Zgodnie z polskim prawem, wniosek o przejście na emeryturę można złożyć choćby 30 dni przed osiągnięciem wieku emerytalnego. Świadczenie przysługuje jednak dopiero po ukończeniu 60 lat przez kobiety i 65 lat przez mężczyzn. To decyzja, która niesie za sobą istotne konsekwencje finansowe.
Tym, co interesuje najbardziej jest wysokość przyszłej emerytury. najważniejsze znaczenie ma tutaj moment złożenia wniosku, ponieważ niektóre terminy pozwalają zwiększyć świadczenie.
Jak wskazuje Business Insider, osoby, które chcą jak najwyższego świadczenia, powinny unikać składania tego wniosku wiosną. Ponieważ w marcu przeprowadzana jest waloryzacja emerytur. Aby skorzystać z corocznej podwyżki, prawo do emerytury trzeba mieć ustalone do końca lutego. Osoby, które przejdą na emeryturę później, nie otrzymają tej podwyżki.
Dodatkowo w kwietniu wypłacana jest tzw. trzynastka, czyli dodatkowe roczne świadczenie dla emerytów. Kto zdecyduje się przejść na emeryturę po tym terminie, straci również ten benefit.
Jak pisaliśmy w naTemat.pl, od kwietnia Zakład Ubezpieczeń Społecznych zacznie obliczać emerytury na podstawie nowych tablic średniego dalszego trwania życia. Oznacza to, iż ci, którzy przejdą na emeryturę po 1 kwietnia, mogą dostać niższe świadczenie.
ZUS dzieli zgromadzone na koncie emerytalnym środki przez prognozowaną długość życia w miesiącach. jeżeli nowe tablice przewidują dłuższą średnią długość życia, to świadczenia będą niższe. A według najnowszych danych podanych przez GUS, Polacy będą żyć coraz dłużej.
Z tą decyzją lepiej poczekać
Eksperci radzą, aby – jeżeli to możliwe w zależności od sytuacji danej osoby i stanu zdrowia – odłożyć decyzję o przejściu na emeryturę do lipca. Dlaczego? W czerwcu następuje roczna waloryzacja kapitału emerytalnego, która w ubiegłym roku wyniosła niemal 15 proc.
– W takiej sytuacji rekomenduję rzeczywiście poczekać do lipca. Generalnie im później przechodzimy na emeryturę, tym lepiej – powiedział Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich i członek rady nadzorczej ZUS w rozmowie z Business Insider.
Jak tłumaczy ekspert, tegoroczna waloryzacja może wynieść choćby 14,3 proc. To oznacza znaczny wzrost zgromadzonych środków. W ten sposób kapitał na koncie emerytalnym będzie większy.