjonalizmu, dyspozycyjności i pracy w godzinach nadliczbowych. Związkowa Alternatywa odpowiada: profesjonalizm kosztuje.

Nie pozwolimy, aby państwo polskie realizowało swoją politykę społeczną kosztem biedy i wyzysku własnych urzędników. Nasz protest to ostatnie ostrzeżenie – zacznijcie nam uczciwie płacić, albo to państwo padnie na pysk.

Source

Idź do oryginalnego materiału