Tegoroczne obchody Międzynarodowego Dnia Ludzi Pracy w wielu państwach przebiegły nie tylko pod hasłem walki o prawa pracownicze, ale także sprzeciwu wobec wojen i imperializmu.
Trend ten był wyraźny szczególnie w Europie i Izraelu. Izraelska policja przed 1 maja dokonała nalotów na biura Izraelskiej Partii Komunistycznej oraz lewicowego frontu Hadasz, próbując uniemożliwić przeprowadzenie planowanych zgromadzeń. Pomimo to w Tel Avivie i Nazarecie odbyły się demonstracje przeciwko wojnie z Iranem i Libanem oraz ludobójstwu w Strefie Gazy. W obu marszach uczestniczyli wspólnie Izraelczycy i Palestyńczycy.
W Niemczech największa demonstracja, organizowana przez Federację Niemieckich Związków Zawodowych (DGB) odbyła się w Berlinie. Poza postulatami związkowymi oraz sprzeciwem wobec cięć socjalnych niesiono transparenty „Żadnej broni dla ludobójców” – protestujące przeciwko współpracy z Izraelem. Partie lewicowe zwracały również uwagę na wzrost wydatków zbrojeniowych. W Berlinie odbył się również „Rewolucyjny 1 maja”, którego uczestnicy przeszli przez miasto pod hasłem „Nie dla wojny!”. Demonstrację tę organizowały grupy radykalnej lewicy – zarówno niemieckiej, jak i kurdyjskiej oraz tureckiej.
W Europie hasła walki z militaryzacją gospodarki podniosła największa centrala związkowa – Wszechrobotniczy Front Bojowy, PAME . Wezwała do „walki o społeczeństwo bez nędzy, wojen, niesprawiedliwości i prześladowań”. Stanowisko to poparła między innymi Komunistyczna Partia Grecji. Podczas wieców w Atenach i innych największych miastach wznoszono hasła solidarności z Kubą zagrożoną przez politykę Donalda Trumpa i nielegalną blokadę.
We Francji władze próbowały przeforsować prawo likwidujące 1 maja jako dzień wolny. Zmiany te zostały jednak zablokowane przez związki zawodowe. Wzywając do protestów największa centrala związkowa – Krajowa Konfederacja Pracy CGT napisała „ceny energii elektrycznej szybują, a usługi publiczne są cięte aby umożliwić podwyżki budżetów zbrojeniowych”. Centrala podniosła również hasło „Musimy zakończyć ten wyścig zbrojeń” i wezwała władze do zmiany polityki zagranicznej na wspierającą pokojowe rozwiązania.
We Włoszech Związek Oddolnych Związków Zawodowych, zrzeszający klasowe związki zawodowe oprócz zmniejszenia wydatków zbrojeniowych domagał się nacjonalizacji koncernów paliwowych, które skorzystały na podwyżkach cen ropy naftowej spowodowanych napaścią USA i Izraela na Iran.
Belgijskie związki zawodowe i organizacje lewicowe 1 maja przeprowadziły mobilizacje i zapowiedziały kolejne strajki generalne oraz fale protestów. Sprzeciwiają się planowanym przez rząd zmianom kodekcu pracy, a także reformie emerytalnej. 1 maja podkreślano, iż cięcia socjalne nieodłącznie wiążą się ze wzrostem wydatków zbrojeniowych. „Ludzie nie głosowali na zamrożenie pensji. Nie głosowali na wyższe rachunki za energię. Nie głosowali na demontaż programów społecznych aby kupować więcej broni” powiedział Peter Mertens – sekretarz generalny Robotniczej Partii Belgii.
W Warszawie około 100 osób przeszło 1 maja w marszu pod hasłem „Pracy i chleba, chleba i pokoju”, zatrzymując się między innymi pod ambasadą USA i protestując przeciwko wzrostowi wydatków zbrojeniowych.

1 dzień temu




