1 Maja nie będzie

20 godzin temu

Władze „Nowej Lewicy,” cynicznie wykorzystując tragiczną śmierć posła Litewki, odwołały obchody Międzynarodowego Święta Pracy w tym roku. To skandal o wymiarze dla polskiej lewicy historycznym.

Od 136 lat dzień ten był dniem konsolidacji lewicy społecznej, manifestacją jej siły politycznej. Manifestacjom w dniu Międzynarodowego Święta Pracy towarzyszyły często krwawe starcia z siłami policyjnymi i wojskowymi broniącymi karabinami kapitalistów. Robotnicza krew dosłownie płynęła ulicami. Tradycyjne spotkania pierwszomajowe były swego rodzaju hołdem dla naszych, lewicowych towarzyszy, którzy odważyli się ruszyć z posad bryłę świata choćby za cenę własnego życia. Wszak spotykaliśmy się pod tymi samymi, czerwonymi sztandarami. Tchórzliwa ucieczka władz NL to nie tylko żałosna próba uniknięcia organizacyjnej kompromitacji tej największej dzisiaj polskiej partii lewicowej — od lat organizowane przez NL (a wcześniej przez SLD) obchody 1 Maja z roku na rok traciły swój organizacyjny i ideowy rozmach. To również świadectwo głębokiego ideowego bankructwa Nowej Lewicy.

Wyszła ona bowiem z założenia, iż dzisiaj dzień Międzynarodowego Święta Pracy, to powód do radości, a taka nie przystoi w okresie wewnątrzpartyjnej, siedmiodniowej żałoby. Ale z czego dzisiaj ludzie pracy mają się cieszyć? Że z roku na rok są coraz biedniejsi? Z zamykanych szpitali powiatowych, z horrendalnych długów zbrojeniowych, które im, bo przecież nie bankom przyjdzie płacić? Z wzrastających cen? Z zastąpienia dyplomacji polityką wojny? Przecież, jak pokazuje współczesność, na front nie pójdą ani oficjele, ani ich rodziny. Z neoniewolnictwa, jakim dla człowieka utrzymującego się z własnej pracy, a nie z wyzysku innych jest współczesny system bankowy? Ale do tych i wielu, wielu innych podobnych problemów NL nie chce się publicznie, jasno ustosunkowywać. Najlepiej jest więc odwołać coroczne manifestacje ludzi, którzy z lewicą jeszcze się utożsamiają.

I tylko posła Litewki żal.

Idź do oryginalnego materiału